subskrybcja: Posty | Komentarze

miłowania głodni jak wilcy…

30 komentarzy

‚W latach 40’tych ubiegłego wieku, podczas Drugiej Wojny Światowej w Warszawie rezydował pewien ‚esesman’ o imieniu Hans. Hans w Niemczech miał żonę i trójkę dzieci, jednak podczas okupacji Warszawy zaprzyjaźnił się z pewną kobietą o imieniu Aniela. 
Po pewnym czasie doszedł do wniosku, że się w niej zakochał. Zaplanował rozwód ze swoją niemiecką żoną. Gdy wszystko było już prawie gotowe, Aniela zażądała od niego przysięgi, że nigdy nikogo nie zabił.
Hans nie mógł jej złożyć takiej przysięgi, tłumaczył sprawę swoim stanowiskiem oraz okolicznościami wojny. Aniela nie chciała tego słuchać, wierzyła, że pokochała człowieka o dobrym i czystym sercu.
W międzyczasie koledzy Hansa, w tym inni ‚esesmani’ zaczęli sprawdzać i szpiegować Anielę.
Aniela okazała się Żydówką…’

’40 lat temu był niemiecki gość i zamieszkał w Polsce. Zdradzał żonę z Żydem. Wysłał smsa do kolegów z wojny żeby się dowiedzieli czy jego kobieta jest ok. Oni wysłali smsa, że tak. Hans i Andżela zamieszkali razem w dużym domu w Warszawie i wszystko było dobrze, tylko, że ta jego żona z Niemiec się dowiedziała…’

Tekst na ćwiczenie pamięci. Ten pierwszy.
Czytamy. A potem opisujemy własnymi słowami podają jak najwięcej szczegółów.
Tekst drugi to ‚słowa własne’ pewnego gimnazjalisty. Mój ulubiony.
Ale jeden z wielu o smsach….

Gimnazjum. To jakiś czarny dół życia dla wszystkich wokół. To jakiś koszmarny etap rozwoju.
Najgorszą karą dla nauczyciela jest pójście na zastępstwo do gimnazjum.
Tłum ni to dorosłych – ni to dzieciaków z butnymi minami i tragicznym gustem.
‚O! idzie ta Pani od maluchów’ – to ja.
Usiedli nawet.
Pytam się: wolicie pogadać czy poczytać? [każdy wie, że nie ma szans na prawdziwą lekcję tym bardziej, że ja na chemii się tyle znam co na działkowaniu]
Pogadać.
Dobra. Pogadamy o związkach. Pogadajmy o tym jaki macie stosunek do małżeństw a do związków wolnych.
UUUU. Super Pani… Nawet Ten Z Tyłu słuchawki z uszu wyjął.
‚A Pani to po co się hajtała?’
Myślę, kurde, po co?
Szczerym w tym groźnym tłumie trzeba być bo to radar ma na każdą próbę wciśnięcia im wszelakiej mądrości.
‚Dla wygody’ – szczerze odpowiadam.
UUUU. 
 ‚To nie z miłości co? Tak myślałam… miłość o utopia, to kłamstwo, jak Helkę Piotrek zrobił proszę pani na imprezie z tą Julką to mówię pani, Helka 3 dni płakała i zaczęła znowu palić…
Dalej dowiedziałam się o [przerażającej] imprezie [na jakie sama chodziłam] i musiałam obiecywać, że tajemnica to jest.
Obiecałam, słowa dotrzymałam.
Ale miałam poczucie, że niedobrze zrozumieli z tą miłością.
No to jadę, ręce mi się pocą: ‚No z miłości to my jesteśmy razem, tak czy siak, a ślub to wygodna sprawa w naszym kraju, prościej jest urzędowo, łatwiej powiedzieć: ‚mój mąż to, moja żona tamto’, w razie szpitala łatwiej, w razie wypadku łatwiej…’
‚Czyli ten ślub to lepiej brać w razie nieszczęść?…’ 
Bystrzaki…

Rozmawialiśmy całą godzinę lekcyjną a ja nauczyłam się chyba więcej niż Oni.
I mimo, że nie pachną najlepiej, że zdania budują tak, że w uchu boli, że mają za długie kończyny i różne niespodzianki na twarzach to czas spędziłam świetnie.

Na koniec zapytałam się czego ‚się teraz słucha’ – miałam takie pytanie przygotowane na wypadek awarii w komunikacji. 
Awarii nie było ale i tak byłam ciekawa chociaż okrutnie bałam się odpowiedzi.
Wstał Ten z Tyłu Od Słuchawek i mówi: ‚słuchajcie!…’
I puścił – Odkryjemy Miłość Nieznaną Ali Majewskiej. 
Zamarliśmy, ja też.
Ktoś pyta: ‚a co to znaczy „miłowania głodni jak wilcy”…?
Zostałam kolejną godzinę. Tylko tłumaczyłam, że mimo, że LOW to to nie moje czasy, słowo honoru, moich rodziców… ja to bardziej czasy T-Love, Armii… Trochę uwierzyli a może chcieli być mili.
‚A Doorsów to Pani zna?’
Noooo ba! Toż Jim Morrison to był, jest! mój top 10. Ja nawet miałam marzenie, żeby pojechać na PèreLachaise i akty miłosne tam odprawiać. 
No wyrwało mi się. 
Ale po tym kupili mnie na amen.

Jedna uwaga – gdy mój osobisty Bobek osiągnie wiek gimnazjalny wyjeżdża do, mam nadzieję, najlepszej jaką rodzice znajdą szkoły z internatem, najlepiej gdzieś hen, może w UK, brytyjski akcent to cenna umiejętność a ja nie przestanę lubić mojego dziecka. [Synu – tego nie zahasłuję, czytaj i rozum]

—————————————————
BOOSO.
Tak straszliwie mi się podoba, że już wcześniej dałam zdjęcia na FB.
Bolo ma fazę na ‚wszystko mnie drapie, przeszkadza, swędzi, uwiera, gryzie…’
Stan idealny to goły tyłek i jeden kapeć.
Ciuchy Booso były jak objawienie, dla Mamy design, dla dziecka wygoda.
Sam po nie sięga, szczególnie po legginy.
Coś jest w tym materiale, w tym fasonie, że nie ‚gryzie’.
Jak dodamy do tego minimalizm, tylko kilka sztuk garderoby zawsze do siebie pasujące, kolorystykę jakiej ze świecą szukać w dzieciorowych markach i ceny całkiem zwykle to mamy układ idealny.
Booso nie ma jeszcze strony, są na FB tu –> KLIK
a żeby złożyć zamówienie najlepiej napisać na info.booso@gmail.com i poprosić o LookBoook
z całą kolekcją i cenami.
Polecamy z absolutnie czystym sumieniem.


 


Klocka Gratka dla Niejadka – konkurs

27 komentarzy

Sprawa wygląda tak, że chciałam Wam ogromnie podziękować za głosy na Blog Roku, za niesamowicie rosnącą liczbę fanów na FB, za to, że jest sens to wszystko robić, nawet gdy sił brak.
Do tego wszystkiego Matka gotuje, czyli ‚sodomija i gomorija’ normalnie, pomysłów brak a książki kucharskie straszą.
Wydumałam konkurs, który mam nadzieję, każdej z nas przyniesie i frajdę i pożytek.
Zaraz napiszę dokładnie o co cho, jednak już teraz informuję, że powstanie piękny e-book z Waszych prac a może, może… cii jeszcze… i wersje hard! 
Każdy uczestnik otrzyma jedną lub obie wersje.


REGULAMIN:

1. Pomyśl co z apetytem je Twój Kurdupel, pomyśl jakie masz rodzinne przepisy, co się sprawdza, co jest pyszne. Może to będzie zwyczajna kanapka z szynką a wyjątkowo podana? A może Ty właśnie masz przepis na najlepszą na świecie zacierkową? A może Twoja Babcia przekazała Ci tajny przepis na pierogi?
A może masz jakieś odkrycie? Pasta z ciecierzycy? Owsianka z kokosem?
Jedyny taki rosół, wyjątkowy sposób na udko kurki a może ciacho marchewkowe? 
Jestem pewna, że w każdym domu znajdzie się wyjątkowy i pyszny przepis, z którego chętnie skorzystają inne Mamy.

2. Spisz przepis i zrób zdjęcia. Każde zgłoszenie to maksymalnie 3 zdjęcia. Zaangażuj swojego Kurdupla w gotowanie. Jedno zdjęcie niech będzie smakowitą reklamą Twojej potrawy, drugie ukazujące Kurduplastych w akcji w kuchni, trzecie dowolne.

3. Zdjęcia i przepis [przepis napisz w mailu, NIE w załączniku!] wyślij na adres klocek.kredka@gmail.com
w tytule wpisz: ‚Klocka Gratka dla Niejadka’
– zdjęcia nie mogą przekraczać 800px na dłuższym boku i być cięższe niż 500kb.
Nie przyjmujemy kolaży!
Jeden e-mail – jedno zgłoszenie.

4. Na zgłoszenia czekamy do niedzieli 10 lutego 2013do godz. 21.00.

5. Ogłoszenie wyników do 14 lutego 2013.

Nie zapomnij nas polubić na FB TU –> KlocekIKredka 
oraz udostępnić plakatu konkursowego na FB lub blogu! 
Plakat Konkursowy TU –> KLIK


Będzie wybranych 6 miejsc w dwóch kategoriach.
1. kategoria – ‚najsmaczniejsze zdjęcia’ – 3 miejsca
2. kategoria – ‚najsmaczniejszy przepis’ – 3 miejsca

Jury: Mama Bola, Tata Bola, Ciocia Bola, Dziadek Bola, Bolo, Mama Dwojga, Pan z Windy, Pani Justyna co robi dla Bola pyszne kotlety, które wozi Pan z Windy.


KATEGORIA – ‚Najsmaczniejsze zdjęcia’ 

miejsce I
– potworzasty zestaw do kuchni dla dziecka od Ilookandcook
– piękne buciki od Efvva [do wyboru rozmiar od 18 do 29
– forma do ciasta Muminek od Pikinini
– CD O Tadku Niejadku, babci i dziadku od Bajki Grajki
– śliniak retro od Little Rose


miejsce II
– miska niewysypka od Preshoes
– CD O Tadku Niejadku, babci i dziadku od Bajki Grajki
– śliniak retro od Little Rose
– łyżko-szpatułka do pichcenia dla dzieci od Pikinini 
miejsce III
 – zniżka 50% na dowolny zestaw kul od Cottonballlights
– piękny ręcznik kuchenny od ilookandcook
– – śliniak retro od – śliniak retro od Little Rose 
 KATEGORIA – ‚Najsmaczniejszy przepis’

miejsce I
– sówkowy zestaw do kuchni dla dziecka od Ilookandcook
– zestaw do pieczenia z miarkami od Pikinini
– CD O Tadku Niejadku, babci i dziadku od Bajki Grajki
– śliniak retro od Little Rose
– przenośne/podróżne krzesełko od Koo-di

miejsce II
– zestaw 5 sztuk ręczników kuchennych od Ilookandcook
– śliniak retro od Little Rose
–  bon na 100 zł na dowolnie wybrane produkty od Tublu

miejsce III
– bon na 100 zł na dowolnie wybrane produkty od Maylily
– piękny ręcznik kuchenny od Ilookandcook
POWODZENIA!


a teraz trochę inspiracji i ślinotoku 🙂







 


przegląd układanek Pana Klocka.

5 komentarzy

Ten post będzie i tak długi więc postaram się nie odbiegać od tematu.
A może go trzeba będzie łyknąć na dwa razy?
Układanki. Puzzle. Sortery. Memo.
To zabawki, które lubię bo mam poczucie, że Dziecior robi coś naprawdę wartościowego a przy tym się świetnie bawi i ćwiczy skupianie uwagi.
Z nami jest tak, że bardzo wcześnie zaczęliśmy czytać i koncentrować się na danej czynności.
To wymaga ćwiczeń, ale wiadomo, każde dziecko jest inne, są takie i śmakie. Nic na siłę.
Uważam jednak, że jeśli sami poświecimy takim zabawkom czas, pokażemy nawet sto razy jakiś sposób na zabawę to dziecko szybko podłapie bakcyla.
My mamy chyba szczyt bakcyla na układanki.
Co działa w naszym wypadku?
Bolo uwielbia ranki, gdy na dywanie nic się jeszcze nie ‚wala’ układać je po kolei.
Potem robimy to jeszcze przed drzemką co świetnie go wycisza.
Najlepiej jak jest posprzątane, jest cicho a układanki są na swoim miejscu.
W sumie bardzo tego pilnuję, żeby po i przed zabawą były skompletowane, pochowane i odłożone na miejsce. Sądzę, że to ma duże znaczenie w powodzeniu przy takich zabawach z małym Kurduplem. 
I uczy porządku.
Nie czuję się w żadnej pozycji do ‚radzenia’ ale szczerze polecam. I zaznaczam, że to Dziecior po nie sięga pierwszy.

Kilka już polecałam na blogu. Tu mały reaview, podkreślam, że nadal są w codziennym, niejednym użyciu.
Biedronka TU –> KLIK
Memo Dzieci z Bullebyn TU –> KLIK
Memo Kaszubebe TU –> KLIK
Układanka czarno-biała – Bigjins
Farma Dźwiękowa TU –> KLIK

 
 
 
No to lecimy z nowinkami.
Pierwsze to puzzle Djeco. Djeco uwielbiam ale jak się później okaże nie wszystko co Djeco to ‚się świeci’…
Puzzle są przede wszystkim śliczne. Nietypowa kreska. Fajna kolorystyka.
Poza tym są super przemyślane. Są duże i małe zwierzaki. Każdy zwierzak składa się z innej liczby elementów. Zaczynamy od lwa – 3 elementy, kończymy na żyrafie – elementów 6.
Bolo oczywiście nie składa ich sam ale dopiera części, segreguje a gdy się go dobrze nakieruje, wkłada jedne w drugie w odpowiedni sposób. Jest też cała masa oglądania ‚mam i ich dzieci’, są ‚wielkie’ i ‚małe’ pokazywane całym ciałkiem.
Polecane od 2 lat, ale mówiąc szczerze nawet 5 latek chętnie je układał.
Gruby, solidny karton. Świetne. Małe sięga po nie kilka razy dziennie, i nie daj boże jak każdy element nie trafi potem do pudełka. Polecamy bardzo.
Puzzle TU –> Puzzle Djeco


 
 
 
 
 
 
 
 
Nasz absolutny hit ostatnich tygodni.
Na paliki nadziewamy grube korale. Robimy to milion razy dziennie ale muszę przyznać, że Kurduplasty coraz częściej bawi się tym zupelnie sam i to nawet 20 minut. Wkłada, zdejmuje, nadziewa. Pięknie ćwiczy koordynację wzrokowo-ruchową.
Układanka jest duża. Drewniana. W nasyconych prostych kolorach. To był hit od pierwszego wyjęcia z pudełka. To też jedyne ‚koraliki’, których mi nie połknie. Nawlekamy je też na sznurówkę.
Poza tym te paliki są wyjmowane, ostatnio służyły jako znaki drogowe i światła.
Na razie Bolo układa jak chce, największą przyjemność mu sprawia samo ‚nakładanie’, fajne jest też to, że dość szybko się pokapował, że na dany palik więcej nie wejdzie i zabiera się za kolejny.
Oczywiście układanka ma przyszlość: kolory, liczenie, albo ‚pionowe’ liczydło.
Ja LOW, Bolo LOW. Mega polecamy.
Układanka TU –> Piramida Bajo

 
 
 
 
 

Kolejna z serii – cudne bo proste. Drewniane, masywne. ‚Grube trzymaki’ są świetne i bardzo rzadkie w tego typu układankach.
Proste zasady. Wsadzić zwierzaka w odpowiednie miejsce. O dziwo tło pięknie podpowiada kolorystycznie co gdzie. Bolo uwielbia je układać. Jest z siebie bardzo dumny, bije brawo bo najważniejsze, że całkiem sam sobie radzi i czerpie z tego ogromną radość.
Jest tak ładna, tak duża, że zwraca uwagę nawet naszych dorosłych gości. A Mama Dwojga wymyśliła, że potem, potem będzie z tego extra wieszak!
Polecamy z czystym sumieniem.
*na pierwszych zdjęciach jest czarno-biała układanka firmy Bigjigs Toys. Niestety nie ma już jej w sprzedaży a szkoda bo jest świetna. Tej samej firmy jest opisana teraz układanka, warto przyjrzeć się te marce.
Chyba tylko do kupienia TU –> Bigjigs Toys
Układanka TU –> Zwierzaki Wieszaki

 
 
 

Gruby karton, kontur Polski, polskie zwierzaki. Sama idea jest mi bardzo miła. Podoba mi się rodzima produkcja. A jak dodamy do tego świetną jakość i piękno wykonania to jestem kupiona.
Zuzu Toys, ‚Ci’ od Domostrady.
Puzzle śliczne, obrazy tak ładne, że Bolo po ułożeniu ogląda wiele razy a ja opowiadam co widać, że lisek kurę goni, że jeżyk tupta, bociek ma chrapkę na żabkę. Często też jest tak, że ułożone puzzle stawiamy oparte o ścianę i w ramach różnych gonitw domowych przystajemy i podziwiamy a nierzadko układamy od nowa.
Bolo potrafi na razie włożyć część zwierzaków ale ćwiczymy. Tu jest filmik jak chyba półtoraroczny Julek radzi sobie z nimi świetnie! Szacun Jul! Filmik TU –> Puzzlobzik
Na naszych zdjęciach widać ‚nadgryzienia’, to ząbki pewnego 10miesięczniaka i wina mam co na kawie się za bardzo skupiły. Bolo też czasem podgryza ale już nie tak zaciekle i kapuje jak mówię ‚nie’.
Polecamy od jakiś 14 miesięcy myślę.
Jedyne takie. Polskie. I przyjemna tanioszka.
Puzzlobzikowe puzzle TU –> Polska-dla-dzieci-zwierzeta.


 
 
 
Memo. No ileż można mieć memo. Ano można.
Tak inne od naszych Dzieci z Bullerbyn o Kaszubebe, bo ‚nie piękne’ jak tamte.
Ale czytelne, że hej! Dziecior uwielbia je sam sobie układać, przekładać, dobierać w pary.
Każdy obrazek potrafi nazwać. Do tego są dość małe, w drewnianym pudełku, do którego chowanie ich tez jest ważną częścią zabawy. Jeżdżą z nami samochodem. Towarzyszą nam podczas posiłków. Są skrzętnie segregowane i chowane. A przede wszystkim są proste i jest ich mało. 8 par. Świetne na pierwsze tego typu zabawy.
I też przyjemna tanioszka. Oczywiście drewniaczki w całości.
Memo w pudłełku TU –> Goki drewniane memo


 
 
Na koniec hitów – Drzewko z Miśkami Djeco.
Jak widać po zdjęciach są już ostro sfatygowane. To jedna z naszych pierwszych układanek i ma już ostro ponad 10 miesięcy więc i tak się nieźle trzyma.
O co w tym chodzi? No genialne. Jest drzewno a na nim miejsce na miśka. Sowę. Kota.
Jest cała masa główek, brzuszków i nóg. I można układać ‚poprawnie’ a można układać jak się chce. I Bolo układa jak chce, tworząc całkiem nowe stylizacje.
Do niedawna on wybierał – ja wkładałam – ale już rozpoznawał które to główka a które brzuszek.
Ostatnio potrafi sam włożyć górę i dół, ze środkiem ćwiczymy.
Świetne, oryginalne, nie do znudzenia, drewniane.
Całość w drewnianym pudełku, którego wieczkiem jest właśnie to drzewo.
Cudo – polecamy bardzo. Też na prezent.
Drzewko Djeco na przykład TU –> Miśkowe Ubieranki

 
 
 
 

Na koniec dwa kity. I padam na twarz więc je tylko pokażę. Widać gołym okiem.
Co dziwne to układanki właśnie firmy Djeco.. Nie wszystko złoto …


 
 


Bolek i Polek

14 komentarzy


 
Moja Babcia a Bola Prababcia była rodowitą Gdańszczanką.
Była młodą, piękną na tamte kanony dziewczyną tańczącą w burlesce. Gdy wybuchła IIWŚ stwierdziła, że dla Niemca tańczyć nie będzie. Całą wojnę uczyła się samodzielnego życia i bycia przedsiębiorczą.
Ukrywała malutką Żydówkę przez cały okres wojny w piwnicy. Zostały przyjaciółkami do śmierci obu w latach ’90tych.
Jakiś czas po wojnie odziedziczyła dom na warszawskim Grochowie. Dom z ogrodem.
Imała się różnych prac jednak jako kobieta z temperamentem z piekła rodem ciężko jej było pracować od do. Postanowiła działać sama.
Najpierw założyła mini kurzą fermę w piwnicy na tym warszawskim Grochowie. Genialny pomysł, bieda ciężka w Kraju, jaja zawsze się sprzedadzą. Kupiła trochę maleńkich kurczaków, które miały wyrosnąć na dochodowe kury. Po kilku dniach okazało się, że jeden kurczak jest ciężko ranny. Całą łapkę ma podziobaną przez inne kury. Nie wiadomo o co chodziło innym, co on im robił, że tak go traktowały.
Babcia wzięła kurczaka do części mieszkalnej domu. Kurczak biegał między meblami i w międzyczasie wykurowała mu się łapka.
Okazało się, że ma na niej znamię, pieprzyk kurzy taki, a inne kurczaki ciągle myślały, że to ziarenko więc go dziubały.
Kurczak został w mieszkaniu. Wyrósł na koguta. Otrzymał imię Wacek i zachowywał się jak pies. Spał pod łóżkiem Babci, chodził za nią jak cień i reagował na imię.

Babcia jako atrakcyjna i samotna kobieta z dwójką dzieci miała sporo absztyfikantów. To były te piękne czasy, kiedy do kobiety zawsze przychodziło się z kwiatami i darami. Perfumy, słodycze, likiery, pończochy…
Jeden z wielbicieli był kimś tam ważnym na tamte czasy i wiele podróżował.
Przywiózł Babci małpkę. Małpka była chłopakiem, urwisem okrutnym i miała na imię Niki. Niki, nie wiadomo skąd potrafił kraść drobne. Jak przychodzili goście siedział w szafie z płaszczami i pakował do polików pieniądze wykradzione z kieszeni.
Po jakimś czasie wychodził z szafy z wypchanymi do granic możliwości policzkami i siadał na wysokim piecu i za chiny oddać kasy nie chciał. Kasa była dla jego kobiety, czyli Babci i tylko jako prezent dla niej można było kradzieże odzyskać. Tak więc Babcia wołała słodkim głosem: Niki Kochanie, daj mi pieniążki a dostaniesz całusa. Niki schodził z pieca i oddawał Babci całą zaślinioną kasę a Babcia przez długi czas musiała swojego bohatera całować i tulić. Niestety Niki głupi nie był i gdy tylko się kapował, że to podstęp łapał focha, wracał na piec i siedział tam godzinami odwrócony tyłem, i tylko oglądał się czasem przez ramię prychając znacząco na gości.

Babcia kupiła kaczkę. Plan był taki, że kaczkę do Świąt podtuczy i dzieciom pożywny, pyszny posiłek da. Kaczka się tuczyła i biegała po ogrodzie. A wraz z nią mała Małgosia czyli moja Mama.
Gosia i Dusia [kaczka] zakumplowały się na amen, Gosia jadła z michy Dusi, Dusia z talerza Gosi, Dusia czekała przy furtce na powrót Gosi ze szkoły. Nadchodziły Święta i Babcia wiedziała, że szans na ubicie Duśki nie ma, zresztą sama ją jakby pokochała. Na Święta głównym daniem był smażony chleb z cukrem a moja Mama twierdziła, że to były jedne z najpiękniejszych Świąt w jej życiu.

Prababcia Bola była najlepszą Babcią Świata. Grała ze mną po nocy w karty, uczyła, że piwo to niedamski trunek ale jak się magluje i krochmali pościel to wolno bo nic tak nie gasi pragnienia. Babcia powtarzała, żeby nigdy nie dać się wkręcić w sytuację gdzie głównym punktem dnia kobiety jest zbieranie i pranie skarpetek, żeby nigdy, przenigdy nie wychodzić z domu, nawet do ogrodu bez tuszu do rzęs, żeby odwiedzać fryzjera minimum raz w miesiącu i że jeśli się już je słodycze, które przecież dla talii dobre nie są, to jest wyłącznie te najlepsze, czyli od Wedla.
I żeby nie wiem co – nie być zależną od mężczyzny. Nigdy.
Babcia nauczyła mnie chyba najważniejszych przykazań kobiety.

————————-
Był Bolek i Łolek… [Bolo i Lolo]…Tatdaaam! Bolo ma lalkę. Odgrażałam się, odgrażałam a syn lalki nie miał. Net przeszperany i niby dużo pięknych lal jest ale nic nie trafiało. Nie mam pojęcia czemu tak długo nie trafiłam na Lalankę.
‚Lalanka to unikalna kolekcja dla dzieci: ręcznie szyte lale i jednakowe ubrania dla dzieci i lal. Światowe kroje i polskie wzory, piękne dodatki i książeczki. Witajcie w świecie Lalanki!’
Lalanka wygrywa w przedbiegach z innymi szmacianymi [no tylko takie brałam pod uwagę] lalami.
Jest piękna, jest prosta, jest po prostu lalką-szmacinką o doskonałej jakości i wielkich możliwościach.
Hołduje wspaniałym ideom:
‚Mam na imię Lalanka i jestem ręcznie szytą lalą. Urodziłam się w Polsce i dlatego wszystko, co polskie, jest mi bardzo bliskie. Kocham morze, góry, lasy, równinne pola i łąki. Lubię smak poziomek, zapach bzu i jesiennych jabłek. Uwielbiam wszystkie pory roku i polskie tradycje. Wiem, że każdy dzień może być niezapomnianą przygodą, świat jest pełen dziwów, które cudownie jest odkrywać i barw, które warto dostrzec.’ 
Lubię! Lubię! Lubię!
I już już zamawiałam Lalankę gdy w oko wpadł mi Polek. Polek to chłopak lalankowy!
I tak nie dość, że Bolek i Polek [LOW] to jeszcze taki podwójny psikus, że chłopak, że lalka, że lalka chłopak…  
Musiałam Bolowi zdobyć Polka nawet kosztem focha Taty.
I foch Tacie przeszedł w minutę jak tylko zobaczył radość Syna gdy ten Polka dorwał w swoje ręce.
Jakie emocje! Jakie wrzaski! Ile radości! 
Mam nadzieję, że dojrzycie to na zdjęciach.

I tak Polek został mega kumplem Bola, Bolo ma lalkę, może ją karmić, kłaść spać, wozić w wózku, przytulać a w niedługim czasie, myślę, że Polek ma duże szanse na zosatnie Bola powiernikiem.
To pierwsza nasza ‚ludzka’ zabawka – i mówię szczerze – nie spodziewałam się jak bardzo jest przez ‚inna’ dla Bola, jak bardzo ‚prawdziwa’, jak wywołuje cały szereg uczuć, emocji i pięknych odruchów.
Żaden zwierzak, żaden pluszak tego nie dokonał. Bo Polek to Polek, właściwie chłopiec, kolega…To jedyna zabawka, której patrzy w oczy…

Najmocniej polecam. Chłopakom i dziewczynom w przeróżnym wieku. 
To naprawdę piękny prezent.
Jak do tego dodamy fakt, że dla Lalanki jest cała masa ciuchów –wyjątkowe ubranka, które łączą wygodę, nowoczesny styl i subtelne, polskie, często zapomniane wzory ludowe’, ciuchów, które są też w wersji dla dzieci to już za chiny nie znajdziemy argumentu na ‚nie’.

* na części zdjęć Polek ma mokrą fryzurę – to od całusów Bolka.
**na zdjęciu NAD postem Polek i Bolek mają takie same, haftowane w samoloty koszulki…

Nasz Polek TU –>  Polek
Koszulka Bola TU –> Koszulka
Lalanki Dziewczyny TU –> Lalanka i Kiecki



 
 
 
 
 
 
  
 
 
 
 
 
 
  
 
 
 


Blog Roku 2012

2 komentarze
Nie wiem czy zasługujemy na Wasze głosy, nie wiem czy szanse mamy – jednak w pogodni za pracą nad własną samooceną, tą pozytywną – próbujemy. I będziemy ogromnie wdzięczni za każdy jeden głosik, który wprawdzie okupiony jest trochę ponad złotówką – ale idzie każda na charytatywne dobre cele dzieciorowe.
Z danego numeru telefonu można głosować tylko raz więc więcej marudzić nie będę 🙂
Aby zagłosować wyślij SMS o treści A00155 Na numer 7122
my ze swojej strony będziemy się starać trzymać poziom 😀