subskrybcja: Posty | Komentarze

rany julki i Wojciech Mann

12 komentarzy
rany julki i Wojciech Mann

Puk puk… głucho tu chyba, ja w nerwach… Prosicie i prosicie, pytacie i dręczycie 😉 kiedy blog odżyje. A ja żyję najlepiej teraz w realu, Pod Lipą w Butiku z największą rozkoszą o … no o książkach się rozwodzę. Powinnam o tym co opłacalne, a w naszym kraju, mimo że wydajemy przepiękne pozycje – książki nie są opłacalne. Ale ja trochę infantylnie, nadal, trochę naiwnie, nadal, trochę ideowo, nadal … wierzę, że to nasza droga. Taka też jest droga większości wydawnictw, które staramy się wspierać. Na Malediwach chaty nie postawimy. Ale może na czynsz butiku zarobimy. I jeszcze ciut. I już szczęśliwe będziemy.

Więc o książkach. A raczej o książce. Raz na jakiś czas. I zachętą być to może dla Was Kochane będzie, aby tę pozycję przez link zakupić, powąchać, dłonią pogłaskać stronice, oko napawać kolorami a głowę i serce nasycić treścią. Swoją i dziecka, dzieci, męża… no bo u nas to i męża. Na koniec dnia postawić na tej ukochanej w wielu domach półce z książkami. Uśmiechnąć się ciepło pod nosem w półmroku, okryć to ciałko niewielkie ciaśniej kołderką, poprawić skarpetkę tym co w skarpetkach śpią i pomyśleć … to był dobry dzień.

IMG_1899_filtered IMG_1902_filtered

Chodź opowiem ci bajkę. Chodź poczytamy. Chodź dowiemy się co było dalej. A pamiętasz jak wielbłądzica… a wtedy jak ten słoń…

Taki czas, takie lata, że słowo bajka bliższe jest kreskówce w TV. Ja jestem, jeszcze.., z pokolenia, które bajki czytało. Takie bajki bajki, Andersen, …. Dziś mamy KSIĄŻKI, historie, krótkie formy, różne śmieszne [lub głupie…] myki, wydawnictwa prześcigają się w fajerwerkach, byle było ciekawiej, mocniej, głośniej. Czy to źle? E tam. Wszystko jest dla ludzi.

IMG_1897_filtered IMG_1905_filtered IMG_1909_filtered

Ale nie ma też nic złego, a wręcz przeciwnie!, w bajce. Po prostu. Treść, do niej ilustracja. Na końcu morał. Powróciłam do tej formy z najwyższą przyjemnością. Przyznaję, że na początku czytanie szło trochę drętwo. Po tych nowatorskich, pięknych i aksamitnie płynących słowach – BAJKA, w całej swej okazałości jest – bum! o dziwo! – inna. To inna forma. Inna konstrukcja. W końcu – inna książka.

I tak oto dochodzę do pozycji, która oczarowała [po pierwszym drętwieniu] mnie, Bola, Bartka, i wszystkich, którzy napataczają się przy czytaniu [a bywa, że tych napatyczaków jest sporo!]
Arnold Lobel – o rany julki! – i Wojciech Mann. To jego przekład sprawia, że te bajki, bo to zbiór bajek jest, są takie bystre, takie mocne, słowa tam składają się jak puzzle, żadnego przypadku, ciach ciach, jak nożem precyzyjnie pocięte. Smakowity kąsek dla każdego ucha, które lubi słowo, język polski w brzmieniu najlepszym.

Ach!

IMG_1913_filtered IMG_1917_filtered IMG_1919_filtered IMG_1920_filtered

Do tego dokładamy ilustracje. Jedna – na jedną bajkę. Jak kiedyś. Dla porządku. A ilustracje? Jak kiedyś. Jak należy 🙂 Piękne bez żadnej przesady, bez przesadzonej treści, bez przesadzonych kolorów, bez przesadzonej techniki. Mówią o tym, co treść. Uzupełniają ją. Jak kiedyś. Jak należy. I są całkowicie NIEinfantylne i za to brawa największe.

Bajka musi mieć morał. Czasem ten morał 'jak w mordę strzelił' wali w człowieka, taki toporny jest i wieje wtedy nudą i grozi zniechęceniem 'do mądralowań w książkach'. A tu posłuchajcie:

– bez wątpienia istnieje coś takiego jak nadmiar porządku
– bywa, że zmiana przyzwyczajeń wychodzi nam na dobre
– rady przyjaciół są jak pogoda, raz dobre, raz złe
– porażka na początku może otworzyć drogę do późniejszego sukcesu

……….. i tytuły: Kaczki i Lis, Homar i krab, Kura i jabłoń, Pelikan i żuraw……..

20 bajek. 20 morałów. 20 ilustracji. 20 – wielce niezwykłych historii. Wspaniała książka.

WIELBŁĄDZICA BALETNICA i inne bajki. Arnold Lobel, w tłumaczeniu Wojciecha Manna TU KILK

IMG_1923_filtered IMG_1924_filtered