subskrybcja: Posty | Komentarze

ABC’s – Nie ucz mnie Mamo!

42 komentarzy
ABC’s – Nie ucz mnie Mamo!

Dziecko, jako człowiek po prostu, ma swoje prawa. Ma prawo do miłości, do bezpieczeństwa, do zaspokojenia potrzeb fizycznych i emocjonalnych, społecznych, do opieki i zdrowia… Ale dziecko ma jeszcze jedno prawo. Bardzo ważne. Prawo do zabawy.

'A mój Staś to jak miał 3 latka to już czytał…'

'A moja Fela w wieku 4 lat pisała swoje imię…'

'A mój Tomek ma 2 latka i potrafi liczyć do 7…'

Słyszałyście? Czytałyście? Zapewne setki razy. To wszystko stek bzdur. I takie info, Matule, wpuszczajcie jednym uchem i wypuszczajcie natychmiast drugim.

To stek bzdur. Z jednym wyjątkiem. Być może Staś, 3 letni Staś, potrafił 'czytać'. Być może potrafił przeczytać znane sobie wyrazy odczytując je jako obrazy [czytanie globalne], być może… ale mówiąc ‚czytał’ używamy określenia na bardzo złożony proces, składający się z wielu umiejętności zdobywanych latami, latami rozwojowymi…  Zapewne Fela, która ‚pisała’ swoje imię w wieku 4 lat pisała je albo niepoprawnie [nabywając nieprawidłowych nawyków, które będą ją prześladować w szkole…], albo kopiowała często powtarzany obraz graficzny. Zapewne nie umiała napisać niczego innego, no i dodajmy, że pisanie jest jeszcze bardziej złożoną umiejętnością niż czytanie bo dodatkowo wymaga gotowości grafomotorycznej [a ta gotowość pojawia się dopiero ok 6 roku życia]…

Tomek co ma 2 latka i liczy do 7… On nie liczy. Bo liczenie wymaga myślenia abstrakcyjnego, na które jeszcze przyjdzie czas. On zapamiętał ciąg słów [być może w odniesieniu [znowu] do znaków graficznych]. Tylko.

Tylko i aż!

Aż bo to też ważne osiągnięcie. Bo każdy wiek ma swoje prawa, bo każde dziecko ma swoje indywidualne tempo, nadal jednak podlegając pewnym prawom wyższym – prawom biologii. I ucząc małe dziecko pisania nie inwestujemy w jego przyszłość. Wręcz przeciwnie. Szkodzimy. I jedyne co zyskamy to możliwość oznajmienia 'przy kawie' – 'A moja Lulka to już…'

Warto? Nie warto.

No dobrze. To ustaliliśmy, że 'pisanie liter' [a raczej kreślenie znaków literopodobnych] w wieku przed i przedszkolnym jest błędem. A co z pisaniem po śladzie? Co z pisaniem na różnych płaszczyznach? A co z pisaniem po śladzie palcem np w iPhonie/padzie itd..? Nie i nie i nie. [aplikacje na iPhona w tej kwestii są często bardzo piękne, ale tworzone przez grafików nie mających pojęcia o procesie uczenia pisania, przez co często prowokują do złych ‚akcji paluszka’] Poczekajcie. Na piąty roczek poczekajcie co najmniej. [możecie za to wcześniej ćwiczyć odpowiednie ruchy przygotowujące – utrwalając prawidłowe nawyki – kreślenie całą ręką w powietrzu koła zawsze w kierunku odwrotnym do wskazówek zegara /bo piszemy od lewej do prawej/, kreślenie całą ręką ruchu dół-góra, naprzemiennie z góra-dół… możecie też ‚kreślić w powietrzu’ nosem, uchem, pupą…sama dłonią, samym paluszkiem… to świetna, śmieszna i bardzo pożyteczna zabawa…]

Inaczej ma się sprawa z czytaniem. Czytaniem czy czytaniem nie wyrządzimy żadnej krzywdy. Pod jednym warunkiem. Musimy pamiętać, o jednym z podstawowym praw dziecka – prawie do zabawy. Często nie myślimy o tym, że zabawa to jest nic innego 'jak praca', jak ciągła, nieustanna nauka, ćwiczenie mózgu constans… Nie wolno nam wprowadzać, ba! zamieniać zabawy na … na naukę. Na naukę 'bo my chcemy żeby'… Nie.

Dziecko chce. Dziecko przychodzi w pewnym momencie do nas, zafascynowane literami, i pyta: co to? A jak dziecko pyta to zawsze odpowiadamy. Po jakimś czasie orientujemy się, że nasze małe rozpoznaje większość liter. Że wyśpiewuje alfabet. Że rozpoznaje litery wybrane losowo, rozpoznaje je w różnych płaszczyznach, rozpoznaje niezależnie od liter małych i wielkich, niezależnie od użytej 'graficzki', że opowiada 'c jak cebulka a b jak banan'… Zaczyna knuć, zestawiać, kombinować, głoskować!! Jest szał. Miłość literkowa. I prędzej czy później dopadnie każdego. Bo to naturalna kolej rzeczy, bo słowo pisane otacza nas wszędzie, i otacza też nasze dziecko.

Mieszanie języków. '"k" jak krokodyl, "si" for crocodile, "kykyky" for crocodile…"

'kju, ar, es, ti, ju, vi…' – 'to literka "ar" Mamo!' – ALE 'ryryry is for rabbit i ryryry is for renifer – a renifer to Jurdolf Mamo!'…

Litery – głoski. Co robić? Nic. To znaczy nic specjalnego. Po prostu zawsze mówmy prawdę, zawsze mówmy poprawnie i bądźmy 'dla', dla tych pytań, dla zainteresowań. A nasz Bąk świetnie wszystko sobie poukłada sam. Nie 'uczmy'. Nie mówmy: 'A jak będzie marchewka po angielsku?', 'A jak jest 'carrot' po polsku'… Rodzice często sami wprowadzają zamieszanie i samych siebie w konsternacje próbując, na przykład, wytłumaczyć dlaczego 'c' po angielsku czytamy jak 'k' a po polsku jak 'c' ale nadal po angielsku literka ta to 'si' ale to nie o samo co 'es'…O ludzie! Nie! Dajmy dziecku żonglować, szuflować językami. Naturalnie. Największą inwestycją w jego przyszłość w tej kwestii będzie osłuchanie się poprzez naturalny sposób przyswajania otaczającego dziecko świata. Tylko ten świat przygotujmy mu taki jakiego a. on potrzebuje b. pragnie c. na jaki jest gotowy. Więc jeśli pragnie 'siedzieć' w literkach pół dnia niech siedzi a jeśli pragnie jeździć autem pół dnia – niech jeździ… To dziecko najlepiej wie, co w danym momencie jest mu najbardziej potrzebne [rozwojowo…]

I nigdy, przenigdy Matule, nie dajcie się wciągnąc w jakiekolwiek wyścigi z udziałem Waszych dzieci. Nigdy. Bawcie się, dajcie się bawić, stwórzcie sprzyjające warunki a Wasze dziecko na 100% zostanie Mistrzem Świata. Bo każde JEST Mistrzem Świata.

—————————————-

Co robić jak chce w tych literkach siedzieć pół dnia? Ano trzeba posiedzieć z nim trochę. O dobrym! wpływie dostępnych mediów pisałam tu –> KLIK więc nie będę się powtarzać. Dziś pomoce realne a nie wirtualne.

IMG_3147_filtered IMG_3149_filtered

IMG_3151_filtered

IMG_3152_filtered

IMG_3153_filtered

IMG_3156_filtered

Drewniane litery magnesy. Jak 'pisać' to tak. I głoskować… I jak zaobserwujecie na zdjęciu drugim wzwyż [układał Bolo] – wszelkie dopasowania są 'po angielsku' z wyjątkiem krokodyla. A może właśnie nie? Może tu przypasował 'głoskę'?…

W kwestii liter i głosek [język angielski] bardzo bardzo polecam obie piosenki, zrobią dużo więcej dobrego niż 'nasze tłumaczenia'..

JEDNA KLIK i DRUGA KLIK

Te piękne litery to TIDLO [o marce pisałam TU –> KLIK] dostępne TU –> KLIK – podobne litery ma Djeco ale są droższe a jakość identyczna. Ponad to Djeco ma tylko 38 elementów a Tidlo – 58 [potrójne samogłoski, podwójne spółgłoski…]

Zwierzaki – drewniane puzzle to oczywiście Djeco TU i TU.

IMG_3162_filtered

IMG_3163_filtered

IMG_3164_filtered

IMG_3168_filtered

Sama nie wiem czy ta skrzyneczka pojawiła się u nas bardziej dla mnie czy dla Bola… To takie małe dzieło sztuki, na które można patrzeć godzinami. Miałam obawy, że za małe, za mało dziecięce… żeby dla Bola. Ale już teraz wiadomo – skrzyneczka jest dla Bola. Siedzi ten mój syn na podłodze i klepie. I stempluje, i buzia mu się nie zamyka, literki nazywa, słowa próbuje składać… Piękna rzecz. Jak widać nie tylko dla wybrednych estetów ale i dla radosnych, małych Ludzi.

To cudo TU –> KLIK

i cała masa kolorowych tuszy… TU –> KLIK

 IMG_3166_filtered

NAJLEPSZEGO!!! DZIĘKUJĘ, ŻE JESTEŚCIE :)


Zbrodnia doskonała

67 komentarzy
Zbrodnia doskonała

Wyobraźcie sobie, że leżycie wygodnie w łóżku, małym lub dużym, pośród kołder lub kocy… zmierzcha, a może noc już jest? Leżycie tak wygodnie, błogo, jest Wam ciepło i rozkosznie. Za oknem prószy śnieg, albo pada równomiernie deszcz… W Waszych ramionach, a może na brzuchach tuli się mały Bąk. A może Bąków kilka? Światło jest ciepłe, przytłumione, może pada z lampki nocnej a może tylko z mocnej latarni na dworze? I tak leżycie, tulicie się i … i czytacie. Oczywiście, że czytacie! Dziś poczytajcie o zbrodni doskonałej.

Zagadki Jeża Pepe: KOŚCI wyd. Raducha

Wymalowane słowem podwórko. A na nim, jak to na podwórku, mieszkają pies, kot, kury, kaczki, gęsi, króliki… Na owym podwórku pies to Muchomor [zwany tak ze względu na swoje ‚upierzenie’…]. Muchomor to wiekowy osobnik, bardzo szanowany przez resztę podwórkowej ekipy. Pewnego dnia Muchomor zaczyna tracić wiarę w swój rozum i pamięć. Giną zakopane przez niego kości.

Jako, że umiejętność ta, zakopywanie kości ma się rozumieć, to wiedza przekazywana szczegółowo z pokolenia na pokolenie, to błąd działania nie wchodzi w rachubę. Czy to oznacza, że ktoś kradnie muchomorowe kości??? Strapiony psiak udaje się po poradę do równie wiekowego co on, Pepe. Pepe to siwy, jak posypany mąką, jeż…

Kamraci rozpoczynają poważne śledztwo, w trakcie którego pada moje ulubione zdanie: 'Może to jedno z tych przestępstw doskonałych…' i bardzo mnie kusi, żeby opowiedzieć teraz, co działo się dalej ale przecież wtedy odbiorę Wam całą frajdę, z pierwszego czytania [też to kochacie?]…

Na ucho tylko zdradzę, że zakończenie to jedno z najwspanialszych zakończeń – kości faktycznie ktoś kradnie, nie sądząc, że to kradzież a w dodatku robi to w bardzo szczytnym celu. By nakarmić bezdomne psiaki…

Ciarki.

Zagadki Jeża Pepe. To będzie seria. Pierwszą książką z serii jest pozycja 'Kości'. Każda książka będzie miała swoją gamę kolorystyczną. I tu słowo o grafice. Piękna. Jestem pewna, że ktokolwiek, kto jest choć ciut wrażliwy na estetykę obrazu zakocha się ot tak. 'Kości' są zielone. Oczywiście znajdziemy tam więcej barw ale całość zielenieje… pięknie, miętowo zielenieje.

Język. No właśnie. Oj już dawno, dawno nie miałam w rękach książki, którą czyta się tak hmm… normalnie [?]. Nie wiem czy to dobre słowo, chodzi mi o płynność, o grające ze sobą i jedno po drugim, zdania. O to, że tekstu jest dużo a czyta się migiem. O to, że byłam pewna, że Bols jest za mały, i faktycznie pierwsze czytania były 'okrojone', ale już dziś przeczytaliśmy całość. 'I Mamo! Jeszcze Pepe ociupinkę proszę!'.. I jest tak, że jak czytam to podsłuchuje Tata Bola. Jest tak, że jak on czyta, to podsłuchuję ja…

Wydawnictwo Raducha. Młode, rodzinne przedsięwzięcie. Jak wiadomo, takie zostawiają najwięcej duszy i serca w swoich dziełach. Książka pięknie wydana. Twarda okładka. Gruby, bardzo gruby papier, szyta. Uwaga – nakład to tylko 1500 sztuk. Z jednej strony szkoda bo sądzę, że może się rozejść nagle i drastycznie, z drugiej, czyż to nie cudowne uczucie, mieć coś, czego jest tak mało na świecie…

Aha, w dodatku wcale nie jest tak łatwo tę książkę kupić. Ale możecie zerkać na fanpage Raduchy TU –> KLIK – tam znajdziecie listę księgarni, poza tym możecie pisać na Magdalena Raducha <magdalena@raducha.pl> – i póki co, sądzę, że to najlepsze wyjście.

A ja dla Was mam 3 egzemplarze 'Kości' Co robimy?

1. W komentarzu napisz jaką gamę kolorystyczną, Twoim zdaniem, będą miały kolejne części 'Zagadek Jeża Pepe' – do każdego tytułu przypasuj jeden kolor:

Orzechy

Drzewo

Jajka

Sałata

Pajęczyna

Album

Pszczoły

2. Podpisz się.

3. Pierwsze 3 osoby, które odgadną kolory albo będą najbliżej wygrywają książkę.

4. Bawimy się do wtorku 31.12.2013 do godz. 24.00

5. Wyniki w Nowy Rok do godz. 18.00

6. Powodzenia :)

IMG_3093_filtered

IMG_3094_filtered

IMG_3098_filtered

 


Opowieść Wigilijna.

47 komentarzy
Opowieść Wigilijna.

Grudniowe, mroźne południe, warszawski park. Na ławce siedzi starowinka i coś skrobie. Piórem skrobie po beżowej papeterii, za podkładkę służy jej album o ptakach. Ręce odziane w grube rękawiczki z obciętymi palcami, na głowie gruba, wełniana czapa a na nogach ciepłe rajtuzy. Siedzi i skrobie. Czoło zmarszczone a po policzkach płyną łzy, może od wiatru… List pisze, do Heniutka pisze list tak zaciekle, że z dala widać jak bardzo napięte ma małe, przygarbione ramiona. I pisze tak:

'Heniutku Mój Miły, mam nadzieję, że masz się dobrze i, że to biodro już Ci nie dokucza. U mnie dobrze. Och, co ja rzekłam!? Nie jest dobrze. Jest wspaniale! Niebawem się zobaczymy wiesz? Posłuchaj…

IMG_2825_filtered

Odkąd odszedłeś, już tyle lat temu, byłam na Ciebie taka zła. Przecież obiecywałeś, że zawsze, do końca będziesz trwać przy mnie. A Ty nagle, w ciągu paru dni postanowiłeś zachorować i już nie walczyć. Powinieneś był walczyć dla mnie Heniu! Powinieneś… Odszedłeś a ja zostałam całkiem sama przecież. Zbyszek w Londonie za pracą, Mania w Poznaniu za mężem, a Jadwisia… sam wiesz jaka jest Jadwisia, zawsze zajęta, w biegu, z czwórką dzieci. Odszedłeś a jak się kran popsuł to do sąsiada iść po prośbie musiałam, a wiesz, że nie lubię. I filmy sama oglądać późnymi wieczorami musiałam. Toć ja płakałam nawet na komediach bo Ciebie z boku, z filiżanką herbaty nie było. A nocami Heniutku najstraszniej było. Zwidy nachodziły, bezsenność, na którą nawet te tabletki, wiesz, te zielone, nie działały. Po latach dopiero, gdy Korczykowska odeszła we śnie zrozumiałam, że jak i ona, raz się położę i po chleb nie wstanę to już Heniu nie wstanę wcale. A ja chciałam żyć jeszcze. Dla Zbysia i jego telefonów, choćby raz na pół roku, dla Manii i jej opowieści o Józiu, och, ileż ona się namordowała z tym dzieckiem… I dla Jadwisi, co wpada czasami i nosi mi owoce. Nie mówię jej wcale, że ich jeść od zeszłego lata nie mogę, oddaję takiemu Puckowi, głodomorek kochany w naszej kamienicy mieszka, nie znasz go, urodził się już po Twoim odejściu…

Heniu, najciężej jest na co dzień. Każdego dnia żeby to śniadanie tylko dla siebie zrobić, żeby pranie wstawić, żeby leki przyjąć. I ciężko tak w Święta. Bo starszaki przecież daleko, z dziećmi, z przyjaciółmi,  gdzie oni będą się tłuc po świecie w mrozie… A Jagódka… Jagódka musi do rodziny męża, bo przecież oni im tak pomagają, i tyle dzieci… wiesz, ona mówi, że z tą Czwórką to ledwo do sklepu wychodzi… A pamiętasz? My z naszą Trójką jak jeździliśmy do Babuni na Pomorze? Pociągami trzema, z pakunkami… Ale teraz inne czasy Heniu są. Teraz wszystko jest trudniejsze, bardziej skomplikowane… Ja to rozumiem.

Och Heniuszku mój, ale nie o tym miałam. Bo wiesz, poszłam do parku ten list Ci napisać, posiedzieć na naszej ławce Kochany, i mimo, że adres Twój nieznany to wiem, że to przeczytasz. I uśmiechniesz się, jak ja dziś uśmiecham się, i uśmiechać będę aż do dnia kiedy znowu się zobaczymy.

IMG_2828_filtered

Dzień przed Wigilią zadzwoniła Jadwisia i powiedziała, że w tym roku przyjadą do mnie! Heniu! Ucieszyłam się tak bardzo, że aż leki na serce wziąć musiałam, tak kołatało. Ale nie z nerwów kołatało tylko ze szczęścia. Ona, czwórka wnuków [Kochany, Ty znasz tylko Bogdankę ale i ja młodszych nie poznałam za mocno…] i jej mąż. Tyle osób! Powiedziała, żebym nic nie przygotowywała, bo te ręce moje już nie takie ale ja i tak zagniotłam drożdżowe, dla dzieci, i makówki zrobiłam jak moja mama… Choinkę przyniósł mi stary Korczykowski, nie za dużą ale ubierałam ją, Heniu, długo. I wiesz… w kartonie w piwnicy były te ozdoby, z przed 30, 40 lat! Naszego Zbynia, te łańcuchy kilometrowe… pamiętasz? Jak język wysuwał przy sklejaniu? I nawleczone watki i słomki, które jako korale zrobiła dla mnie Mania? Nawet Twój bałwanek z wydmuszek zachował się. I teraz chichram się tu pod nosem, w tym parku mroźnym, jak się zarzekałeś, że Ty nic nie umiesz bo Ty od budowlanki jesteś a nie od głupot. A potem takiego bałwana skleciłeś, że dzieci piszczały. Oj Heniutku, to wtedy tak się wstydziłeś jak Cię przy dzieciach wycałowałam, a Ty mówiłeś, że to tylko budowanie jak każde inne. Aż w końcu sam się śmiałeś, głośno, aż dudniło. Taki miałeś głos głęboki, doniosły, silny… Siłą mą Heniu byłeś…

Och i znowu zbaczam z tematu. Tak dawno nie rozmawialiśmy… Więc słuchaj. W dzień Wigilii, dzwoni dzwonek, ja biegnę choć już przecież mi nie wolno ale czułam się tak rześko… Biegnę do drzwi, otwieram a tam… tam stoją wszyscy. WSZYSCY Heniuszku! I Zbyszek z żoną i synami. I Mania z Józiem. I Jadwisia z całą czwórką i mężem! A na rękach syna Zbyszka zawiniątko, becik maleńki. Heniu, to Franulek! Nasz prawnuk. Okruszek maciupki, spał cichutko. I to jego pierwszego podali mi do ucałowania…

IMG_2829_filtered

Kochany Mój – siedziałam w swoim fotelu, tym wiesz, w kwiaty, co mówiłeś, że babski jest i zażądałeś swojego męskiego, skórzanego… Siedziałam w tym fotelu przy choince, w stóp maluchy, Alinka i Staś. Na mych rękach tyci Franulek… Chłopcy Zbyszka i Józio Mani pod stołem… wiesz co robili? Oglądali te żłobienia, gdzie zaznaczałeś co rok wzrost naszych dzieci, i pytali co chwilę: 'Babuniu?! Naprawdę Tata był taki mały'? 'Ano był' – odpowiadałam, a potem mówiłam, długo mówiłam o tym jak Zbynio w piłkę chciał grać i z matematyką się męczył, a teraz inżynierem jest i w komputerach pracuje. Jak Mania wstydziła się obcych do 12 roku życia a potem nagle chciała zostać aktorką. I o tym, jak Jadzia niejadkiem takim była, że mi włosy na głowie stawały a dziś sama, każdego dnia musi wykarmić swoją czwórkę… O tym jak kochali w Święta kręcić ciastko na placek, i że to nic, że źle było ukręcone, a papka była wszędzie, łącznie z ich uszami… I to nic, że w jedną Wigilię Mania pokłóciła się z Jadzią tak bardzo, że wstając od stołu, w złości, wylała cały barszcz… i tak opowiadałam a oni wszyscy usiedli wokół mojego fotela, w ciszy takiej siedzieli… Zbyszkowi oczy się szkliły a Mania tuliła się do mojej nogi.. tak jak kiedyś…

Heniuszku, odchyliłam się wtedy czując ciepło naszej rodziny w każdej komórce mego ciała, przymknęłam lekko oczy, patrzyłam na światełka na choince, na to maleństwo w mych ramionach, na ten stół zbudowany przez Ciebie, na te żłobienia, na swoje drżące nogi w wełnianych kapciach i poczułam… Poczułam Kochany, że wszystko jest w porządku. Że jest idealnie. Że tak miało być. Że tak jest najlepiej. Że wykonaliśmy, Mój Drogi, kawał solidnej roboty. I, że teraz w błogości mogę już zamknąć oczy całkiem. Bo wszystko jest w porządku. Zaraz się zobaczymy Kochanie…

———————

Grudniowe, mroźne południe, warszawski park. Na ławce siedzi starowinka i coś skrobie. Piórem skrobie po beżowej papeterii, za podkładkę służy jej album o ptakach.  Ręce odziane w grube rękawiczki z obciętymi palcami, na głowie gruba, wełniana czapa a na nogach ciepłe rajtuzy. Siedzi i skrobie. Czoło zmarszczone a po policzkach płyną łzy, może od wiatru… List pisze, do Heniutka pisze list tak zaciekle, że z dala widać jak bardzo napięte ma małe, przygarbione ramiona.

———————

Bolo, Tata Bola i ja, Kredka, życzymy Wam z całych sił, żebyście czasami, nie tylko w Święta, odchylili się do tyłu, przymknęli oczy i pomyśleli: Wszystko jest w porządku….

  IMG_2822_filtered

IMG_2842_filtered


Słonie i ‚liszki’…

37 komentarzy
Słonie i ‚liszki’…

Czasami mnie tak tknie. Że to moje dziecko to mądre mądrością życiową jest. Że nie zamartwia się, gdy czas przez ręce leci a 'na głowie' tyle, że mimo zmęczenia zasnąć nie można. I jak on to robi, że każdy problem tak łatwo rozwiązać, buziakiem, tulakiem, a w najgorszych chwilach lizakiem? Jak to się dzieje, że jego świat jest prosty, poukładany i dobry a nasz, dorosły, osnuty cieniem i wiecznymi trudnościami? Bo ja też tak chcę, chcę żyć w świecie według Bola. I dziś mi się udało…

W świecie według Bola walący w nasz sufit sąsiad to Dzięcioł. A Dzięcioł jak to Dzięcioł stuka i puka. Nie wredny, złośliwy człowiek, którego prosiłam żeby nie walił po 20tej, a który ma tak głęboko innych ludzi, że wali jakby na złość. Od 20tej. Dziś się nie denerwuję. Dziś mówię głośno, cytując Bola: Oj Dzięcioł, znowu przyleciałeś? Leć do domku, bo już noc jest!

W świecie według Bola gile i katar to świetna okazja do dmuchania w chusteczki, które dostaje się od różowych słoni. Nie jest to kolejne zmartwienie, że choroba, że zatoki bolą. Jak bolą to 'Mamo! Pij syropek i dmuchaj dla słoni!. Wypiłam i z nową energią dmucham dla różowych słoni, a one… biją brawo, że tak pięknie dmucham. Prawie jak Bolo…

W Bolowym świecie wenflon założony w szpitalu to motylek, który musi dostawać pić…

W Bolowym świecie gdy idzie się spać to razem z nami idą spać wszystkie mrówki świata. A jest ich milion osiem.

IMG_2574_filtered_filtered

W świecie według Bola kanapki zmieniają smak w zależności od tego, jakiego są kształtu a serek z czosnkiem to nic innego jak lody z czoskoniem… Dziś spróbowałam i słowo daję, że kanapka z masłem w kształcie serca smakuje całkiem inaczej niż kanapka z masłem w kształcie trójkąta. Jutro zjem taką w kształcie gwiazdy. Tak, mam ochotę na gwiazdy.

W jego świecie buziaki leczą ból, przytulaki leczą strachy, a 'chichrole' leczą smutki. Dziś dam się wycałować w kolano, przed snem zatulę się z Chłopakami do utraty tchu żeby odgonić złe myśli. A po kąpieli? Po kąpieli będziemy biegali z mokrym ręcznikiem na głowie, goniąc Tatę żeby zrobić mu gilgole…

W świecie Bola jest kilka najważniejszych słów. Mama, Tata, Łodzina, Kocham. Oraz magiczne: proszę, przepraszam, dziękuję.

Kocham Cię Mamiko! I Tatę kocham wiesz Mamo? Bo to nasza Łodzina. Dziekuję bardzo Mamo za niespodziankę [mały szokobon…] – uwielbiam czekojaja… Przepraszam Mamo, ja tylko chciałem wejść na kolana [gdy niechcący mnie stuknął w brodę…] Nie dziękuję Mamo, nie chcę już jeść kotleta… Mamo, proszę, proszę jeszcze jedna, mała, ociupinkowa bajka o 'literkach', o tym jak dostały nowe pidżamki…

To ja zadzwonię do mojego Taty, żeby mu powiedzieć, że go kocham. I powiem mojej siostrze, że dziękuję jej za każdy dzień, za to jak kocha moje dziecko i jaką jest mi ostoją. I przeproszę męża, za to, że 'ja tylko chciałam'… a wyszło tak, że darłam twarz… I będę pamiętać, żeby uśmiechnąć się w piekarni do Pani Bułkowej i żeby powiedzieć Dzień Dobry, albo Miłego Dnia tej Starowince siedzącej każdego dnia pod apteką z kilkoma bukiecikami brzydkich kwiatków. I kupię jutro od niej te kwiatki. I podziękuję…

W świecie według Bola kupowanie choinki to wielka wycieczka. Poszliśmy pieszo, we trójkę, w czapkach, szalikach i rękawiczkach. Po drodze szukaliśmy śniegu. 'Bo Mamo! Śnieg się schował pod autami! Ale jest noc i śpi…' Gdy wybraliśmy średnią jodłę Bolo piszczał, że jest 'wielka, ogromna'. A potem Tata był wielkim bohaterem, niósł choinkę na plecach do domu… 'Bolo! Ty pilnuj żeby Tata nie zgubił choinki dobrze?' – 'Tato! Nie martw się, ja Cię pilnuję'… W domu, z dumą i ulgą oznajmił: 'Udało się, Tata nie zgubił choinki'…

A po kolacji Tata Bola podszedł do mnie taki jakby wzruszony, objął mocno i szepnął: 'Czarodziejskie było to popołudnie, gdyby nie On…' – 'to by takie nie było' – dokończyłam…

IMG_2655_filtered_filtered

W świecie według Bola niebo może być zielone, żaby fioletowe, ryby potrafią robić zakupy a pomarańczowa pidżama jest pidżamą dyniową…

Jakie są marzenia Bola w świecie Bola? Żeby mieć przyjaciół ze snu o rybce: Delfinka Fikolinka i Foczkę Fikoloczkę.

Jakie są marzenia Mamy w świece Bola? Żeby nic się nie zmieniło…

Żeby zapamiętać i docenić każdy okruszek tego świata. Żeby w nim żyć i nim żyć.

Żeby jeść, spać, przeżywać, biegać i kochać na jego sposób.

Założę więc swoje dyniowe, grube skarpety, uczeszę włosy 'jeżykiem', otulę się w koc z miziakowych wełenek, zjem jabłko pocięte w romby, dmuchnę raz jeszcze dla słoni i posłucham jak Bolo zasypia w objęciach swojego Taty: 'i potem Synku, shape'y wsiadły do czarnego samochodu, z dużymi, pomarańczowymi kołami i pojechały do lasu szukać zaginionego w akcji Heart'a…'

Drobiny czarów na co dzień. Bo świat jest lepszy, prostszy i piękniejszy gdy jest magia.

Świat według Bola.

IMG_2736_filtered_filtered

IMG_2754_filtered_filtered

IMG_2767_filtered_filtered

A 'liszki' najlepiej dziś grzeją nam nogi…

Nie jestem wielką fanką printów i ciężko mnie nimi oczarować. Ale MAXOMORRA to wyjątek. Jest z nami od początku, szczególnie jak cofniecie się do zdjęć na blogu z lata tego roku. Jak print to taki. A liski… Liski są boskie. Zerknijcie do sklepu Tuliluli. Jest nowa kolekcja a ceny można negocjować. Super gratka!

Nowa kolekcja Maxomorra TU –> KLIK

 


Świąteczne Inspiracje – Hanna Hela i Ela

35 komentarzy
Świąteczne Inspiracje – Hanna Hela i Ela

Dziś ostatnie Inspiracje … trochę smuteczki, bo bardzo lubiłam ten cykl a trochę ciareczki bo Święta są już naprawdę blisko. Na zakończenie bomba. Dla mnie, dla nas – bomba, więc mam nadzieję, że i Wy dostrzeżecie wyjątkowość dzisiejszych cudności. Mimo, iż Hanna Hela i Ela pojawia się w cyklu świątecznym jestem przekonana, że to inspiracja sama w sobie i bez okazji… Zresztą zobaczcie…

 

 

IMG_2060_filtered_filtered

Tak! Wreszcie ktoś [no kto inny jak nie Umordowana Matka?!…] wpadł na to, że podwyższenie dla dziecka na zwykłe krzesło to absolutny niezbędnik! Sama tego nie wiedziałam, że aż tak potrzebujemy poduchy poddupnej dopóki jej nie użyliśmy. Jest rewelacyjna, REWELACYJNA. I trudno, może będę piać przesadnie na jej temat ale wierzcie mi, że gdybym nie miała KiKa to piałabym tak samo, tyle, że do uszu przyjaciół.

IMG_2173_filtered_filtered

Poducha jest bardzo sprężysta, pod Bolem [14 kg] nie ugina się nawet o krztynę, pod 4 latkiem leciutko, niezauważalnie [sprawdzaliśmy na 3 i 4 latku] co sprawia, że dziecko siedzi na idealnej wysokości. Koniec z przynoszeniem poduszek, poduch kanapowych i innych wymysłów, które ślizgają się, spadają i są nierówne. Poduchę poddupną Hanna Hela i Ela montujemy pięknym pasem i zapięciem pasującym do każdego krzesła. Jest stabilnie i … jest pięknie. Nie zdejmuję jej po użyciu. Lubię ten stół, te krzesła, to miejsce rodzinne właśnie z nią, z tym akcentem dziecięcym ale nie infantylnym. Z czymś co dokłada się do charakteru wnętrza, nie odzierając go z estetyki.

IMG_2057_filtered_filtered

Hanna Hela i Ela – to piękne tkaniny. Ale ja nie mam na myśli przypadkowych, fajnych i mniej fajnych printów. O nie. Tu wzorów znajdziecie zaledwie kilka. Ale tak wybranych, tak wyjątkowych, tak łapiących 'za oko',  że gwarantuję Wam – po obejrzeniu ich, nawet jeśli nic nie kupicie, to na długo zapamiętacie te cuda…

IMG_2067_filtered_filtered

IMG_2104_filtered_filtered

Ale wracając do poduchy poddupnej. Pożegnaliśmy na amen krzesełko [ikeowskie, jedyne fajne, małe, nie zawalające przestrzeni ale jednak…to dodatkowy mebel] – Bolo z dumą siada 'przy stole doroSZle…'Co więcej, sam potrafi teraz usiąść i zejść kiedy chce. Poducha nie przesuwa się, czasami tylko trzeba docisnąć tę piękną klamrę. Z jednej strony jest 'miziakowa', u nas to głęboki, szary kolor, z drugiej gruba bawełna, u nas miętuski. Oczywiście całość na suwaki, więc pokrowiec można zdjąć i uprać. Z tych samych tkanin Hanna Hela i Ela wykonuje poduszki i kocyki…ach.

IMG_2114_filtered_filtered

Ostatnio gdy szliśmy 'w gości' Bolo zapytał czy będziemy tam jeść obiad. Gdy odpowiedziałam, że tak zaczął 'pakować' poddupną poduchę ze sobą… I to mi uświadomiło kolejne boskie zastosowanie. Bo wiecie, że sporo wyjeżdżamy. Często jesteśmy w miejscach gdzie nie ma krzesełek dla dzieci albo są takie, że bezpieczniej jest gdy dzieciak stoi przy stole… I właśnie poducha, siup do bagażnika, i wszędzie i zawsze Małe może siedzieć przy stole jako pełnoprawny 'zjadacz posiłku' lub po prostu biesiadnik.

Czy ważne na czym i jak dziecko siedzi przy posiłku? Dla mnie tak. Szczególnie teraz, gdy całym sobą uczy się jeść samodzielnie, posługując sztućcami. Jest mu wygodnie. Siedzi prosto, na idealnej wysokości i stabilnie a przy tym w odległości 'normalnej' od stołu [krzesełka zawsze ‚robią’ jakiś dystans]. Bolo sam czuje się wyjątkowo i stara się mocniej żeby ta łyżka z zupą dojechała bezpiecznie do dzioba.

Szczerze, jestem zaskoczona funkcjonalnością tego pomysłu. I szczerze, gdy o nim usłyszałam to nie miałam wypieków na twarzy. Teraz już mam i polecam Wam poddupnika z całego serca. No i przecież nie byłabym sobą, gdybym nie zaznaczyła [znowu? chyba znowu…], że ta rzecz jest też cholernie ładna…

Poduchy Poddupniki Hanna Hela i Ela TU –> KLIK

IMG_2186_filtered_filtered

IMG_2189_filtered_filtered

IMG_2193_filtered_filtered

Jendak Hanna Hela i Ela to przede wszystkim pościele. I tu mam problem, bo brakuje mi słów jak je opisać. Nie chcę nadużywać wiecie którego słowa… Ale kurde bela, tak jest. Jak pisałam powyżej selekcja tkanin jest powalająca. Kilka zaledwie a i tak człowiek się głowi pół dnia, która piękniejsza [oczywiście Mamy Dziewczynek mają bardziej przekichane!].

Wzory to jedno ale jakość… nie znam się na gramaturach tkanin, ale gramatura tej bawełny jest diabelnie ciężka. Prawdą jest to, że jeszcze tak 'masywnej', mięsistej pościeli w rękach nie miałam. Fakt ten sprawia, że nie tylko jest nieziemsko miła w dotyku ale jeszcze cudnie układa się i słabo gniecie. Całość oczywiście wyszyta, obszyta i wykończona mistrzowsko. Uważam, że pościel to ważny element wystroju [dorosłej sypialni jak i dziecięcej] a ta sprawdza się i w tej roli rewelacyjnie.

Pościele Hanna Hela i Ela TU –> KLIK [teraz przeceny!]

IMG_2203_filtered_filtered

IMG_2213_filtered

IMG_2267_filtered_filtered

IMG_2294_filtered_filtered

IMG_2312_filtered_filtered

IMG_2491_filtered_filtered

No i logo Hanna Hela i Ela jest jednym z najfajniejszych ever…

[a cały pokój Bola można obejrzeć TU –> KLIK ]