subskrybcja: Posty | Komentarze

rany julki i Wojciech Mann

12 komentarzy
rany julki i Wojciech Mann

Puk puk… głucho tu chyba, ja w nerwach… Prosicie i prosicie, pytacie i dręczycie 😉 kiedy blog odżyje. A ja żyję najlepiej teraz w realu, Pod Lipą w Butiku z największą rozkoszą o … no o książkach się rozwodzę. Powinnam o tym co opłacalne, a w naszym kraju, mimo że wydajemy przepiękne pozycje – książki nie są opłacalne. Ale ja trochę infantylnie, nadal, trochę naiwnie, nadal, trochę ideowo, nadal … wierzę, że to nasza droga. Taka też jest droga większości wydawnictw, które staramy się wspierać. Na Malediwach chaty nie postawimy. Ale może na czynsz butiku zarobimy. I jeszcze ciut. I już szczęśliwe będziemy.

Więc o książkach. A raczej o książce. Raz na jakiś czas. I zachętą być to może dla Was Kochane będzie, aby tę pozycję przez link zakupić, powąchać, dłonią pogłaskać stronice, oko napawać kolorami a głowę i serce nasycić treścią. Swoją i dziecka, dzieci, męża… no bo u nas to i męża. Na koniec dnia postawić na tej ukochanej w wielu domach półce z książkami. Uśmiechnąć się ciepło pod nosem w półmroku, okryć to ciałko niewielkie ciaśniej kołderką, poprawić skarpetkę tym co w skarpetkach śpią i pomyśleć … to był dobry dzień.

IMG_1899_filtered IMG_1902_filtered

Chodź opowiem ci bajkę. Chodź poczytamy. Chodź dowiemy się co było dalej. A pamiętasz jak wielbłądzica… a wtedy jak ten słoń…

Taki czas, takie lata, że słowo bajka bliższe jest kreskówce w TV. Ja jestem, jeszcze.., z pokolenia, które bajki czytało. Takie bajki bajki, Andersen, …. Dziś mamy KSIĄŻKI, historie, krótkie formy, różne śmieszne [lub głupie…] myki, wydawnictwa prześcigają się w fajerwerkach, byle było ciekawiej, mocniej, głośniej. Czy to źle? E tam. Wszystko jest dla ludzi.

IMG_1897_filtered IMG_1905_filtered IMG_1909_filtered

Ale nie ma też nic złego, a wręcz przeciwnie!, w bajce. Po prostu. Treść, do niej ilustracja. Na końcu morał. Powróciłam do tej formy z najwyższą przyjemnością. Przyznaję, że na początku czytanie szło trochę drętwo. Po tych nowatorskich, pięknych i aksamitnie płynących słowach – BAJKA, w całej swej okazałości jest – bum! o dziwo! – inna. To inna forma. Inna konstrukcja. W końcu – inna książka.

I tak oto dochodzę do pozycji, która oczarowała [po pierwszym drętwieniu] mnie, Bola, Bartka, i wszystkich, którzy napataczają się przy czytaniu [a bywa, że tych napatyczaków jest sporo!]
Arnold Lobel – o rany julki! – i Wojciech Mann. To jego przekład sprawia, że te bajki, bo to zbiór bajek jest, są takie bystre, takie mocne, słowa tam składają się jak puzzle, żadnego przypadku, ciach ciach, jak nożem precyzyjnie pocięte. Smakowity kąsek dla każdego ucha, które lubi słowo, język polski w brzmieniu najlepszym.

Ach!

IMG_1913_filtered IMG_1917_filtered IMG_1919_filtered IMG_1920_filtered

Do tego dokładamy ilustracje. Jedna – na jedną bajkę. Jak kiedyś. Dla porządku. A ilustracje? Jak kiedyś. Jak należy :) Piękne bez żadnej przesady, bez przesadzonej treści, bez przesadzonych kolorów, bez przesadzonej techniki. Mówią o tym, co treść. Uzupełniają ją. Jak kiedyś. Jak należy. I są całkowicie NIEinfantylne i za to brawa największe.

Bajka musi mieć morał. Czasem ten morał 'jak w mordę strzelił' wali w człowieka, taki toporny jest i wieje wtedy nudą i grozi zniechęceniem 'do mądralowań w książkach'. A tu posłuchajcie:

– bez wątpienia istnieje coś takiego jak nadmiar porządku
– bywa, że zmiana przyzwyczajeń wychodzi nam na dobre
– rady przyjaciół są jak pogoda, raz dobre, raz złe
– porażka na początku może otworzyć drogę do późniejszego sukcesu

……….. i tytuły: Kaczki i Lis, Homar i krab, Kura i jabłoń, Pelikan i żuraw……..

20 bajek. 20 morałów. 20 ilustracji. 20 – wielce niezwykłych historii. Wspaniała książka.

WIELBŁĄDZICA BALETNICA i inne bajki. Arnold Lobel, w tłumaczeniu Wojciecha Manna TU KILK

IMG_1923_filtered IMG_1924_filtered
 


Sierotki

17 komentarzy
Sierotki

– Mamusiu, Mamusiu! Kto to jest sierota? Co? Mamo?

Zamilkłam na dłuższą chwilę, nie słyszałam tego słowa już bardzo długo. W czasach mojego dzieciństwa było to słowo obraźliwe, tak mówili niektórzy dorośli na dzieci wolniejsze, słabsze, płaczliwe, schorowane…

– Synku, sierotka to dziecko, które nie ma rodziców. [musiałam, po prostu musiałam zmiękczyć to słowo, tak zwyczajnie brzmiące dla mojego dziecka, tak strasznie dla mnie…]

– To gdzie taka sierotka mieszka?

– W Domu Dziecka.

–  A gdzie jest ten dom dziecka? Na jakiej ulicy? W Polsce? Czy w Afryce? Czy na Rybałtów? Mamo? Pójdziemy tam i ja będę przyjacielem sierotek bo im na pewno jest bardzo smutno bez mam i tatusiów… Mamo… ale ty jesteś tylko moją mamą prawda? Na zawsze i zawsze?

– Na zawsze i zawsze.

I czuję jak moje gardło zaciska się tak, jakby tchu miało zaraz braknąć. Jak oczy zachodzą mgłą. Jak żołądek wciska się w przeponę. Głos się łamie. Ale mówię dalej, rozmawiam z nim dalej. Wiem, jakie to ważne.

————————–

Blumka jest sierotą. Mieszka w Domu Sierot doktora Korczaka. Blumka prowadzi pamiętnik.

IMG_5821_filtered IMG_5823_filtered IMG_5828_filtered

…… to jest Zygmuś, który ciągle jest głodny i lubi nawet tran…

……w Dzień Dobrych Uczynków za złotówkę Zygmuś kupił żywą rybę i wiaderku zanieśliśmy ją nad Wisłę. Tam Zygmuś wypuścił ją na wolność. Pan Doktor pochwalił Zygmusia i dał mu na pamiątkę pocztówkę z dedykacją.

Mamusiu a dlaczego Zygmuś nie zjadł tej rybki, przecież był ciągle głodny! No tak! Uratował ją bo miał bardziej miłe serce niż brzuszek tak?

……. ta dziewczynka z krótkimi włosami to Reginka. Kiedyś miała warkocz długi do pasa, ale zachorowała…

……. Reginka zawsze wygrywa konkursy na najwięcej przeczytanych książek…

Mamo, ja wiem dlaczego Reginka tak lubi książki. Bo jak jesteśmy chorzy to one nam pomagają nie myśleć o kaszlu i 'kataru' prawda?

……. to jest Kocyk. Nikt nie pamięta, jak naprawdę ma na imię. Kiedy do Domu Sierot przyjechały fury z węglem na zimę, wszyscy pomagaliśmy przy rozładunku. A Kocyk nosił węgiel w nocniku. I nikt się z niego nie śmiał. Wszyscy mu mówili, że jest silny i wytrwały. Kocyk ma dopiero 5 lat.

……. to właśnie jest Hanna. Kiedy przyszła do nas, była bardzo chuda i potargana. Nikt się z nią nie bawił, bo wszystkich drapała, przezywała i nie chciała pracować. Pan Doktor jej do niczego nie zmuszał, tylko dużo z nią rozmawiał, ale tak, żebyśmy nie słyszeli. I Hanna się zmieniła.

IMG_5829_filtered IMG_5830_filtered IMG_5832_filtered

– Czy Kocyk był silny? Czy Kocyk nosił węgiel bo chciał pokazać, że jest już starszakiem? Dlaczego nikt nie wie jak on ma na imię?

– Czy Hania była niemiła dla dzieci bo była zła, że nie ma mamy i taty? Czy była smutna tak bardzo, że drapała? To Mamo była zła ta Hanna czy smutna czy to i to? Co Pan Doktor jej powiedział, że przestała być niemiła?

———————

Blumka opisuje dwunastkę dzieci z Domu Dziecka. W którym mieszkało ich ponad dwieście… A potem zapisuje czego uczy ich Pan Doktor. I choćbym czytała Korczakowskie prawa setny raz – to setny raz się wzruszę, to setny raz zezłoszczę się na siebie i obiecam poprawę, to setny wtulę twarz w szyjkę synka i powiem mu, jak mocno go kocham. Zawsze i na zawsze.

… Pan Doktor mówi, że każde dziecko ma prawo do swoich tajemnic i do swoich marzeń…

… że dzieciom zawsze należy mówić prawdę…

… Pan Doktor czyście nasze buty i bardzo to lubi. Uczy nas jak robić to najlepiej…

… Pa Doktor nigdy nie pozwala wychowawcom uderzyć dziecka. Chłopcom pozwala czasem się bić. Ale tylko, gdy naprawdę muszą i nigdy nie za mocno…

… Pan Doktor mówi, że każdy może się modlić po swojemu, a ci, którzy nie chcą, nie muszą modlić się wcale…

——————–

a potem przyszła wojna i zabrała pamiętnik Blumki….

——————–

To cudo jest ogromne. Wielki format. Twarda okładka. Ilustracje jak ze snu. Trochę straszne i realistyczne, trochę piękne i wzruszające. Mocne. To książka niełatwa bo dzieci będą pytać. Będą oczekiwały wyjaśnień i rozmów. Ale czy możemy dla nich zrobić coś lepszego? Coś piękniejszego niż nauczenie ich – ich praw. Nauczenie ich dobra i tolerancji. Nauczenie ich tego, że człowiek jest z natury dobry. Czy może być coś bezpieczniejszego i lepszego niż słuchanie o trudach tego życia w objęciach rodzica, w cieple kołderki z sową, z gołymi stópkami wciśniętymi pod plecy Mamy?

Mamo, Tato – nie przegap tego momentu, w którym czym skorupka za młodu…

A ja się do czegoś tu przyznam. Nie wiem czy to infantylne czy banalne czy bez sensu. Ale kocham tę książkę. A jej treść darzę ogromnym podziwem, szacunkiem i swoistym, maminym ogniem.

Pamiętnik Blumki [Media Rodzina] TU KLIK

IMG_5836_filtered IMG_5838_filtered IMG_5842_filtered IMG_5845_filtered


Kraina Uważności

77 komentarzy
Kraina Uważności

Mój mąż twierdzi, że na książki wydaję więcej pieniędzy niż na jedzenie do domu… a kto mnie zna, wie, że kocham jeść. Zatem jak bardzo muszę darzyć uczuciem książki? Bardzo!

Dawno nic nie pokazywaliśmy w Biblioteczce Małego Człowieka. Nie dlatego, że nie czytamy nowości. Nie dlatego, że te nowości są kiepskie. Bo nie są. Ale w większości są… rozczarowujące. Być może nasze oczekiwania są tak wysokie, że ciężko je spełnić. W końcu w naszych rękach jest ponad 200 książek dla dzieci. W tym kilkanaście perełek. Kilkadziesiąt świetnych pozycji. A reszta? Jest fajna. Dobrze je mieć. Lubimy je czytać. Ale nie powodują, że pragnę je Wam pokazać.

 

 

IMG_5535_filtered IMG_5540_filtered

/OT – wszystkie książki, które są w kategorii Biblioteczka są stale w naszych sercach, na naszych językach i w naszych głowach, sprawdziłam, niektóre czytamy trzeci rok!/

Wreszcie, nareszcie. Najpierw w moje a potem w chłopaków ręce wpadło coś wyjątkowego. Coś zasługującego na post. I coś co mogę polecić bez drgnięcia sumienia. Namówię Was na wydanie dwudziestu a może osiemdziesięciu złotych. Z przyjemnością.

IMG_5561_filtered IMG_5571_filtered

Wydawnictwo poznańskie. Seria 'Kraina Uważności'. Tak, tak! Oczywiście, z synem chętnie zerkniemy, podzielimy się opinią [wydawnictwa dość często nas o to proszą]. Intrygujące założenia: 'Jest to seria książeczek o potędze UWAŻNOŚCI dostępnej każdemu, niezależnie od wieku. To lektura dla najmłodszych, jednak mogą z niej czerpać również starsi czytelnicy. Każda z książeczek dotyka obszarów istotnych dla dzieci, daje możliwość nowego spojrzenia na siebie oraz otaczający świat, jednocześnie oferując bardzo przydatne narzędzia, które uruchamiają się już podczas czytania. Kraina Uważności to praktyczne umiejętności podane dzieciom w zabawny i przyjazny sposób.'

Intrygujące ale trochę blablabla… prawda? Uderzenie książką dla dzieci w te obszary, czyli trochę psychologii, trochę bajkoterapii, trochę forsowania pewnych założeń ze świata dorosłych – jest zawsze ryzykowne. I bardzo rzadko się broni. Takie książki nie trafiają do domów, rodzice ich nie kupują. Najczęściej tego typu pozycje trafiają do biurek nauczycieli i terapeutów, którzy korzystają z opowiadań w trakcie zajęć.

IMG_5572_filtered IMG_5580_filtered

Tu mamy 100% książki – bajki dla dzieci. Jest treść, jest kwadratowy [naj!] format, jest twarda okładka, są ilustracje. A książek jest pięć. I dwa słowa o grafice. Nie podoba mi się. Na pewno Czytelnicy KiKa juz dobrze znają moje rejony estetyki. Kraina Uwążności do nich nie wchodzi. ALE. To jest wielkie, wielkie ALE. Bolo i Tata Bola ubóstwiają te ilustracje! Długo zachodziłam w głowę dlaczego… oprócz oczywistego, że różnimy się gustem mimo wszystko, to dotarło do mnie, że treść, bardzo silna [o niej za chwilę] nie pasuje do mglistych, sennych, delikatnych obrazów, jakie ja uwielbiam. Silna treść wymaga mocnych wrażeń wzrokowych. I cytując Bola: 'Mamo! Jak trochę nie rozumiem co czytasz to obrazek mi podpowiada' – no właśnie.

Bolo czasem nie rozumie co czytam, gdy czytam którąś z pozycji Krainy Uważności. Oczywiście, ma 3,5 roku a książki mówią o głębokich, ważnych i czasem bardzo dojrzałych uczuciach, emocjach, problemach. Nie rozumie i pyta. Nie rozumie więc leżymy pod futerkowym kocem w środku dnia i rozmawiamy. Co to jest złość. Co to jest piękno. Czym jest rozczarowanie. Dlaczego czasami nie wiemy dlaczego zachowujemy się w dany sposób. Czy inne jest złe? Czy magia musi być magiczna? Czy, oprócz znaczenia dla zdrowia, ważne jest co jemy? I dlaczego?

IMG_5598_filtered IMG_5614_filtered IMG_5617_filtered

Mamo! Czy jak jesteś zła też widzisz ciemne chmury nad głową?

Składam pokłon Autorce, której udało się opracować teksty docierające do 3 latka i zapewne i 7 latka w sposób.

Mamo! Czy umiesz je odgonić?

Brawo za książki, po które można sięgnąć tylko dlatego, że są ciekawe. Ale brawo za książki, po które można tez sięgnąć gdy są nam potrzebne.

Mamo! Nie da się od nich uciec tak? Trzeba poczekać aż się rozpłyną?

Brawo za książki, które powinny być w każdym domu, w którym się rozmawia o emocjach. I w takim, w którym się nie rozmawia. Powinny być w przedszkolach, świetlicach i szkołach. Nauczyciele powinni z nich korzystać przygotowując zajęcia z emocji. Bo takie zajęcia są tak samo ważne jak te z matematyki. W sumie to uważam, że są dużo ważniejsze…

Mamo! A ty też rolujesz poziomkę zanim ją rozgryziesz?

Żałuję Synku ale nie. Ale im dłużej o tym myślę, tym bardziej mam na to chęć!

Czy jak kupimy poziomki to porolujemy je w buzi razem?

Z przyjemnością!

Wiesz co Mamuś! To ja znajdę odwagę, żeby rozgryźć też swoją!

To książki idealne do domowej biblioteczki. Zmuszające do rozmowy. Nie byle jakiej. Być może do jednej z tych rozmów 'na życie'… Ale nade wszystko są to konkretne narzędzia, rozwiązania, dane dzieciom i nam, dorosłym też. Bo ja sama czuję się bogatsza, spokojniejsza odkąd dowiedziałam się co konkretnie robić z tymi ciemnymi chmurami nad głową. No i koniecznie muszę porolować poziomkę w buzi. A potem jagodę. I malinę… Koniecznie, zanim rozgryzę…

Książek z serii jest pięć KLIK – są po 20 zł.

Można też kupić całą serię KLIK – kosztuje 80 zł.

IMG_5640_filtered IMG_5647_filtered IMG_5650_filtered IMG_5653_filtered IMG_5657_filtered

Uczmy nasze dzieci UWAŻNOŚCI. Nas tego nikt nie uczył. I dziś jako trzydziestoparo-latka odkrywam wspaniałe formy redukcji stresu dzięki… książkom mojego dziecka. I doświadczamy tego razem. Cudowność.

IMG_5715_filtered


bury brzydalek

7 komentarzy
bury brzydalek

Dziś, biorąc najmocniej pod uwagę własnych Czytelników i ich zmysł dobra, piękna i mądrości, opowiem o starym, dobrym, brzydkim kaczątku. Ale [być może] sto razy lepiej…

Polana. Na niej cudo. Złote jajo. Ach! Nie tylko złote, ono jest całe w srebrzyste kwiatuszki. Coś tak pięknego, że każde żywe stworzenie zamiera w zachwycie. I chce je dla siebie. To jajo. Chce je wychowywać. Chce być mu rodzicem.

Sroka – moje ty sroczątko, mamusi pisklątko…jest moje.

Paw – ojciec musiał być piękny, jak ja!… jest moje.

Bocian – musi mieć gniazdo na wysokości, królewski tron!… jest moje.

Boa – mój ty pytoneczki, śliczny mój ssssyneczku…jest moje.

Hola hola Panie Boa! – kłapnął szczęką zębaty krokodyl. Nadleciał pszczeli rój – toż to jajo dla królowej!

Jest moje! MOJE! Żaba, mrówki, kogut, pająk, mysz… mojemojemoje! Piękne takie, złote w srebrzyste kwiatuszki…ACH!

Nastała straszliwa awantura, zwierzęta mówiły nie swoimi głosami aż nagle ktoś mocno tupnał nogą. I raz drugi. Aż polana się zatrzęsła…

– Po co ta cała kłótnia! Wychowajmy je razem! – rzekł spokojnie kangur…

Hurrra! – zakrzyknęła zawstydzona polana i od tej pory, każdego dnia, prześlicznym jajem opiekowało się inne zwierze. Z miłością, troskliwością i największą uwagą.

Naturalnie, pewnego dnia, złocista skorupka w srebrzyste kwiatuszki nagle zarysowała się, a ze środka dało się słyszeć leciutkie postukiwanie… Moje! Moje! Zaczęły od nowa zwierzęta, pragnąc tego piękna dla siebie. Ach jakże chciały być mamami, tatkami, rodzicami dla tego cudnego stworzenia, które musiało zamieszkiwać tak piękne jajo, jakiego świat nie widział.

Spośród srebrzystych kwiatuszków wyłoniła się najpierw jedna krzywa noga, potem druga krzywa noga, a na koniec – krzywy grzbiet z jajowatą główką zakończoną krzywym dziobem… Wreszcie, ze środka wygramolił się buty brzydalek.

To nie moje! – zakukała kukułka i tyle ją widzieli.

Moje też nie! – mruknął struś, w potem paw.

To nie nasze, nie moje, to pomyłka, to na pewno nie moje, nie moje, nie moje… i polana opustoszała. NIE MOJE!

– No cóż, wygląda na to, że jesteś mój. Wskakuj do środka! – powiedział z uśmiechem kangur.

………śpij śliczny brzydalku… śnij sen prześliczny, śnij, niech ci się przyśni puchata podusia, a przy łóżeczku prześliczna mamusia, tatuś prześliczny będzie cię kołysał, a prześliczny dziadzio bajki do snu czytał…. będziesz ślicznym wnusiem….mój synku, śliczny brzydalku….

Rano z kieszeni kangura wyłoniły się trochę mniej krzywe nogi, trochę mniej krzywy dziobek.  Wyłupiaste oczka poweselały, a krzywy dziobek coś pisnął na dzień dobry, a potem śmielej, i głośniej…

Świergolenie, trelowanie, i kląskanie. Nutka za nutką, krzywy dziób nie zamykał się od rana do nocy. Arie, Duety i sekstety. Nutki skakały po trawie i gałązkach a szczęśliwy kangur czasem zawtórował:

……kocham to maleństwo śliczne…. za co? za co? właśnie za to, że jest inne, bo nieważna jest uroda i nieważna długość dzioba… najważniejsze – wielkie serce – czegóż chcieć od dziecka?!……

…… a pomyśleć, że on mógł być nasz… smętnie mruczeli mieszkańcy polany, którzy co dzień o wschodzie słońca, znajdowali się w pobliżu, zupełnie przypadkiem.

czegóż chcieć od dziecka?!……

MOJE – NIE MOJE – wyd. Ezop KLIK

[ i żadne od 4 lat, żadne od 6… już, 20 minut pięknego czytania i turlających się łez wzruszenia, i dużo, dużo KOCHAM CIĘ do snu… ]

IMG_9263_filtered IMG_9264_filtered IMG_9265_filtered IMG_9266_filtered IMG_9267_filtered IMG_9268_filtered IMG_9269_filtered IMG_9273_filtered IMG_9274_filtered


Czytajki…

9 komentarzy
Czytajki…

To, że czytamy z miłością i to, że książki to część naszego życia, jak powietrze czy jedzenie – to wiecie. Na KiKu znajdziecie dużo pozycji, które szczególnie ukochaliśmy. Nie sposób pokazać wszystkiego co czytamy, tym bardziej, że ilość książek w naszym domu przekracza granice zdrowego rozsądku. Jednak bywa tak, jak dziś. Nagle wiem, że to i to pokazać Wam muszę. Że właśnie to i to jest idealne dla lekko ponad 3 latka i plus. Że to i to polubi też każdy rodzic. Każdy, który szuka czegoś więcej, czegoś z mykiem, czegoś ponad…

Dziś to i to. Czyli dwie książki. Żadne nowości wydawnicze. Za to pozycje, które uwielbiamy [na tyle, że moje dziecko zna całe fragmenty na pamięć..]. Żeby była jasność. Uwielbiamy wszyscy, i ci trzyletni i ci trzydziesto [paro yhmm.] letni po równo. Za dryg, za humor, za nietypowość, wreszcie za oderwanie się od rzeczywistości. Za śmiech do rozpuku i za ścisk w gardle.

Obie książki są książkami na dłuższe czytanie. Jakieś 30 stron, wiele zarysowanych tekstem. Ale wierzcie mi – czyta się gładko, miękko, i nawet nie wiesz kiedy mija minut 20, 30 czasem… a dziecko słucha, i prosi o jeszcze. A ty nawet nie masz szczególnie nic przeciwko temu 'jeszcze' bo sama lubisz czytać świetne książki… a te takie są.

Obie książki są cudnie wydane. Obie w twardych oprawach z pięknym grubym papierem wewnątrz. Obie mają wygodny format, do czytania w tym systemie: leżysz, dziecko na tobie, z główką w tym zgięciu na twoim ramieniu, nożyny na brzuchu twym, kochane, gołe, już w pidżamie. A ty masz obie ręce w górze, książkę trzymasz w powietrzu tak abyś sama widziała litery i tak, aby toto wciskające się w twoją wątrobę, widziało obrazki… Obie książki są idealne właśnie w tym ułożeniu ciał.

Obie książki mają bardzo wyjątkowe ilustracje. Być może takie, które nie od pierwszej chwili powalą na kolana. Ale od drugiej już tak. A od trzeciej będziesz dumała czy taki plakat nie byłby cudny w pokoju Człowieka Niewielkiego Twego…

Poza tym, książek tych, nie łączy już nic. Ani wydawnictwo. Ani autorzy. Ani tematy.

A nie… łączy coś jeszcze. Co dziś czytamy Synku? Mamo! Ja cię błagam na świat cały, i Warzywa i Pufki, no błagam na ten świat!

Marchewka z groszkiem – Wydawnictwo Czerwony Konik

Kto nas śledzi od dawna, a może i od początku wie, że mojego dziecko pała szczególną miłością do warzyw i owoców. Nie wnikajmy… niech ta informacja wystarczy jedynie za powód, dlaczego bez zastanowienia kupiłam tę książkę. To co odnaleźliśmy w środku powaliło nas na kolana. Najpierw nas, dorosłych. Po prostu jak zaczniesz to doczytać, sama, musisz…

Bo oto noc, na drodze leży przewrócona ciężarówka. Może to potwór? Może TO właśnie jest wegetarianin?! – myślą warzywa z pola. Nagle słyszą tupot nóżek i widzą przed sobą gości. Egzotyczni są jakoś z wyglądu… Los Burakos wygląda ciut inaczej niż burak z pola… Kala de Fior i Kim Czos Neck też… myślą Kalafior i Czosnek. Skąd przybywają? Może z kosmosu bo one… one świecą w ciemnościach! Nie… przybysze mówią, że przybywają z daleka a większość życia spędzili w podróży. Aha, czyli są zagraniczni!

Wszystkie warzywa przeprawiają się przez wodę a przybysze nie toną! Unoszą się na wodzie, w odróżnieniu od biednego Groszku, Kopru czy Brukselki, które walczą o życie. Che Bula i Mr Chevka oraz Ogórras, o dziwo, nie są zjedzeni przez królika. Powąchał je tylko i odszedł! Jakże to możliwe, myśli Marchewka, która aż mdleje na myśl o spotkaniu korzonkiem w pyszczek z tym gryzoniem… Po drodze Kala de Fior znajduje porzuconą butelkę po pestycydach, przytula się do niej i woła: O mamo! Pachnie jak w domu! Warzywna z pola ponownie zadziwieni mówią, że u nich w domu to pachnie tylko kompostem.

W dalszej części warzywa mają jeszcze różne przygody i trudności, przybysze źle znoszą poranny chłód i rosę, nie chcą spać w ziemi, pod gołym niebem, bo zawsze spały w szklanych domkach…

Wniosek na koniec wygłasza Ogórek: Jak sami widzieliście, warzywom nie służą dalekie podróże i dobrze czują się tylko tam, skąd pochodzą…

Mądra, bardzo dowcipna [Kim Czos Nack bawi mnie do łez..] i dostarczająca [przy okazji] ważnej wiedzy. Skłania też do wielu rozmów, do tysiąca pytań i miliona odpowiedzi. Polecamy z całego naszego czytelniczego serca.

IMG_8426_filtered

IMG_8429_filtered

IMG_8431_filtered

IMG_8433_filtered

IMG_8438_filtered

IMG_8440_filtered

IMG_8441_filtered

IMG_8442_filtered

Pisałam, że będzie o dwóch książkach. Będzie – jutro druga. Po prostu każda z osobna zasługuje na Waszą uwagę :)

———-

Jest jutro.

Druga książka to Piecyk, czapeczka i budyń Wydawnictwa EZOP.

Mogłabym na końcu napisać, że to wyjątkowa książka o tolerancji, o inności, o tym, jak ważne jest nieocenianie kogoś po pozorach… ale zamiast tego opowiem Wam o Trollu i Pufkach.

Magiczny świat, baśniowy z elementami bardzo realistycznymi [jak laptop czy nauczyciel języków obcych] Zimowa kraina. Sąsiedzi. Na dole, a małym domku mieszkają Pufki [Pufki, swym brzmieniem, wywołują absolutną miłość i czułość mojego dziecka] a bardzo wysoko, w zamku, do którego prowadzą setki schodów, mieszka ogromny Troll.

Czarowność czasu polega na tym, że mały Pufek [synek mamy Pufkowej] ma chęć napisać bajkę. O Trollu. O złym i groźnym Trollu, który żywi się ptakami, a na koniec zabiera im jedno piórko… Taką ma kolekcję.

W tym samym czasie, Troll, ich sąsiad, żywiący się głównie budyniem czekoladowym, zaprosił do swego zamku nauczyciela języków obcych. Bardzo chce nauczyć się języka sąsiadów, języka pufkowskiego bo pragnie zaprosić ich do siebie, na herbatkę. Pragnie mieć przyjaciół.

Troll uczył się pilnie słówek i zdań: 'Chciałbym kupić dla żony rajstopy w prążki', 'Ile kosztuje bilet do Honolulu?', 'Zwrotów niezamówionych towarów się nie przyjmuje!'… W komputerze chciał sprawdzić jaka zupę Pufki lubią najbardziej, i jakie ciasteczka. Komputer jednak odpowiedział mu stanowczo: Aby poznać zwyczaje i upodobania sąsiadów, także kulinarne, najlepiej zawrzeć z nimi osobistą znajomość'. Troll na wszelki wypadek zapełnił jednak spiżarnię. Budyniem i ciasteczkami w czekoladzie, sokiem z porzeczek i marchewek, makaronem w kształcie gwiazdek, kokardek, i rurek oraz ketchupem, kiełbaskami i szprotkami w puszce. Zamówił też herbatkę czarną, zieloną, czerwoną i białą i na [drugi] wszelki wypadek kupił też kawę i kilo pomidorów. [to ukochany fragment Bola, możemy czytać tysiąc razy o tym, co miał Troll w spiżarni]

W końcu wyruszył w dół, po 654 stopniach swych schodów aby zaprosić Pufki na poczęstunek. W tym czasie mama Pufkowa nakarmiła Pufka zupą grzybową i poszli spać. Gdy Troll dotarł do tyci domku zobaczył jak z komina ich chałupki wylatuje sen pufkowy. A w nim zobaczył… jakjakiś  zły Troll łapie siatką ptaki i wyrywa im piórko..

Troll, który przecież najchętniej jadał ciepły budyń czekoladowy aż zapłakał. 'Ptaki nie do jedzenia! Ptaki do latania!, Nie nie! Muszę to natychmiast wyjaśnić!' i zerwał dach Pufków. 'Ja nie jadać ptaków! I bardzo prosić, żeby ty nie śnić o mnie żaden bzdur!' – powiedział w łamanym pufkowskim do zaspanych i wystraszonych Pufków…

Co było dalej? Czy wszystko się wyjaśniło? Czy Troll zdołał zaprzyjaźnić się z Pufkami? Czy odbyła się herbatka? A może coś więcej wydarzyło się w następstwie nieporozumień? Poczytajcie, poczarujcie, zaśnijcie wtuleni, bo to jedna z najcieplejszych książek jakie znam.

————————-

Piecyk, czapeczka i budyń! – rzucił Troll na pożegnanie, nie wiedział jak jest 'do widzenia' w pufkowskim a to były najcieplejsze słowa jakie przyszły mu do głowy.

Piecyk, czapeczka i budyń! – odpowiedziała uprzejmie Mama Pufka.

To mój ukochany fragment.

IMG_8443_filtered

IMG_8444_filtered

IMG_8446_filtered

IMG_8447_filtered

IMG_8448_filtered

IMG_8450_filtered


Wojny Dorosłych – Historie Dzieci

15 komentarzy
Wojny Dorosłych – Historie Dzieci

Są piosenki, które brzęczą sobie w tle gdy kroimy marchewkę i sprawiają, że jest nam weselej i jakoś tak skoczniej. Są też takie, których chcemy słuchać w samotności, na dobrych słuchawkach, wchłaniając każdy dźwięk. Są takie filmy, które obejrzymy jednym okiem, gdy drugim odkurzamy albo wieszamy pranie. Są też takie, które chcemy oglądać z najbliższą nam osobą, wciskając się w nią silnie, oddychając prawie równocześnie, bo ta scena… bo ten dialog… Są takie książki dla dzieci, które przeczytamy przy obiedzie z myślą, że to wartościowsze niż bajka z dvd, takie, które weźmiemy do samochodu na podróż dłuższą. Kolorowe, wesołe, lekkie. O kaczuszkach i o pieskach. Ale są też takie, które najpierw chcesz czytać sama, zawinięta w koc…

Chwilę później chcesz lekko przygasić światło, i czytać na głos. Mężowi. On proponuje kieliszek bardzo ciemnego i bardzo intensywnego wina. Rozmawiacie. Dzwonisz do siostry, jest prawie północ a ty dzwonisz i czytasz jej te fragmenty. A ona w ciszy słucha, podciąga kolana pod brodę, szepcze: jeszcze

Potem wiele razy kartkujesz, oglądasz te obrazy sugestywne i subtelne zarazem i myślisz: jak pięknie, że taka książka zasila naszą biblioteczkę. Jak pięknie, że mogę dziecku przekazać… nie! że mogę z dzieckiem doświadczać tych emocji. Słyszeć te pytania, trudne, bolesne czasami. Odpowiadać. Ze ściśniętym gardłem. O prawdzie rozmawiać. Bo Synku widzisz… nie możemy udawać, że na świecie nie ma Zła. Jest go bardzo dużo i ma różne oblicza. Ale jest też Dobro. I jest też tak, że Dobro jest silniejsze, jaśniejsze i ma więcej 'pomyślunku'… Dobro to Mądrość.

IMG_6884_filtered

I nie ma nic złego w piosenkach do podrygiwania, w filmach do oglądania jednym okiem i w książkach o pieskach i kaczuszkach. Ale jakże uwielbiam ten drugi biegun. Tę siłę, moc. Dźwięku, obrazu, słowa… I taką moc przesilną chcę Wam dziś pokazać.

'„Nie tylko w czasach wojny, ale także w czasach pokoju, na co dzień pomagajmy sobie bezinteresownie, z myślą, że po to się urodziliśmy” – powiedziała Irena Sendlerowa. I takie jest przesłanie tej książki.'

Mały Szymonek Bauman, wraz z kolegami, słyszy, że nadchodzi wojna. Siedzą na drzewie i wypatrują Niemców. Po to żeby powiedzieć Tacie. Już Tata ich pogoni, tych złych ludzi. W końcu Tata jest najsilniejszy na świecie…

Wojna i Niemcy nadchodzą a Szymon wraz z siostrą i rodzicami chowa się w piwnicy. Podczas nalotów. Na głowy, myśli, leci im mąka…

Tracą dom. Mieszkają na kupie u Cioci. Pewnego dnia Tata nie wraca. Łapanka. Co to jest łapanka? Starszy kuzyn tłumaczy. Patrz, ustawia klocki, to na przykład jest ulica Miodowa, ołowiane żołnierzyki zastawiają ciężarówkami obie strony. I te plastelinowe ludziki muszą wejść na pakę. Nie mają wyjścia! A gdzie jadą? Do obozu! A gdzie to jest? Tam, pod stołem kuchennym… Na długo? Na długo.

Mały Szymon sprawdza ciągle czy plastelinowe ludziki są nadal pod kuchennym stołem. W niewoli. Pewnej nocy sięga pod obrus i potajemne przenosi je do szuflady w kredensie. Dopiero zasypia.

Niemcy zabierają siostrę Szymona. Jedzie pierwszym transportem. Do Treblinki. Nie może jej dojrzeć na placu… Zdradził ją warkocz. Mama ich uczyła. Szymon pod łóżko, za walizkę, Chana pod kołdrę, jakby pościelone było. Warkocz wyskoczył spod kołdry, Niemcy za ten warkocz…

Getto. Mama Szymona jest coraz bardziej słaba. Szymon widzi, że jak się myje to widać jej wszystkie kosteczki. Ale całe jedzenie oddaje jemu, mówi, że nie ma apetytu. W Getcie czasami jest akcja łyżeczkowa. Łyżeczka ryżu za łyżeczkę mąki. Łyżeczka cukru za łyżeczkę kawy. Na urodziny Szymon dostaje najpiękniejszy prezent, dwie kostki cukru owinięte w złocisty papierek…

Siostra Jolanta. Uśmiechnięta. Wpada do nich czasami. Przynosi leki dla mamy i trochę jedzenia dla Szymka. Kobiety dużo szepczą, zerkają na chłopca. Pewnego dnia mama mówi, że musi on iść z Siostrą Jolantą i robić co każe. Wszystko będzie dobrze. Szymon chciał płakać i bał się bardzo ale skoro mama powiedziała, że tak musi być…

Zostaje wywieziony z Getta w pudłach z proszkiem do prania i mydłem. Gdy płacze ze strachu i rozpaczy specjalnie szkolony pies szczeka głośno. Niemcy nie słyszą dziecka.

Szymon uczy się pacierza i już nie jest Szymonem. Nie wolno mu się do tego przyznać. Staje się Stasiem Kalinowskim…

Wędruje z jednego dobrego domu do drugiego. Od jednej mamy do drugiej. Kobiety pełne serca i czynienia dobra. Staś liczy, mam mamę prawdziwą, mam mamę siostrę Jolantę, mam mamę panią Anię, mam mamę Ciocię Polę… wszystkie jego mamy.

IMG_6881_filtered

Szymon przeżywa wojnę w ukryciu, wraz z innymi dziećmi, w Otwocku, gdzie wszystkim koordynuje Siostra Jolanta.

Siostra Jolanta to pseudonim Ireny Sandlerowej. "Żagota" mianowała ją szefową wydziału dziecięcego. Uratowała 2500 dzieci. Przy ulicy Lekarskiej 9 w Warszawie zakopała słoik. A w nim na bibułkach zapisała imiona wyprowadzonych z Getta dzieci i zaszyfrowane ich nowe adresy. Wiele rodzin odnalazło swoje Skarby po wojnie…

KTO RATUJE JEDNO ŻYCIE – RATUJE CAŁY ŚWIAT. Irena Sandlerowa ocaliła od zagłady 2500 światów…

————

'Wszystkie moje mamy' wydawnictwo Literatura [ ilustracje Maciej Szymanowicz, którego ubóstwiam – poczytajcie też o Asiuni, Mój Tato Szczęściarz i najnowsza książka z serii Wojny dorosłych – Historie dzieci 'Syberyjskie przygody Chmurki' – wszystkie zilustrowane przez Pana Macieja… nie mogło być inaczej. ]

IMG_6882_filtered

IMG_6883_filtered

IMG_6885_filtered

IMG_6886_filtered

IMG_6887_filtered

IMG_6889_filtered

IMG_6892_filtered