subskrybcja: Posty | Komentarze

Garść – marzec.

23 komentarze
Garść – marzec.

Kończy się miesiąc. A więc czas na garść fajności. W tym miesiącu garść mała ale jakże pełna.

Jak wiecie, albo nie wiecie, bo jesteście z nami krótko, bardzo rzadko gotuję. Może to nie jest najświetniejsze określenie bo owszem, pichcimy, ale tylko wtedy, gdy mamy na to ochotę i dla przyjemności. Uwielbiam z Bolem spędzać czas w kuchni, dodając składniki, mieszając, wąchając a potem zerkając do piekarnika – już? Już??? Pyszne sprawy, ciasta kokosowo-wiśniowe, placki z gruszkami, ciężkie czekoladowce na maśle orzechowym… Pichcimy placuszki, racuszki, naleśniki. Często gotujemy razem zupy warzywne albo koktajle jogurtowo- owocowe. Robimy shape'owe kanapki albo 'pyszności zielonejnóżki' czyli chleb w jajku… 

To czego nie lubię i nie robię to gnębienie siebie i swojego czasu w kwestii obiadu. Nie znoszę babrać się mięsie, nie znoszę tony naczyń do zmywania, nienawidzę całej kuchni w oparach kapuściano-klopsowych… Z przyjemnością przygotuję domowe pesto z suszonych pomidorów ale prędzej się popłaczę niż utłukę kotleta. Nie lubię i nie robię. Zamawiam. Przez ostatnie dwa lata, gdy wróciliśmy z Pragi do Wawy, wynalazłam nam kilka fajnych miejsc, z których zamawiamy obiady. Zwyczajne, smaczne, domowe. Panie, które tam gotują zawsze wiedzą, że obiad będzie jadł też maluch, więc polecają np: 'Pani Agnieszko! Dziś mam świeżutką pierś indyka z koperkiem..' Ufam im, a my, prawie każdego dnia, jemy coś innego przy czym Bolo próbuje całego mnóstwa smaków. 

Wiem, że to nie po polsku, nie po matczynemu ale ja mówię stanowcze nie robieniu czegoś na siłę, z obowiązku wydumanego, czegoś co nie sprawia mi ani krztyny przyjemności. A przyczynia się do masy frustracji.

IMG_6558_filtered

Tak dochodzimy do sedna tej części 'Garści'. Gdy napisała do mnie Olga z FoodPandy, czy nie miałabym ochoty wypróbować tej aplikacji uśmiałam się szczerze bo używałam już jej od jakiegoś czasu. Jest bardzo fajna, bardzo pomocna i bardzo Wam ją polecam. Na czym polega?

IMG_6542_filtered

IMG_6557_filtered

Wpisujecie w aplikacji swój adres a ona wyszukuje wszystkie restauracje, które są w stanie dowieźć szamanko do waszego domu. Dalej, po wejściu w każdą knajpę, macie menu z cenami. Klik, klik i do 'koszyka', zamawiasz. Dostajesz smsa z potwierdzeniem i telefonem do knajpy oraz maila ze szczegółami twojego wyboru. 40 minut i gorące jedzenie jest na twoim stole. 

Bez dzwonienia. Możesz sobie na spokojnie, przy kawie, gdy dziecko drzemie, wybrać coś smakowitego, poszperać. Po prostu wszystko jest w jednym miejscu. I co najważniejsze – działa. A co może jeszcze ważniejsze – jest to aplikacja darmowa

Tak więc nieważne czy masz ochotę na pizzę w sobotę, na sushi z kumpelą wieczorem, na zwykły obiad czy na tajską zupę. Bez spędzania godzin w necie, bez poszukiwań, porównywań, wszystko to masz w jednym miejscu. Szczerze polecam. Korzystamy często. To apka nie tylko dla imprezowiczów Moje Drogie ale zdecydowanie i dla Matuszek!

FoodPanda TU –> KLIK

FoodPanda aplikacja na telefon TU –> KLIK aplikacja dostępna na Android i iOS'

IMG_6903_filtered

IMG_7023_filtered

IMG_7030_filtered

IMG_7053_filtered

IMG_7306_filtered

Druga część 'Garści' to ta przeurocza kratka. Czyli LolayLoloyBolo….

Zupełnie wcześniej niż się spodziewałam Małe wyrosło z pościeli 135×100 co było dla mnie nielada przeżyciem. Dla nas. To już? Już??? Przesiadka w 'dorosłą' pościel. Poszukiwania to jak zawsze przyjemność ale i masa rozczarowań. W sumie nie powinnam się dziwić bo gdy pokazywałam Wam nasze ukochane marki pościelowe wiele z Was pisało – to za małe! Nie ma normalnych rozmiarów! Często też pisałyście Matule, że macie dwójkę, trójkę i, że najlepiej jakby każde Małe miało to samo. A każde spi w innym rozmiarze.

Ale uffuff są! U LolayBola znajdziecie piękne, przepiękne! pościele dla Kurdupli w aż 3 rozmiarach w tym także, w rozmiarze 'dorosłym'.

IMG_6924_filtered

To co ujmuje niesamowicie już na poziomie oglądania to tkaniny i ich nasycenie, ich wibracja, ich szaleństwo kolorów. Normalnie pokiwałabym głową, że pewnie pstrokacizna… wiecie, ja nie lubię. A tu ciach! Kolory świrują a jest nadal pięknie! Wiosennie. Dziecięco. Ale ze smakiem. Aj pysznym smakiem.

Kratkę, którą widzicie na zdjęciach pokochałam tak mocno, że mimo, że my dorośli śpimy w pościelach [zgadujcie… 😀 ] no oczywiście w moich ukochanych szarościach, to zamówiłam i nam ową kratkę, tyle, że z obu stron. Bo ta kratka ma jeszcze jeden sekret. Jest tak rozkoszna w dotyku, że każde z nas, z Bolem na czele tuli do niej twarz, dłonie, stopy. Nie jest to zwykła bawełna, to taka tkanina, która ma hmm… jakby micro włoski, jest delikatnie, subtelnie 'miziakowa'. Przecudowna. Ma Bolo – chcemy i my.

IMG_7148_filtered

Czasem jak mam napisać o jakości takich rzeczy to czuję się dziwnie bo powinno to być oczywiste, że tylko najwyższą pokazujemy i najlepszą kochamy. Tak jest w LolayLolo. Jest perfekcyjnie. Kryte suwaki, idealnie wszyte lamówki, doskonale dobrane kolorystycznie.

My pokazujemy Wam kratkę + autobusy [które Bols liczy przed snem… taka odmiana dla baranów]. Ale poszperajcie. Kolejny raz czuję, ze dokładnie wiedziałabym co kupić gdybym miała też córę. Ale kurka bela… Mam siebie, jakiś pierwiastek kobiecy jednak jest. Taaaak, może właśnie Mama wtuli się w to – KLIK lub to – KLIK – te zestawienia kolorów porażają mnie wprost swą energetycznością, wesołością. Widzę te pościele w białym łóżku a obok wielki bukiet tulipanów… I ciepłe rogale na kołdrze, i bose stópki wtulone pod pachą… Cudowności.

Nasze autobusy na kratce TU –> KLIK polecamy z kocią przyjemnością!

IMG_7069_filtered

IMG_7107_filtered

IMG_7221_filtered

A ostatnią 'rzecz' jaką chcę polecić w tej Garści to… to dzień sam na sam. Mama sama w domu. Nie wyjście, nie wyjazd. Bycie samej dla siebie w swoim domu. To jest coś tak cudownego, że chyba nadaje się na osobny post… Co potrzebujemy? Fajną Teściówę mieszkającą na tyle daleko, że to wyprawa na caaaaały dzień, dobrego męża, który sam taki wypad z dzieckiem proponuje, wannę, dobrą książkę, dobre jedzenie i .. i nie patrzenie na zegary. Wspaniale jest się porządnie stęsknić – samej, w swoim domu….

  1. mama Leona mówi:

    świetny post 🙂 

  2. Przepiękne zdjęcia, takie subtelne i radosne. Uwielbiam to oko twoje Kredko 🙂

  3. Końcówka genialna! Rozmarzyłam się ohhh…. Bolo w kratce sama słodycz 🙂 A wiesz jeszcze, widziałam tę aplikację chyba migała mi na fb, zaraz ściagam, mam ochotę na tajskie 😀

  4. majuffka mówi:

    Ufff myślałam, że tylko ja jestem wyrosną matka 😀 my lubimy kucharek sześć :p zawsze jest co zjeść 🙂 a co do pościeli… Kocham ferm living. Też w 3 rozmiarach 🙂 polecam na scandikids.pl 🙂

  5. My mieszkamy na wsi więc nie ma opcji – musiałam się nauczyć gotować:) Ale uwielbiam zabrać się z rodzinką na niedzielny obiad gdzieś do wielkiego miasta:))

  6. Joanna Dz mówi:

    A ja tam mimo, ze lubie gotowac tez czasem jestem "wyrodna matka" i cos zamowie. Bo mam takie dni, ze zamiast stac przy garach wole poleniuchowac z synem. Po drugie polecam gotowanie z Maluchem. Wczoraj robilismy nalesniki. Z Nutella – a jak! 🙂

  7. Odnośnie gotowania – raczej gotuję sama (chociaż babrać się w mięsie też nie lubię, i w ogóle mięsa za często nie jemy), mieszkamy we Francji i przyznam, ze kręci mnie chodzenie po targu pełnym autentycznych francuskich rolników i macanie karczochów / wybieranie serów / wąchanie pomidorów. Uwielbiam francuskie piekarnie, w których pieczywo i ciasta wypieka się od początku do końca… Czasem jednak dopada rzeczywistość i młodzież nie chce współpracować, więc kupuję gotowe zupy – kremy, czy jakieś danie w słoiku.

    Pościel piekna, jaka cena??

    I samotny dzień w domu… Oj tak, mi wystarcza nawet parę godzin, gdy kochany mąż zabiera Synka na wycieczkę rowerową:)

  8. Witam, Doskonale wiem o czym mówisz, zawsze marzyłam o chwili dla siebie we własnym domu, ale od kiedy moi chłopcy znaleźli sobie wspólną pasję i wybywają na całe weekendy, zostawiając mnie samą, na początku się bardzo cieszę, ale po chwili juz zaczynam za nimi tęsknić….

    • KlocekiKredka mówi:

      Ja miałam odwrotnie 🙂 Tzn przez pierwsze 2 h po ich wyjeździe czułam jakby mi ktoś serce wyrawał… a potem… potem zaczęłam oddychać jakby głębiej 😀

      Przecudowne uczucie mieć siebie tylko dla siebie, zapewne docenione tak bardzo bo tak nieczęsta to sytuacja….

  9. Też korzystam z tego typu dobrodziejstw 🙂 Lubię gotować, ale nie lubię zmywać. Nie mam zmywarki i nie lubię stać pół dnia "na zmywaku". Ale Maluch nie je takich rzeczy. On po prostu nie je nic na ciepło, poza parówkami. Tak to jest, jak ma się w domu niejadka.

  10. A tam pościel…..najbardziej to mnie się podoba Bolo na tych zdjęciach i te wesołe oczy przykryte kołdrą….mhmm:)))))

  11. Ani nie umiem, ani nie lubię (co zapewne wypływa jedno z drugiego) gotować, aczkolwiek obiad gotowany w domu dla 3 osób, kosztuje tyle, ile zamawiany jeden… rachunek jest prosty…

  12. no własnie.a juz myslałam,że gotowanie w domu to "przezytek"…

    fajnie,tylko kto moze sobie na to pozwolic?nie mam w gronie znajomych matek zamawiajacych obiady na kazdy dzien.raz na jakis czas-pewnie,ale tak everyday?…no coz inny swiat:)

    ale tak wogole jestes swietna Kredko,niemusisz gotowac:)zagladam,czytam,mysle,marze…

    dziekuje

  13. Zazdroszczę tego gotowania dla przyjemności. Nie cierpię gotować, kiedy muszę… a muszę, choć migam się od tego, kiedy się tylko da.

    Piękne zdjęcia, Bolo już taki duży! I uwielbiam bose dziecięce stópki, rozczulają mnie 😀

    Pozdrawiam.

     

  14. A o to ostatnie warto się pokłócić? Nie pamiętam, jak to jest, wiem, że chcę. Wspominam baaardzo często, jeszcze nie ziściło się na dłużej niż zabranie młodego przez tatę na zakupy. A że zakupy beze mnie zawsze są na telefon, to to sięnie liczy jako sama na sam;-)

  15. Aż jestem ciekawa, czy ta aplikacja i u nas zadziała i się sprawdzi, zaraz wypróbuję! A za pościele dziękuję, bo mój straszy śpi w dorosłej pościeli już dawno, młodszy za chwilę do takiej dorośnie, a ile można patrzeć na Auta!!!!! Spidermany i takie inne to już w ogóle mnie nie interesują…

  16. Appka fajna ale ja z tych co lubią pichcić dodatkowo mam niejadka i alergika więc zamawiane potrawy odpadają.  Jak już chcę coś gotowego to wolę wyjście do restauracji.Pościel cudna szkoda że mój synuś ukochał sobie kołdrę 160X200 a takiej nie mają 🙁

  17. Świetne fotosy, pościel boska a spodenki skąd?.

  18. A skąd jest ta maksotka w łatki i kwiatuszki?

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *