subskrybcja: Posty | Komentarze

Pamiętnik Blumki w KiKu

1 komentarz
Pamiętnik Blumki w KiKu

Czytaczkowie Moi, czy Wy pamiętacie mój post o jednej z piękniejszych i na pewno ważniejszych książek dla dzieci na rynku? Nie boicie się trudniejszych tematów? Sierotki KLIK

Z największą przyjemnością, radością w sercu i słodkim spokojem w głowie zapraszam Was na niesamowite wydarzenie o charakterze teatralnym w naszym KiKu na ul. Belgradzkiej 4. Zachęcam Was do spędzenia pięknego i wartościowego południa, w sobotę 14 maja [12.00] – rezerwacje agnieszka.andrys@gmail.com [bilet 40 zł dziecko+opiekun]

Dajcie sobie i dzieciom szansę by przeżyć coś pięknego i głębokiego, razem, w kamaralnej atmosferze.

Pamiętnik Blumki. Opowieści z pamięci

14 maja (sobota), godz. 12.00

Klocek i Kredka, ul. Belgradzka 4, Warszawa-Natolin

Czy można z klocków zbudować dom? Dom ze snu? Na ulicy Krochmalnej  92 stał niegdyś biały dom w szarej Warszawie. Te dzieci miały swoją "mamę" – był nią doktor Korczak. I miały swojego "tatę" – była nim pani Stefa z pękiem kluczy, która poruszała się bezszelestnie niczym duch. Wśród dzieci byli: Zygmuś, który rybę wypuścił do Wisły, Reginka, co jak nikt potrafiła opowiadać, Kocyk, który w swoim nocniku nosił węgiel, Aron, który często płakał w nocy i szył tak pięknie jak jego dziadek, Ryfka rzucająca śnieżkami do celu lepiej niż chłopaki i Blumka, która pisała pamiętnik. Dzieci miały tu swój sąd, swoje prawa, listę łez i gazetę "Mały Przegląd". Jeśli chcecie je poznać, nauczyć się wyliczanki w jidysz i posłuchać pięknych opowieści – zapraszamy na spotkanie!

Opowieść na podstawie książek: "Pamiętnik Blumki" Iwony Chmielewskiej, "Korczak. Próba biografii" Joanny Olczak-Ronikier oraz "Pani Stefa" Małgorzaty Kicińskiej.

Spektakl był prezentowany podczas Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Opowiadania w Warszawie, Festiwalu Warszawa Singera, Festiwalu Teatralnego w Łodzi, w licznych szkołach, bibliotekach, ośrodkach kultury w całej Polsce oraz w czeskich Budejowicach.

Spektakl dla dzieci od 5 lat.

Opowiada: Beata Frankowska (Stowarzyszenie Opowiadaczy: Grupa Studnia O. – www.studnia.org)

Muzyka: Robert Lipka (akordeon)

Pamiętnik Blumki

Pamiętnik Blumki2

 


dzisiejsze dzieci.

4 komentarzy
dzisiejsze dzieci.

Jestem! Żyję! Trochę pod respiratorem ale jakże słodko mi na świecie. KiK otwarty. Pierwszy weekend za nami. Jaki był? Posłuchajcie i popatrzcie :)

W sobotę gościliśmy dwunastu małych Wielkich Gości wraz z Mamami i Grażynkę Barszczewską, która odczytała im jedną z moich ukochanych książek 'Moje nie moje'. Było magicznie i czarodziejsko. Dzieci miały do dyspozycji duży puchaty dywan i podusie podpupkowe. Słuchając tuliły się do rodziców, leżały, siedziały. W ciszy i skupieniu słuchały, wcale nie krótkiej opowieści. Gdy już część Mam otarła łzy i podziękowaliśmy Grażynie, główni Goście zasiedli do domowych ciastek [tak tak, sama żem piekła i już zawsze tak będzie] Mamy przy kawie a to oglądały rzeczy a to rozmawiały. Ja opowiadałam o tym co mamy, chociaż najgoręcej rozprawiałam chyba na temat książek… Ja byłam absolutnie zauroczona tym jakich mamy Czytelników. Bo, że inni tacy, wyjątkowi to wiadomo. Ale na żywo okazało się, że to cudowne, ciepłe, urocze kobiety. Tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że dzisiejszy świat wcale nie jest taki 'etam i bylejaki' jak często się wydaje…

A dzieci? Ja wiedziałam, że tak będzie. Że 3 i 5 i 7 latki potrafią. Rozumieją. Szanują. Bo to przecież dom uczy, pokazuje, sugeruje. A skoro mają rodziców jw?… Niech jeszcze kiedyś ktoś przy mnie powie, że dzisiejsze dzieci to rozwydrzone, samolubne, tabletowe pokolenie – to mogę całkiem szczerze dyskutować na argumenty, że to uogólnienie to nieprawda. Zupełna nieprawda! Dziękuję całej zaproszonej przez dwa dni weekendu dwudziestce czwórce za przemiłe około południa. Jestem silnie zbudowana tym, że takie miejsce jak nasze znajduje takich cudnych odbiorców. Kłaniam się Kochani :)

IMG_9330_filtered IMG_9334_filtered IMG_9337_filtered IMG_9342_filtered IMG_9353_filtered IMG_9356_filtered IMG_9389_filtered IMG_9391_filtered

W niedzielę było spotkanie z Elzą. Cóż tu pisać. Emocje były przeogromne. Gdy udało się w końcu nauczyć zaklęcia, wypełnić zadania, dmuchnąć magicznym pyłem to wyszła żywa Elza. Przez moment bałam się, że dzieci przestały oddychać na zbyt długo. Zaniemówiły na długie minuty. A potem było szaleństwo, śpiewy i robienie śniegu, ciastka i balony… I ponownie okazało się, że to młodziutkie pokolenie jest świetne, przypadkowa grupa i współpracujący rodzice chwytali za serce. Kolejne urocze i niezapomniane popołudnie.

Poniżej pooglądajcie zdjęcia. Może część czarowności tych spotkań przejdzie przez ekran do Was. Ale lepiej będzie jak po prostu do nas przyjdziecie :)

DSC_8457_filtered DSC_8462_filtered DSC_8530_filtered DSC_8585_filtered DSC_8602_filtered DSC_8660_filtered IMG_9526_filtered IMG_9536_filtered IMG_9555_filtered IMG_9579_filtered IMG_9598_filtered

Na samym końcu rozpisane są na grafikach eventy do końca kwietnia. Zapraszamy.

Zapraszamy też na kawę, pogaduchy i zakupy na co dzień. Jesteśmy tu dla Was pon-pt 11-19.

Jeszcze raz – dziękuję Kochani. Bez Was pomysł Butiku z ofertą kulturalną pozostałby pewnie tylko w moim sercu. A teraz żyje prawdziwie na Belgradzkiej 4!

[zdjęcia: starałam się wybrać zdjęcia gdzie bez zgody rodziców nie widać buziek dzieci, jeśli jednak któreś zdjęcie wg was jest nadużyciem proszę o kontakt i je oczywiście usunę]

[jeszcze jedno słówko, obiecuję pisać, tak pisać pisać, tylko wierzcie mi, ogarnięcie na początku swojej firmy oraz domu, w którym nie mamy pieczywa od tygodnia bo … nie ogarniam… jest baaardzo czasochłonne, jak tylko wszystko się uładzi to uładzę się i ja z moimi myślami i opowieściami dla Was :) ]

Eventy na kwiecień

23.04 na czytaniu z Babcią Grażynką zaszczyci nas swoją obecnością autorka czytanej książki Liliana Bardijewska oraz ilustratorka Krystyna Lipka-Sztarbałło!

baner1

Spotkanie z Elzą – ostatnie w tym 'sezonie do lata' :)

baner2

i coś absolutnie unikalnego na najbliższy weekend – z Rabki specjalnie do Wawy przyjeżdza Kura d!

zaraz podmienię na baner z datami ale są do sobota i niedziela 16 oraz 17 kwiecień godzina 12.00 :)

baner3


Belgradzka 4

15 komentarzy
Belgradzka 4

Możliwe, że już zawsze jak będę tu do Was pisała to będą drżały mi ręce… To taki ogrom emocji, tego słodkiego uczucia niepokoju połączonego z pewnością, że tędy droga… Kochani Moi Czytacze – zapraszam Was najserdeczniej na pierwsze spotkanie czytaczkowe w 'realu'.

Wszystkie informacje są w grafice.

Wy macie prościej. Decydujecie się lub nie.. 😉

A my? My bardzo przeżywamy cały projekt. Jest niewielki, tylko 12 miejsc. Żeby było intymnie, żeby to było przeżycie intensywne i na wysokim poziomie bo w końcu zapraszamy Was na spotkanie o charakterze teatralnym. Żeby zbliżało Was do siebie [podczas czytania dzieci mogą leżeć, siedzieć, tulić się do Was…] i nas do Was. Żebyśmy po wszystkim mogły [mogli?] sobie porozmawiać przy kawie, podać sobie ręce, wymienić spostrzeżenia. Bardzo Was jestem ciekawa.

Dlaczego nie zdradzamy jaką książkę będziemy czytać? Dlatego, że silnie wierzę w ten dreszczyk zaskoczenia, w wymianę ciepłych, pełnych uśmiechu podejrzeń, w końcu w zasłuchanie się w opowieść niezależnie od 'reaserch'u netowego… To co mogę zdradzić to fakt, że była ona opisywana na blogu. I ją ubóstwiamy.

Dlaczego czytana książka jest w cenie? Ponownie wynika to z moich przekonań. Wierzę, że zabranie wysłuchanej w ten sposób książki do domu jest wspaniałym przedłużeniem całego wydarzenia. Taka książka nabiera magicznego znaczenia, wraca się do niej częściej. Bo człowiek ma w naturze pragnienie powtarzania pięknych i głębokich przeżyć.

Takie 'eventy' będą się u nas powtarzały. Założyłyśmy, że czytać, w ten wyjątkowy, magiczny i czarowny sposób, będą artyści polskiej sceny teatralnej. Oczywiście pierwszą, [nie]obiektywnie twierdząc – i najwspanialną, artystką po prostu musi być 'nasza Babcia'!

Kochani, jeśli zechcecie z nami być w tę wyjątkową sobotę – zapraszamy serdecznie do rezerwacji. Przeczytajcie proszę bardzo dokładnie info na grafice. Deklaracja rezerwacji na blogu czy FB będzie bardzo miła ale nie wiążąca.

9 kwietnia, o godz 12.00 otwieramy nasz Butik KiK po raz pierwszy. Do godziny 14.00 będzie zamknięty wyłącznie dla uczestników spotkania czytaczkowego. A potem, jak w każdą sobotę będziemy czynni do godziny 17.00. Serdecznie, z wypiekami jak ognie, zapraszamy!

I słuchajcie, Wy macie przewagę bo od razu nas poznacie! Proszę, podejdźcie do nas i też się przedstawcie. Będzie serdeczniej…

[ EDIT 22:00 – Kochani, bilety wyprzedane. Dziękujemy!
W kwietniu na pewno będzie jeszcze jedno czytanie z Babcią, będziemy dawać cynki :) ]

baner2


Butik z ofertą kulturalną ‚KiK’

77 komentarzy
Butik z ofertą kulturalną ‚KiK’

Patrzę w ten ekran już z godzinę. W głowie poniższy post napisałam sto tysięcy razy. Wszystkie szkice w śmieciach. Serce mi wali. Ręce się trzęsą. Ale już pora. Wrócić. Na dobre i trochę inaczej.

Czytaczki Moje [niektóre od 2012 roku! to wzrusza!] – zanikliśmy w necie prawie całkiem. Czemu? Mogłabym tu napisać elaborat o tym, że blogowanie w pewnym momencie przynosiło więcej zmartwień [brak tematów na ‚czytaczkowe’, brak weny, z kim współpracować, a za ile, dotrzymać terminy, sprawdzić staty, zrobić to, musieć tamto…] niż przyjemności [Wy!, fotografia, cuda w domu, słowa…] I uznałam, że zamiast marudzić, obiecywać coś czego nie byłam pewna czy dotrzymam, po prostu sobie zamilknę. Zamilknę, wyciszę, poobserwuję. Ta obserwacja właśnie to jedno z bogatszych doświadczeń w moim życiu. Jednak będąc ‚w’ a potem ‚obok’ perspektywa i dystans oszałamiają. Nie widziałam mnóstwa ‚spraw’, które były tak bardzo nie moje, niejako wymuszone [nikt nie zmusza, oprócz ‚rynku’] przez pewne standardy, że gdy w końcu je dostrzegłam to poczułam niesmak. A on, ten niesmak, czaił się już od jakiegoś czasu, tylko go skutecznie przygniatałam butem bloga..

Może kiedyś o tym post. Ale widzicie.. ja już nie będę blogować parentingowo 'jak kiedyś, jak należy'. Zresztą stali i starzy Czytacze dobrze wiedzą, że ja zawsze ciut pod prąd i z buntem, że ja to jednak bym inaczej… Więc może taka 'spowiedź' byłaby bardziej marudzeniem i niż prawdziwą wartością. Nie wiem. Pomyślę. Bo mogę.

Do rzeczy!!! – krzyczycie pewnie zza ekranów! [o ile ktoś to czyta, bo blogowe zasady mówią: nie dawaj postów w sobotę wieczorem bo zasięg blabla… a ja w d…blabla mam zasięg, bo go już nigdy nikomu pokazywać nie muszę. Udowadniać WAS ani sobie ani innym – nie muszę. O wolności! :) ]

Na Instagramie i trochę na Facebooku dawałam małe cynki, że wracamy, że niebawem, że trochę inaczej. Przeurocze pomysły pojawiały się tam co też ta Kredka wymyśliła ale w całej ich kolorowej rozciągłości wcale tak bardzo się nie myliliście!

Ucichliśmy w necie żeby przejść do reala.

Na mapie Warszawy [na styku Kabat i Natolina] powstaje miejsce wyjątkowe. Klocek i Kredka z adresem, własnym kątem i nieschudniętą Kredką za drzwiami.

Klocek i Kredka to miejsce spotkań rodziców, piękne, inspirujące, wyjątkowe, oferujące coś czegoś wg nas brakuje.

 

 

Nie klubokawiarnia, nie księgarnia, nie sklep, nie klubik… nic z tych rzeczy a po trochu każda. To przecudny butik promujący piękno, kulturę i sztukę. Filarem naszego miejsca będzie głośne czytanie książek przez artystów polskiej sceny teatralnej [na dniach wypuścimy bilety na pierwsze czytanie przez… jak myślicie kogo? Na każdy taki event miejsc będzie garstka, bo ma być inspirująco, delikatnie, pięknie i prawdziwie. Żadna masówka. ]

 
Będą też inne wydarzenia, ale trochę jeszcze Wam podawkuję te informację. Choć to wszystko jest tak ekscytujące, że mam ochotę całość wykrzyczeć z balkonu!
 
Co jeszcze? Butik. To nadal KiK, który poleca! Więc nie chodzi o to, żeby było wszystko. Będzie garsteczka marek, pod którą mogę podpisać się osobiście. Czasami będzie seria wyprodukowana tylko dla nas, a czasami coś będzie w kilku egzemplarzach. Chcemy [zaraz wyjaśnię to MY] abyście do nas przychodziły [dzili…] dla nas! Na kawę, na nasze domowe ciasto, na pogaduchy i po poradę. Po inspirację.
KiK to oczywiście [a może przede wszystkim!] też książki. Tak. Kącik czytaczkowy, z książkami dobranymi tak skrupulatnie, że daję gwarancję uroku tego miejsca i tego, że warto będzie po te książki do nas jechać. I o nich pogadać!
 
Naszym hasłem jest mój ukochany hashtag – 'madeinpoland'. I tak jest i będzie. Tylko polskie marki.
 
My… my bo butik otwieramy wraz z moją bratnią duszą, Magdą, mamą Mili i Heleny. Ja szaleję szukając unikatowego lustra, ona szaleje, że przekraczam, znowu, budżet. Ja histeryzuję, że nie ten odcień złamanej bieli a ona krzyczy, że trzeba kontakty wymienić… Jesteśmy parą idealną!
 
A blog? Istnieje. Nadal będziemy polecać, pisać, opowiadać. Różnica będzie taka, że na drugi dzień będziecie mogły do nas przyjechać i pomacać te polecenia na żywo. Przy lungo i ciastkach z mojego piekarnika…
 
Kochane! Na dziś tyle. Nadal trzęsą mi się ręce i muszę wrzucić tekst do jakiegoś edytora bo błędów pewnie jest masa. Poliki mam purpurowe a i zapewne stan podgorączkowy z emocji. Nasze marzenie się spełnia. To wszystko tak miało być. Zawsze wiedziałam, że KiK to coś więcej niż blog… Jeszcze tydzień może dwa, połowa kwietnia i podam adres. I oczywiście teraz, co parę dni będę Wam zdradzała kolejne informacje. Jakie marki, jakie wydarzenia, jakie warsztaty, peepzdjęcia też planuję [miały być dziś ale Pan wszedł nam na parapet w lokalu, Pan 100 kg – parapet 100 lat i jedno z drugim się nie zgrało, czekamy na nowy]…

 

 

To co Matuszki? Co myślicie? Do zobaczenia?!

 
logo0

zebromarchewka, kurze jajo, kurze jajo…

18 komentarzy
zebromarchewka, kurze jajo, kurze jajo…

motylopapuga… kurze jajo, kurze jajo… czyli dziś nasza opinia o niesamowitym projekcie. Muzyczno, edukacyjno, animacyjnym. Dla dzieci przedszkolnych.

Wyobraźcie sobie jakiegoś 'Pana', który ma wizję. Tak. To dość częste. Często też owe wizje owych panów materializują się. Znajdują się sponsorzy, tłumy łykają reklamę. Jest kolorowo, bardzo głośno, jest ogrom dramatyzmu, krzyku, jaskrawości. Sprawa się sprzedaje, dzieci noszą ubranka z owymi wizjami, a w łapkach trzymają tandetne plastikowe 'zabawki z bajki'. Podśpiewują nic nie znaczące słowa, grane na dwa akordy piosenki. Aż do następnej 'wizji', następnego krzyczącego do nas z ekranu kina, telewizora czy pada bohatera, aż do następnego zalewu sieciówek pidżamkami, skarpetami i koszulkami z owymi paskudztwami, aż do następnego pana z wizją i bardzo głęboką kieszenią.

Ale czy to wszystko to takie złe jest? Czy zarabianie na nas i naszych dzieciach to takie zło wielkie? Pewnie, że nie, muszę to tu dobitnie stwierdzić. Wszyscy mamy wolną wolę. Wszyscy mamy wolny wybór w doborze rozrywek i tego co serwujemy naszym dzieciom. Ponad to pociechy nasze żyją w grupach społecznych, z których też czerpią szeroko rozumiane inspiracje  Ciężko, a raczej nie ma takiej możliwości, abyśmy nie stykali się z masówką, żebyśmy chociaż nie liznęli mainstreamu… Ale.

A jakby tak inaczej? Ciszej? Skromniej? Mądrzej?

Co? Nie sprzeda się? Nikt nie zauważy? Bo trzeba wywrzeszczeć?

Ostatni piękny i mądry film, taki kultowy, taki 'na zawsze' jaki powstał i oglądamy go w kółko – ja i mąż, i moi rodzice, i moje dziecko i moja siostra [cztery pokolenia!] z tym samym drganiem w sercu, z tym samym radosnym śpiewaniem rewelacyjnych muzycznie piosenek, z tym samym uczuciem na koniec nieokreślonego spokoju i dobroci. Król Lew.

A teraz? W odstępie 20 lat. Teraz być może [być może!] dorówna mu czarem, magią, tysiącem analogii, uczty dla uszu, raju dla oczu, emocji dla duszy – całkiem być może – dorówna mu film "Sekrety morza"….

Ale dziś nie o kinie. To dygresja, która mam nadzieję, natchnie Was do analizy. Tak więc wracając – A jakby tak inaczej? Ciszej? Skromniej? Mądrzej?

I dochodzimy znowu do 'pana z wizją', z tym, że wizją cichszą, mądrą, skromną. Ów Pan z Wizją aż 10 lat hmm… szukał, walczył, tworzył, mówił innym 'warto!', gdy ci kręcili nosem, że za mało spektakularne… pewnie się nie sprzeda.

Projekt Agi Bagi.

IMG_5431

Agi Bagi. Mała planetka. Śmieszna bo płaska. Z jednej strony mieszkają zielone Agingi a z drugiej różowo-fioletowe Bagingi. Stworki żyją sobie spokojnie, wesoło dbając o swoją planetę. To główny przekaz bajki. Przepięknie i delikatnie, bez dramatyzmu i grozy przekazane są wartości ekologiczne. Sporo wiedzy, idealnie dopasowanej do kilkulatków z zakresu natury, przyrody.

Mamy tu kilku głównych bohaterów. Bodzia, Zibiego, uroczego w swym francuskim fochu – Księżyca czy ukochaną przez Bola, głupiutką i dobrą Gadzinę. Przygody jakie mają są wyjątkowe. Wyjątkowe na tle tego co oferuje nam obecnie rynek animacyjny dla dzieci. Nikt nie krzyczy, nikt nie wrzeszczy, nie ma sytuacji podbramkowych. A jednak genialne utrzymują zainteresowanie dziecka i prowokują [co lubię najmocniej] do dalszych rozmów. Promują czyste, dobre i mądre postawy w sposób bardzo lekki, bez pompy i zapowietrzenia.

Grafika. Dobrze wiecie, co kocham najbardziej. Minimalizm. Senny trochę klimat. A tutaj tego nie ma. Niektóre postaci są 'dziwne' i moje całkiem pierwsze wrażenie było średnie. ALE. Ale obserwując swoje dziecko, które od pierwszych sekund pokochało Agi Bagi uświadomiłam sobie coś ważnego. Wreszcie jest projekt kierowany do dzieci w 100%. Tak, właśnie tego, dokładnie tego oczekuje kilkuletnie dziecko. Ten środek. Jest kolorowo. Nawet bardzo. Ale nie pstrokato. Dużo fioletu, zieleni i żółci. Ze smakiem, mocne kolory a jednak uładzone, delikatne… Wielkie, wielkie brawa.

Dalej to muzyka. Dalej ale dla mnie czy Taty Bola na pierwszym miejscu. REWELACYJNA. Doskonała instrumentalnie. Piosenka poniżej rozbrzmiewa w naszym domu na ciągłe życzenie synka ale wierzcie mi, nie przejada się nam dorosłym. Wręcz przeciwnie, tańczymy, śpiewamy, nucimy w drodze do pracy. I te smaczki. Pojedyncze partie, przeciągnięte nuty… Wspaniałe. I jakże radosne w lekki nieinfantylny zarazem sposób. A słowa – dowcipne a mądre. Z sensem! Warto było 10 lat projekt tworzyć. Taki projekt to perełka.

Projekt. Bo oprócz bajki/serialu w odcinkach, oprócz samodzielnych piosenek mamy tu współpracę z Nosweet. Kolekcja Nosweet dla Agi Bagi. No Moi Drodzy. Ja już jestem chybapsychofanką nołsłitów [noszę się nawet z zamiarem napisania postu, w którym Wam udowodnię dlaczego należy kupować leginsy za 100 zł… ] więc połączenie tych dwóch marek mnie absolutnie zaintrygowało.

IMG_7647_filtered

IMG_7670_filtered

I tak oto mamy kolekcję ciuszków, w niższych cenach, z printem agibaginowym i zachowanym stylem i klimatem Nosweet'a. Domyślacie się, że moje dziecko jest w niebie a ja naprawdę nie mam problemu estetyczno-ideowego żeby mu kupować ubrania z bohaterami bajek.

Projekt idzie jeszcze dalej. Oprócz wydanego dvd [20 zł] możemy mieć przytulaka Bodzia czy Zibiego [ponownie w sensownych cenach] a od dziś przez parę dni możecie ściągnąć za darmo aplikację Agi Bagi z filmami [też po angielsku, doskonałym angielsku!] oraz grami. Bardzo prostymi. Myślałam, że zbyt prostymi bo przecież nasze dzieci to teraz liczą, piszą, czytają…. na padach… No i ponownie. To apka dla dziecka! W 100%. Bolo ubóstwia. A ja widzę dziecko w dziecięcym ciepłym, mądrym i delikatnym świecie. Czyli tak JAK BYĆ POWINNO.

IMG_7685_filtered

IMG_7724_filtered

Polecamy bardzo mocno. Zboczcie z głównego mainstreamu na małą chwilkę. Zapewniam, że spodoba Wam się bardzo na tych bocznych ścieżynach rynku dla dzieci…

strona Agi Bagi KLIK

sklep Agi Bagi KLIK [dvd, maskotki i ciuszki Nosweet dla AgiBagi]

aplikacja [od 8.06 za darmo przez kilka dni] KLIK

IMG_7761_filtered

Hej Człowieki! Tu Bolo! Słuchajcie! Ja normalnie tak nie siadywam! To tylko świrówki były z mamą moją jak robiła zdjęcia!

No. Nie świrujcie! ….


Ferie – Szczawnica Jaworki

6 komentarzy
Ferie – Szczawnica Jaworki

Kto nas śledzi TU lub TU wie, że ostatnie 1,5 tygodnia nartowaliśmy. Tym razem wybraliśmy koniec świata – Jaworki. O tym czy to była dobra decyzja, czy 3,5 latek jeździł na nartach, w co warto inwestować, jak wspomóc rozwój ruchowy i sto tysięcy innych wątków. Zapraszam.

Przede wszystkim aby 'być w temacie' należy zapoznać się z postem z przed roku. KLIK. Z niego dowiecie się, że odkąd dzieciaki skończyły 2 lata, śmigamy z nimi na wyprawy co najmniej kilka razy w roku, w tym dwa razy zimą. Zresztą… jestem zdecydowanie fanką wakacji zimowych. Zdecydowanie bliżej mi do tarzania się w śniegu na stoku niż do leżenia plackiem na plaży.

 

 

IMG_2927_filtered IMG_3081_filtered IMG_3106_filtered

To co jest absolutnie kluczowe to, wg mnie, nie lokalizacja, a wybór rodzaju kwaterunku. Niezmiennie twierdzę, że najlepsze są samodzielne domy. Duże. Piętrowe. Gdzie dzieci mają przestrzeń a dorośli oddech. W tym roku mogę bardzo silnie polecić domki w Jaworkach. Są dwa. Oba piękne. Nowe. Duże. Z bali. Wszystko w nich jest świeże i nowe, zrobione ze smakiem. Na piętrze są dwie naprawdę duże sypialnie i wielka łazienka z wanną. Na parterze jeszcze jedna sypialnia, łazienka z prysznicem oraz kuchnia, jadalnie i salon z kominkiem. Cały dół ma podgrzewaną podłogę. Niby pierdoła a kluczowa sprawa przy dwóch 3 latkach i jednej niemowlaczce. Drewno nie trzeszczy [zmora innych domów jakie wynajmowaliśmy], wszystko jest przemyślane [np pochowane przewody i kable], i co najważniejsze – 'nie niesie się'. Bo rozumiecie, gdy już dwójka przedszkolaków śpi a niemowlaczek zaczyna ryczeć… albo małe właśnie zaśnie a jedno z dużych postanawia zrobić dramat stulecia o chrupka?… no. Wyciszenie pomieszczeń jest ważne. I to co wokół. Plac zabaw. Górka. Huśtawka. Parking. Polecamy i na pewno będziemy wracać LUX DOMKI SZCZAWNICA JAWORKI. Aha. Gdy wpadasz po 6 h jazdy z Wawy na stole czeka i pachnie domowe ciasto….

IMG_3146_filtered IMG_3195_filtered IMG_3214_filtered

Niezmiennie jeździmy naszą genialną ekipą. Dwie mamy, dwóch tatków, dwóch przedszkolaków, a od tego roku + jedna Helenka.

Narty. Pytacie niezmordowanie czy 2 czy 3 latek to pojeździ. Czy kupować buty i narty, czy może tylko te rzepkowe nartki. Czy uczyć, czy planować, czy warto…

Przede wszystkim WARTO. Niezależnie czy nasze dziecko będzie wersją Mili czy wersją Bola czy jeszcze inną wersją, np dziecięcia siedzącego na poduszce na stoku, pijącego herbatę. Przez 2h… LOW! to ważne jest aby się 'obyło'. Załapało o co chodzi w stoku, w wyciągu, żeby poczuło klimat. Pooddychało innym powietrzem przez wiele godzin, nabrało rumieńców, trochę zmarzło aby się ogrzać w drewnianej chacie w dole góry, zajadając siekane z ziemniaka frytki, takim mini widelczykiem, żółtym na przykład…

IMG_3311_filtered IMG_3397_filtered IMG_3493_filtered

Mila. Mila już w zeszłym roku była zdecydowanie zainteresowana nartami. Miała niecałe 3 lata. Słuchała swego taty. Uczyła się pozycji i … no wszystko jest w poście z zeszłego roku. W tym roku tendencja się utrzymała. Mistrzyni 'skorzystała' z instruktora, sama wjeżdżała wyciągiem, nauczyła się jechać i hamować pługiem. Zaczęły się początki skręcania. Dziewczyna jest zadaniowa, ambitna i dąży do celu.

Bolo. Mila zadaniowa a Bolo to dusza artysty z elementem szalonego naukowca. Zjazdy byle jak byle zjechać. Byle ucieszyć twarz. Śnieg to fascynujący 'materiał' do dzióbania, lepienia bałwanów, rzucania śnieżkami, tarzania się, dupoślizgania, budowania igloo dla pingwinów… Narty? Jak w zeszłym roku. Fajnie, fajnie… wejdzie, zjedzie za ręce taty. To co? Mogę już budować igloo?… Dlatego też on w tym roku miał nartki – pierdołki na rzepy.

IMG_3795_filtered IMG_3827_filtered IMG_3898_filtered IMG_3960_filtered

Oczywiście takie narty nie nadają się do nauki. Mogą też mieć zgubny wpływ na bioderka i kostki. Ale, oczywiście, nie przez 15 minut parę razy dziennie. Takie nartki są do zabawy. Jeśli dziecko spędza na stoku 2 h jeżdżąc naprawdę musi mieć buty narciarskie i odpowiedni rodzaj nart, które nie tylko wymuszają prawidłową postawę ale i umożliwiają nabywanie prawidłowych nawyków.

Pamiętajmy też, że dzieci się różnią. I mają do prawo. A my mamy obowiązek to szanować. Mogłabym rozwinąć tę myśl ale jestem pewna, że wymaga ona jedynie przypomnienia. Po prostu i 3 latek na prawo czegoś nie lubić, nie chcieć spróbować. Ja kocham biegać. Ale wujek Q nie znosi. Za to kocha pływać. A ja nie… My jesteśmy różni. Dzieci są różne. Pozwólmy im. Zauważyłam pewną tendencję rodziców do dążenia aby 'dziecko spróbowało wszystkiego i że 3 latek nie wie co lubi a czego nie…'. Nie. Zachęcajmy. Pokazujmy. Zarażajmy. Ale bez ciśnienia.

Jako, że Was znam i zaraz zaczniecie pytać co to za kask albo czemu taka kurtka – na dole postu kilka linków nt ciuchów. Jednak chciałam dziś zwrócić waszą uwagę na bardzo, bardzo mądre hmm.. zabawki? Pomoce? Nie wiem jak je nazwać. Erzi, znane z drewnianych cudeniek do dziecięcych kuchni wprowadziło na rynek doskonałe 'przedmioty' ćwiczące:

– koordynację wzrokowo-ruchową jak i koordynację poszczególnych części ciała

– koncentrację, skupienie: ćwiczenie tych umiejętności w ruchu jest najskuteczniejsze

– współpracę obu półkul mózgowych [do tej pory takie cuda widzieliśmy w gabinetach SI i PPP, czas najwyższy aby trafiły do naszych domów, jako baza ruchowa]

IMG_3581_filtered IMG_3584_filtered IMG_3591_filtered IMG_3596_filtered

Nie bez powodu piszę o tych pomocach w poście o nartach i zabawach śniegowych. Mój syn jest dzieckiem asekuracyjnym. Bardzo często nie ufa swojemu ciałku. Bardzo często zajmuje mu dużo czasu przekonanie się do wyzwań ruchowych. Jak zobaczycie na zdjęciach, po pewnym czasie praca nóg, paluszków jest nieziemska. Dodajcie do tego balansowanie ciałem, kupę pisków, śmiechów, dumy i sukcesów – i mamy zajęte dziesiątki minut. Ruchowo. A w pomieszczeniu. Ćwiczenia na tych podestach bardzo pomogły, pomagają! Bolowi w zdobywaniu pewności siebie w zakresie ruchu. I skutecznie ćwiczą równowagę. Która jest bardzo ważna… na co dzień. I na stoku .. :)

Poniżej zobaczycie też deski do ćwiczenia koordynacji rączek i wzroku. Coś takiego powinno być w każdym przedszkolu jako przygotowanie dłoni, nadgarstków – do pisania. Polecam bardzo mocno. Wszystko to drewno brzozowe. Masywne, piękne. I co ważne, nie tylko jest wydatkiem z serii: dla rozwoju. Jest jeszcze wydatkiem na lata. Bo obciążenie podestów sięga 100 kg. Jak myślicie, ile było kłótni, że 'aleee tato! to moje!'.. No.

Podest Labirynt KLIK

Huśtawka KLIK

Deska Motyl KLIK

Deska SOWA KLIK

IMG_3605_filtered IMG_3614_filtered IMG_3642_filtered IMG_3663_filtered IMG_3666_filtered


Na koniec obiecane ciuchy:

Kask POC KLIK – Poc'a wybrałam bo a. bardzo mi się podobają b. wygrywają we wszelakich testach urazowych. Pamiętajcie, że na stoku nie tylko nasze dziecko może wyrżnąć na lód ale i ktoś, duży i szybki, może wyrżnąć w nasze dziecko. Kask to jak fotelik samochodowy. Bez dyskusji.

Kurtka Hyra – nie linkuję ale szukajcie w Limango [Hyry mamy wszyscy, we troje. Uważam, że nie ma lepszych śnieżnych kurtek, mają też specjalne zapinki pod spodem chroniące przed podwiewaniem, ale i przed wpadaniem śniegu pod kurtkę, np przy dupoślizganiu…]

Spodnie KAMIK – do -30C, nieprzemakalne, na szelkach, ocieplane nery i płucka, zamiast ortalionu materiał jakby 'płótno', genialne do czyszczenia. Idealnie przylegają. Kamik to kanadyjska profeska. Drogie ale można upolować w Limango.

Buty – Crocsy. Drugi sezon wygrywają z innymi śniegowcami. Leciutkie. Ciepłe. Super w czyszczeniu a przede wszystkim bardzo łatwe do zakładania i zdejmowania, w razie czego wchodzi gruba skarpeta.

IMG_4130_filtered IMG_4150_filtered

A za parę tygodni będziemy nadawać z Krynicy!