subskrybcja: Posty | Komentarze

gdyby to był film…

107 komentarzy
gdyby to był film…

Gdyby to był film, walnęłabym dramatycznie czołem w lustro a krew polałaby się po policzkach. Ale to zwykłe życie, więc ochlapałam twarz zimną wodą i poszłam zmywać…

'Kochana Kredko. Mam na imię Zosia i jestem mamą trójki brzdąców. Hania ma 9 lat, Antek 5 a Franio jest w wieku Bola. Jestem samotną matką bo mój mąż był złym człowiekiem, dobrze, że nas zostawił. Franio jest bardzo chorym maluchem, nieważne jaka to choroba bo to nie przedmiot mojego listu do Ciebie. Dość, że jest karmiony pozajelitowo i jest dzieckiem leżącym. Jego dramat polega na tym, że jest w pełni sprawny umysłowo. Wiem, że to okrutne co piszę ale lżej by mu było, i mi też, gdyby nie był świadomy swojej sytuacji. Kredko, chciałabym żebyś do końca przeczytała mój list więc wiedz już teraz, że nie proszę o pomoc. Nie podaję żadnego adresu ani kontaktu, ja tylko chcę z Tobą sobie "porozmawiać" :)

Nie pracuję, nie mogę pracować przy Franiu. Oczywiście dostajemy pomoc finansową od państwa ale jest ona kroplą w morzu. Ledwo starcza na specjalną żywność Frania. A gdzie rachunki, gdzie ubrania, gdzie posiłki. Często mamy 5 zł na przeżycie we czworo na dzień. Ale moje dzieci nie głodują. Nauczyłam się robić zupę tak, że jeszcze niej wychodzą trzy inne dania. Antek często prosi o dokładkę, której nie mam i to boli. Boli, że Hania, która kocha rysować od 4 miesięcy nie może od mnie dostać czerwonej i zielonej kredki. Skończyły się latem. Nie mogę jej kupić nowych. Ale ona jest moją ostoją. Ona rozumie i to ona często mnie stawia na nogi. Pomaga prać w wannie i trzeć ziemniaki piąty dzień z rzędu gdy ja już mam pęcherze na dłoniach. Najcięższe Kredko jest to, że mam raka. I nie mogę go leczyć, bo gdybym położyła się w szpitalu to system wciągnąłby moje dzieci. Ale co będzie z nimi jak mnie zabraknie? Wierzę, że stanie się cud. Bo na nic innego nie mogę liczyć. Nie mam żadnej pomocy. Ani pół przyjaciela, ani okruszka rodziny. Jesteśmy tylko my, we czworo.

Może zastanawiasz się jak to jest, że mamy komputer, internet. Nie mamy. Nie mamy nic, nawet pralki, sprzedałam i miałam na tydzień jedzenia Frania. Raz w tygodniu przychodzi do nas pielęgniarka do Franka. Pani Monika. I ona mówi mi – wyjdź, wyjdź sama na godzinkę. Odetchnij. Jest to mój anioł, bo chyba widzi, że jestem dość bliska porażki. Porażki żeby to wszystko znieść. I ja wtedy Kredko idę… do biblioteki idę. I czytam. Bo wiesz, ja jestem po filologii, z miłości do słowa pisanego, do języka. I w tej bibliotece zawsze na koniec czytam sobie twój blog. Zawsze nadrabiam posty z całego tygodnia. Śmieję się, płaczę, wzruszam i marzę. Marzę o tych pięknych rzeczach, które pokazujesz ale marzę też o tym, że kiedyś usiądziemy na kawie, jak koleżanki, i będziemy dużo mówić. Bo ja czuję, że jesteśmy takie podobne. Spijam twoje słowa jak swoje. I często myślę, że gdzieś w momencie gdy rozdawano los stanęłam w złej kolejce. I tyle. Wiedz też, że ja wiem, ja czuję, że jesteś wyjątkowym człowiekiem, bo to jak łączysz piękny styl życia z mądrością, dystansem, z pokorą może jest czymś bardzo odstającym od świata, w którym żyję ja.

Piszę, pisze i widzę jak zastanawiasz się – po co ona mi to pisze… Piszę bo chcę Ci coś opowiedzieć. Dziś wzięłam ze sobą Hanulkę i pokazałam jej film, na którym jest Bolo z Milą i Tatą… I wiesz o co zapytała moja córka? Powiedziała: Mamo, czy gdyby Franio był zdrowy to śmiałby się tyle co ten chłopczyk?

Nie odpowiedziałam. Nie mogłam przełknąć śliny. A moje dziecko wzięło moją twarz w swoje małe dłonie, spojrzało mi w oczy i powiedziało: Mamo, nie martw się, ja i tak jestem szczęśliwym człowiekiem. I Antek, i Franio też. Jesteśmy szczęśliwi Mamusiu, a najbardziej wtedy gdy się nie smucisz.

Przyrzekłam sobie Kredko, że każdego dnia będę sobie przypominać, że też jestem szczęśliwym człowiekiem. Bo jestem. Czemu ja tego wcześniej nie widziałam?

Nadal nie wiem dlaczego Tobie to wszystko piszę. Ale musiałam Aga (mogę tak bezpośrednio? :) ) – poniekąd kolejny raz, przez, w końcu TYLKO!, stronę internetową sprawiłaś, że jakieś dobre struny we mnie zabrzęczały. Pisz jak najwięcej.

Ślę ucałowania dla twojego pięknego synka, dla uroczej Milusi, dla was rodzice, w moim świecie takich nie widuję. Ale zacznę częściej patrzeć w lustro… tylko żeby Bóg nie pozwolił mi umrzeć. Zosia.' *

=========================================================================

Mój syn ma czasem katar a czasem cięższą reakcję alergiczną. Zdarzyło się, że kaszel okazał się zapaleniem płuc. Jest zdrowym, radosnym małym człowiekiem…

Mój mąż jest mi partnerem w codzienności, w kryzysach, cieleśnie, mentalnie, uczuciowo, finansowo…

Jest silnym, zdrowym i dobrym człowiekiem.

Moja rodzina, choć czasem popieprzona i upierdliwa jest mi ostoją i pomocą…jest.

Pół tony znajomych i kilkoro przyjaciół, którzy, 'gdy noc-północ i środek zimy' ale jak trzeba to trzeba, i będą…

Na konto zaglądam najczęściej z ciekawości a nie ze strachu.

Nie dokonuje wyborów między trzema bułkami a dwoma pomidorami.

Chore mam czasem zatoki i muszę zająć się swoją tarczycą…

Jestem cholernie szczęśliwym człowiekiem.

 

Ja i moje problemy. Że skarpetki znowu leżą na krześle, że 'on' kupił nie te kapsle do prania, które lubię, że znowu chce mi się spać, że dawno nie byłam w teatrze, że 'on' znowu mało zjadł na obiad, że czas już wymienić wszystkie ręczniki na nowe, że dupa ciągle za duża, że znowu trzeba odkurzyć, że lepiej kupić kakao organiczne, że nie mam czasu poczytać swojej książki, że tęsknię za moją mamą.

Ja i moje problemy.

 

Gdyby to był film, walnęłabym dramatycznie czołem w lustro a krew polałaby się po policzkach. Ale to zwykłe życie, więc ochlapałam twarz zimną wodą i poszłam zmywać…

 

* list jest sparafrazowany z zachowaniem faktów i sensu.

===============================================================

EDYCJA 16.11.2013

Jesteśmy już po trzech rozmowach telefonicznych z Zosią. Spłakałyśmy się obie wiele razy. Zosia wdzięczna ale bardziej przestraszona…

Klocki zrobią wszystko aby pomóc jej i jej dzieciom. Jesteśmy w trakcie załatwiania opieki na czas leczenia Zosi, wciągniemy Frania do fundacji, będzie też Mikołaj…

A my… może zostaniemy tymi koleżankami…

Na prośbę Zosi i z moim przytaknięciem kończymy tę sprawę jako 'publiczną' ale poczytajcie dalej…
 

Kochani, muszę Wam coś wyjaśnić. Pisałam tego posta celem skłonienia do refleksji, do spojrzenia na swoje życie na świeżo, przewartościowania swoich problemów…

Wasza reakcja zmiażdżyła. Wasza chęć pomocy, setki maili i pw…

Jestem dumna, że to właśnie KiKa czytają takie osoby jak Wy. Naprawdę…

Zastanawiałam się co zrobić z uruchomionymi tyloma sercami. Taka ilość dobroci nie powinna się zmarnować!

Więc mam sugestię, jeśli każda z nas skieruje swoją energię i możliwości w wybranym kierunku to to będzie pomoc dla tysięcy! Ten post przeczytało ponad 6000 osób, to potencjalnie 6000 dzieci, które mogą się uśmiechnąć chociaż na Święta…

Podaję sprawdzone akcje i miejsca. Poszperajcie. Może znajdziecie małą Alę, maluszka Stasia lub szkolniaka Piotra… i to właśnie one poruszą tę strunę w waszych sercach, które tak silnie poruszyła Zosia…

LINKI:

Szlachetna Paczka

Pomagamy Mikołajowi

Siepomaga

 

i Ośrodek, który nie wychodzi z mej głowy odkąd moja bliska koleżanka mocno zaangażowała się w pomoc tym Maluchom… przeczytajcie…

 


'W ogromie fejsbukowych profili „Pomóż Antkowi „ „Daj szansę Kasi „ ,aukcji charytatywnych dla Julki czy Kubusia, nasze oczy i serducha już tak bardzo przyzwyczaiły się do dziecięcej krzywdy i niesprawiedliwości ,że często nawet nie zwracamy zbytniej uwagi na kolejny „żebrzący „ o pomoc post udostępniony przez naszych znajomych .Pewnie każdy łapie się na tym ,że żal ściska, poużalamy się wewnętrznie na niedolę dzieci, obiecujemy sobie wesprzeć jakąś akcję ,że trzeba ,że tym razem już na pewno pomogę.. .i na tym się kończy. Internetowe akcje charytatywne mają to do siebie ,że większości jednak są organizowane dla pojedynczych dzieci przez ich własnych Rodziców bądź Rodziny – na protezę nogi , na operację u bardzo dobrego i bardzo drogiego specjalisty , różnie różniście. Często są również prośby o zwykłe ludzkie przetrwanie , o ubranka , o wózek. Każdy kto jest Rodzicem dobrze wie, że gdyby to jego dziecko potrzebowało pomocy – też nie wahałby się ani sekundy , świat cały na głowie by postawił aby zebrać fundusze na leczenie, na szpital czy inne potrzebne rzeczy. Wtedy nic innego się nie liczy , niech się wali i pali , niebo i ziemia muszą być poruszone bo oto mojemu dziecku dzieje się krzywda ! I dzięki Bogu ,że matka natura wyposażyła nas, Rodziców w ten cudowny dar jakim jest instynkt macierzyński/ tacierzyński , dzięki któremu chronimy nasze maleństwa przez całym złem świata . Co jednak z dziećmi którym nie było dane poczuć bliskości i miłości ? Co z tymi , które zamiast szczęśliwych Rodziców na porodówce czekało tylko porzucenie i obojętność?
Co z tymi ,które nie miały tyle szczęścia i urodziły się chore , ułomne a zamiast czułości matki dostały jedynie skierowanie do Domu Małego Dziecka? Za nimi nie ma się kto wstawić. Nie ma zrozpaczonych rodziców , którzy walczyliby o ich prawa i ocierali łezki ze smutnej buzi . Nie ma huśtania na nogach dumnego Dziadka ani przytulania Taty ,który po cichu przed Mamą daje zakazane słodkości..
Chcę przedstawić wam miejsce magiczne , i niezwykle – a to dlatego ,że prowadzą je od wielu lat pielęgniarki ,które w swojej pracy NA CO DZIEŃ stykały się z przypadkami porzuceń noworodków tuż po urodzeniu. Bo chore, bo słabe , bo ułomne… Maleństwa oddawane wprost z porodówek, ze szpitali , którymi rodzice nie interesowali się wcale lub za sprawą ich choroby traktowali jak zbędny problem. To ośrodek Ufność mieszczący się w Częstochowie. Ich historię i zmagania i walkę o los Ośrodka i dzieci tam przebywających obserwuję już od dłuższego czasu na ich facebookowym profilu. Nie jest to duża ,prężna fundacja, która ma sztab marketingowców i prawników , każdą wolna chwilę wolą poświęcać dzieciom ,których pod ich opieka jest kilkanaście a wciąż przybywa nowych. Nie stać ich na akcje reklamowe , medialne promocje chociaż wiadomo ,ze bardzo pomogłoby to w zdobywaniu funduszy. Są na skraju bankructwa a mimo to chwała im za to ,że chce im się jeszcze chcieć! Dlaczego właśnie oni- zapytacie? Po pierwsze – na samym wstępie ufam im daleko bardziej niż urzędniczym fundacjom (bez urazy ) gdzie liczą się głownie statystyki i kupa dokumentacji do prowadzenia. Oni są po prostu dla dzieciaków ! Pielęgniarki znają od podszewki potrzeby porzuconych maleństw – nie tylko te codzienne, praktyczne , ale również dają im dużo miłości i uwagi a to przecież cenniejsze niż każde pieniądze świata . Po drugie – zajmują się głownie tymi , które maja najmniejszą na świecie szansę na adopcje czy powrót do rodzinnego domu. Chore, z obciążeniami genetycznymi , z zespołami wad wrodzonych ,dzieci ,które w wyniku głupoty i bezmyślności Rodziców są już na zawsze skazane na wegetację. Są mało „medialne” bo przecież każda bezdzietna para będzie wolała przysposobić śliczną blondyneczkę o niebieskich oczkach niż maleństwo ,które z powodu picia alkoholu w ciąży przez matkę może już zawsze będzie niewidome. Nie dość ,że maluchy są już skrzywdzone do końca życia obojętnością najbliższych , to w obliczu zamknięcia ich jedynego „Domu” jaki dotychczas miały i znały, ich los staje naprawdę pod olbrzymim znakiem zapytania. Co się wtedy stanie ? Ano zostaną porozmieszczane po różnych Ośrodkach Pomocy Społecznej gdzie tak naprawdę utkną już do końca życia bez szans na wyleczenie czy lepsze jutro. Tam już nikt nie zatroszczy się o to ,że po strasznym śnie z niedźwiedziem maleństwo chce się jak najszybciej przytulić do znajomej „cioci „ .Nikt nie będzie miał czasu na dodatkowe leczenie, rehabilitacje czy po prostu zabawę klockami.. Jak pomóc ? Na stronie Ośrodka ufność.pl są dostępne różne formy pomocy – zarówno cegiełki w różnorakich kwotach , możliwość zasponsorowania tzw.” Łóżeczka „ czyli konkretnego dziecka, możliwość wpłaty finansowej na podane konto Ośrodka, zasponsorowania pieluch i innych potrzeb higienicznych. Równie potrzebna jest pomoc rzeczowa jak artykuły spożywcze i inne. Wszystko możecie śledzić na facebookowym profilu „Porzucone tylko raz”. Udostępnij , polub, przekaż znajomym , rodzinie – tak niewiele trzeba aby zrobić trochę hałasu w tak ważnej sprawie ! Dla nas to tylko chwila wysiłku, chęci ,zaangażowania – dla nich to cały Świat. Marta Rodziewicz
www.ufnosc.pl
https://www.facebook.com/pages/Porzucone-tylko-raz

i list od Pani Magdy, reprezentującej Ośrodek, odpowiadający na ważne pytania:

W nawiązaniu do Pani pytań poniżej przekazuje odpowiedzi:
1. Za pośrednictwem strony www można sfinansować płatność FV które są tam zamieszczone, zawsze istnieje jednak możliwość zakupienia cegiełki, ze sprzedaży której dochód często służy nam do pokrycia zaległych zobowiązań. Istnieje też możliwość wpłaty środków na nasze konto podane na stronie . Osoba wpłacająca środki może zaznaczyć w tytule przelewu co chciałaby aby było z nich sfinansowane. Może poinformować nas np. e-mailowo że dokonała konkretnej wpłaty i prosi, aby pieniądze zostały wykorzystane na np. zapłacenie jakiejś faktury czy zakup konkretnych rzeczy dla naszych maluchów.
2. Co do pomocy rzeczowej to oczywiście jesteśmy zainteresowani wszelką pomocą dotyczącą produktów dla naszych maluchów (listę potrzeb załączam do e-maila)
3. Co do pytania o dotacje od" Państwa" to sytuacja wygląda tak, że my otrzymujemy środki publiczne na działalność, ale są one po prostu nie wystarczające. Wycena świadczeń medycznych wykonywanych w naszej placówce jest zbyt niska w porównaniu do potrzeb i to o zmianę sposobu finansowania takich placówek jak nasza walczymy od kilku lat.
4. Do nas trafiają maluchy, które są dziećmi obciążonymi zdrowotnie a dodatkowo w przeważającej większości wymagają pieczy zastępczej, gdyż rodzice nie chcą się nimi zajmować i zostają pozbawieni władzy albo władza ta jest ograniczana albo zrzekają się tej władzy. Aby dziecko do nas trafiło muszą być spełnione wymagania zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi – skierowanie lekarza oraz inne dokumenty medyczne a w przypadku konieczności zabezpieczenia pieczy zastępczej Postanowienie właściwego Sądu.
6. Co do zapisów regulaminu tu chodzi o to że nasza placówka jest prowadzona przez Stowarzyszenie – czyli organizację trzeciego sektora (pozarządową), działalność ta jest nieodpłatna i jest to działalność non-profit -czyli prowadzona nie dla zysku. Wszelkie środki finansowe są wykorzystywane na działalność statutową.
7. Do chwili obecnej prawie 500 dzieciaków trafiło z naszej placówki do środowisk rodzinnych (zastępczych czy adopcyjnych).
Mam nadzieję, że moje wyjaśnienia satysfakcjonują Panią. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt, jednocześnie w imieniu własnym i naszych maluchów gorąco dziękuje za pochyleniem się nad naszą sytuacją i okazane serce.
pozdrawiam
Magda Szymczyńska

Lista potrzeb rzeczowych :

 Art. czystościowe

– proszek do prania dla dzieci (Lovella, Jelp)
– płyny do płukania tkanin „sensitiv”

Art. spożywcze

– zupki, desery, soki dla niemowląt od 4 do 12 miesiąca ( bez pomidorów, ryb i brokółów)
– kaszki ryżowe smakowe
– soki zagęszczone bobovita 0,3 l. (nie klarowne)
– Mleko Bebiko 1

Art. pielęgnacyjne

– pieluchy jednorazowe Pampers – rozmiar 2 i 3
– chusteczki nawilżające dla niemowląt
– środki pielęgnacyjne (kremy, oliwki, płyn do kąpieli, mydło, szampon)
– butelki do karmienia i pojenia ( 250 ml i 120 ml )
– pieluchy tetrowe

  1. Mama i Syn mówi:

    Boże Kredka…………………zrobiłaś TO znowu. Nic więcej nie wyduszę.

    • Jest coś takiego jak SZlachetna paczka! Akcja rusza teraz. Warto zostawić namiary… :) bardzo dużo pomagają. Pozdrawiam!

  2. ehh.. :( przeczytałam.. dwa razy przeczytałam.. bo byłam pewna, że po drugim razie będę wiedziała co odpowiedzieć.. nie wiem..

  3. Sama nie wiem co napisać…. jest mi tak strasznie wstyd, że tak często narzekam.

    Po raz kolejny wchodzę tutaj i potrząsasz mną Ty i potrząsa mną ta mądra Kobieta, którą

    tak bardzo doświadczył los…

    Chciałabym pomóc podesłać te kredki co u Nas często się gdzieś poniewierają,

    chciałabym… daj znać jeśli to możliwe.

     

    Ściskam i Ciebie i Mamę Trójki .

     

  4. Agnieszka Golinska mówi:

    wiem ze o nic nie prosi,ale przeciez nie trzeba prosic zeby moc pomoc prawda??skoro mamy wiecej??skoro chcemy?skoro mozemy??pomozmy!ja ze swojej strony moge zorganizowac zbiorke w swojej miejscowosc…….i bardzo bym chciala te kredki kupic.

     

    • No właśnie, pomóżmy!!! nie wiem co pisać bo myśli mi się tak "skłębiły" po tym , co przeczytałam:(

      I o tych kredkach też pomyślałam…to tylko kredki a u nas tyle ich się wala.

      My i nasze sztuczne problemy, smutne to bardzo.

      Jak można pomóc tej kobiecie, choć wiem że nie prosi?

      • Dziewczyny, ja też jestem ZA!

        Droga Kredko, zorganzujesz jakieś namiary, chociażby na paczkomat co by pełnych danych nie musiała Pani przedstawiać?

         

         

  5. W smutku, w zadumie, w spokoju najpiękniej piszesz Droga Kredko. Najpiękniej.

  6. JoannaK. mówi:

    Sklecasz te opowiadania tak, ze pozostają na zawsze we mnie. A mi wstyd. I masz rację, tylko walnąć głową, ja i moje problemy ….

  7. tak…czesto dopiero w takich momentach zdajemy sobie sprawę z tego jak idealne i ułozone jest nasze zycie. 
     

  8. Za często zdarza nam się zapomnieć jak wiele szczęścia mamy bedąc zdrowym człowiekiem, mając zdrowe dzieci i miec co zjeść….za czesto…

  9. No i ryczę. Ryczę, bo ja też szczęśliwa jestem, czego na codzień nie do końca doceniam… jak my wszyscy. Ale ryczę też dlatego, że ten rak… rak. Niedawno i u mnie wykryty… tylko, że ja leczyć się mogę, rodzinę mam kochającą, pomagającą, więc w razie czego… Boże, co Ona musi przeżywać! Szkoda, że nie podała żadnych namiarów…

  10. Ojjjj moja koncowka sobotniego wieczoru jest totalnie zaplakana….

  11. … dlatego zawsze,zawsze powtarzam sobie i swojej rodzinie gdy jest ciężko,nie narzekajcie,bo inni mają jeszcze gorzej…cieszmy się z tego co mamy,nie zazdrośćmy innym.

    Rozumiem tą kobietę,rozumiem dlaczego napisała (do ciebie) , jak byłam sama z synem,jak pensja starczała tylko na mieszkanie i jedzenie dla niego,to jedyne czego MI było trzeba,to rozmowa z drugim,życzliwym człowiekiem.

  12. Boże… Już dawno nie wylałam przed monitorem laptopa tyle łez… ;(

    A czy możesz poprosić w Moim imieniu o adres tej Pani? Byłabym bardzo, bardzo wdzieczna …

    Chciałabym wysłać drobne prezenty jej dzieciom … nie z litości ! Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia :)

    Do cudownych dzieci zawsze przychodzi św. Mikołaj :)

     

    mój email: islandofflove@wp.pl

  13. smutne, ze trzeba to przeczytac aby docenic to co sie ma… a ma sie zapewne wiele wiecej niz sie na to zasluzylo

  14. Nie wiem co napisać…. Chce pomóc … Nie z litości ale z szacunku dla Mamy przez duże M !!!

  15. Pani Zosiu, bardzo proszę, niech pani poda swoje dane Agnieszce. Tak być nie może i nie będzie!!
     

    Jestem okropną, czepialską i pyskatą babą, ale po pani słowach, razem ze łzami i gilami, część tej zjadliwości ze mnie uszła. Mam nadzieję, że na zawsze. Idę ucałować męża i dzieciaki :)

  16. Tak bardzo chciałam coś napisać… Ale zupełnie nie wiem co…

    Czuję się jakbym dostała w twarz… mocno… inną rzeczywistością, która niby mnie nie dotyczy, ale boli jak cholera.

    Na usta mi się ciśnie słowo "przepraszam"… nie wiem za co… nie wiem kogo… tak poprostu.

     

  17. Zatkało…czasem tak bardzo nie doceniamy tego co mamy…skupiamy sie na drobiazgach,jestesmy małostkowi…

    Boże jak jeszcze raz pomysle,ze u nas " coś jest nie tak" to kopnij mnie w dupę proszę mocno….

    A teraz? ryczę :(

  18. Z całego serca życzę tej pani, żeby w jej życie w końcu zajrzał jakiś dobry duch i pomógł jej w jej walce! Nie poddawaj się! Walcz!

  19. Czasami mnie aż złości, że mną tak poruszasz bo fakt jest taki, że nieszczęść jest cała masa a tu jest ono ubrane w mądre nieckliwe słowa, składające się na opowieść, co powoduje, że aż się trzęsę. Debil ze mnie, na codzień. Cholera.

    • i wcale mnie nie dziwi, że napisała właśnie do Ciebie, i że właśnie ten blog czyta – to cierpka bajka, ten KiK…

  20. Paproszek mówi:

    Aż mnie dusi od emocji. Ja i moje problemy to tak naprawdę ja i moje wielkie szczęście… 

  21. Przykro mi, że to prawdziwa historia, a nie film z czyjejś wyobraźni. Cholernie mi gdzies tam w środku z tym źle, że jesteśmy nie po równo obdzieleni przez życie. 

     

    Dziękuję.

  22. PS. Mam w domu praktycznie nowe kredki i farby akwarelowe, mogę wysłać! :-)

  23. Monika Jacyk mówi:

    Nie wiem co chce napisać…..siedzę zaryczana i mam tysiąc myśli w głowie. Pani Zosiu niech się pani odezwie, nie jest Pani sama, ja też chciałabym jakoś pomoc

  24. przeczytałam i poczułam wstyd… wstydzę się czasem za kraj w którym żyjemy i system,który dopuszcza do takiej sytuacji… szkoda że to nie film

  25. Też pomogę mamy tyle zabawek , kredek, flamastrów Ola na pewno sie podzieli, wiem nie podała ta wspaniała Mama adresu ,ale.. może się jeszcze odewie, napisze tak bardzo bym chciała pomóc!, dawno sie tak nie spłakałam, to prawda nie doceniamy tego jak jesteśmy szczęśliwymi ludźmi!

     

    • Ja tez bardzo bym chciała pomóc, mam nadzieję że ta Mama jeszcze się odzwie, że rzeczywiście raz w tygodniu czyta Twoj blog i że jeszcze napisze, poda Tobie jakieś namiary na siebie, bo przecież to może być ktoś kto mieszka tuż obok nas a my nawet nie wiemy o jego tragedii, może wystarczy podejść podjechać i pomóc, można coś zawieść lub wysłać. Ostatnio do moich drzwi zapukała mama z synkiem, zberali to co sie ma i można oddać, poprosiłam żeby zaczekali popatrzyłam w szawkach w kuchni, w lodówce i uzbierałam całą siatkę, nie mówę że nam sie przelewa i możemy dużo oddać, ale możemy sie podzielić. Już teraz tłumaczę mojej trzylatce, że są dzieci które nic nie mają, nie mają co zjęść, nie mają zabawek, ubranek i że trzeba sie dzielić, nie wyrzucać a oddać temu kto potrzebuje i wierze że ona tez nbardzo chętnie podzieli sie zabawkami, kredkami, farbkami. Także czekam na namiary na ta Dzielną Mamę! dagmarka7@o2.pl

  26. minimanlife mówi:

    qrcze często czytam twój blog, rzadziej komentuje, ale dziś muszę zostawić jakiś ślad…. normalnie ryczę bo świat jest tak niesprawiedliwy, ryczę bo ten list otworzył mi oczy, że za często narzekam, że nie doceniam tego co życie mi dało….

  27. Aua!
    Kredko, przebiłaś się przez mą zawodową znieczulicę. Pięknie piszesz, ruszasz serca, nawet te opancerzone. Idę budować skorupkę od nowa, bo muszę.

    • Zapewniam z wlasnego doswiadczenia, ze skorupa nie jest nam potrzebna i nie pomaga nam w zyciu. Robi z nas gluchych, niemych i samotnych. Miej serce, patrz sercem, czuj sercem i ciesz sie zyciem. Kazda jego chwila i kazda najdrobniejsza rzecza ktora otrzymujesz od zycia.

  28. Nie umiem napisać nic sensowengo… 

    Droga autorko listu – ściskam! Jesteś wspaniałą mamą! I silniejszą niż niejedna z nas!

  29. Łzy mi płyną po policzkach.
    I strasznie ale to strasznie mi wstyd.
    Za egoizm, za popapranie, za zapominanie by cieszyć się z rzeczy małych.
    Droga Pani Zosiu – proszę się odezwać, tyle ludzi prosi, blogosfera poza ujadaniem czasami jest też specyficznym organem reagującym z potrzeby serca. Proszę pozwolić obdarowac Dzieci. Świątecznie, mikołajkowo, jakkolwiek . Chylę czoła, jest Pani WIELKĄ!!!

  30. na początku listu oczywiście pomyślałam – też żyję z pomocą państwa, też nie mam czasem co do garnka włożyć, stach ostatnio schudł mam wrażenie, ale… popłakałam się… a mi naprawdę bardzo rzadko się to zdarza… życie daje kopa w dupę solidnego i w tym liście to widać. Widać też siłę. Wspieram całym sercem, wiem jak to jest mieć niepełnosprawne dziecko… wiem jak to jest, że zupa musi na 3 dni starczyć, sobie trzeba odmówić. Ostatnio dzięki wsparciu dużej ilości osób jest nam łatwiej i lżej. Chciałabym pomóc! Mamy dwie dziewczynki i Stacha… może jakieś ubrania, książki… cokolwiek.

  31. Można prosić jakies dane aby pomóc tej dizelnej kobiecie i jej dzieciom????

    pozdrawiam

  32. Kredko, przepraszam, ale tym razem komentarz nie do Ciebie…wiem, że mi wybaczysz!

     

    Zosiu, odezwij się! Podaj adres! Też jestem mamą Frania, niewiele młodszego od Twojego synka! Życie jest po to, by się nim dzielić. To nic złego, nic wstydliwego. To, jak możemy pomóc, to tylko szczyt góry lodowej… wiem, ale nie odmawiaj, napisz.

  33. Ja doceniam, bezpieczeństwo, spokój, dobro i zdrowie jakie mamy. Całuję ich (G i N) na dobranoc i co wieczór myślę jak bardzo ich kocham, jakie szczęście mam że moge ich kochać, ale wiem, że w każdej chwili każda z nas może znaleźć sie w podobnej sytuacji do tej rodziny. I co z tego, że zdaję sobie z tego sprawe, skoro nadal nie moge zmienić świata, nadal nie moge pomóc tej rodzinie. Oni nie potrzebują kredek, komputera czy kolorowych ubranek. Oni chcą móc cieszyć się jaknajdłużej sobą. Pani Zosia chce pokazywać i opowiadać dzieciom świat jaknajdłużej, jaknajpiękniej, aby mieli wspaniałe wspomnienia. Kto zrobi to lepiej niż mama, która kocha? 

    Jak zorganizowac leczenie, jak zorganizowac opiekę nad dziećmi w czasie leczenia? Pani Zosiu, skąd Pani jest?

  34. KlocekiKredka mówi:

    Kochani – jestem zmiażdżona Waszymi sercami. Od razu po otrzymaniu maila odpisałam. To oczywiste. Spokoju mi nie daje… Dlatego też list jest sparafrazowany… Mam nadzieję, że Mama Trójki odezwie się jeszcze, da namiary, choćby tylko nam, Klockom, myślę, że na pewno przeczyta wszystkie Wasze słowa. I jeśli tylko wyrazi zgodę a może wymyślimy jakiś mądry sposób na pomoc … nie wiem, ale obiecuję Was informować :)

  35. Ewka i jej trójeczka mówi:

    Chcę pomóc!!!! Sama mam trójke dzieciaczków… zdrowych, nie przełknę nic więcej dopóki nie bede mogła pomóc tej dzielnej dziewczynie!!!! Ech jakie moje problemy sa błahe :(

  36. Słuchajcie czytelnicy Kredki, jesteście niesamowici ale pamiętajcie, że to wszystko może tę kobietę spłoszyć. Ja tak czuję, że ona chciała tylko porozmawiać :(

  37.  Chcialabym dac cos od siebie. 

  38. I co tu napisać?… Brak słów… a tyle emocji się we mnie kłębi.

    Kredko Kochana… koniecznie skontaktuj się z Zosią. Jak widać wielu z nas chciałoby pomóc.

    Takim pięknym ludziom trzeba pomóc.
     

  39. Wzruszenie.

    Zosiu, nie stanęłaś w aż tak złej kolejce. A przynajmniej daj nam zaprowadzić Cię do kolejki lepszej, pogodniejszej.

    Pozwól sobie pomóc.

  40. Wiecie, wszystko super – wysłać kredki, zabawki, pomóc, by było lżej, żywność długoterminową dla zdrowych dzieci i mamy, ale… przede wszystkim, trzebaby coś zrobić, żeby pani Zosia mogła podjąć leczenie… Bo na ile sił starczy na tyle będzie z dziećmi, a jeśli jej stan się pogorszy? Co wtedy? Teraz jest strach, że jak pójdzie do szpitala to dzieciaki nie będą miały opieki, że rodzina zastępcza lub gorzej, a co jeśli…? Rak to nie przelewki i nie przeziębienie, nie minie sam z siebie nie leczony, jak katar… :(

  41. Zapominam jakie mam szczęście mając kochających rodziców, wspaniałego człowieka przy sobie, który pomaga mi, wspiera i wychowuje naszą córkę najlepiej jak potrafi.

    Chcę pomóc. Sama chorowałam. Moja walka z nowotworem trwała ponad 7 lat i wygrałam. Jest 6 lat po zakończeniu terapii i zapominam jakie szczęście mnie spotakło. Wielu moich znajomych odeszło, przegrało tą walkę, a ja jestem. I mam wspaniałą córkę. I nie powinnam narzekać, a robię to. Wstyd mi.

    Chciałabym pomóc autorce listu. Proszę o inforamcje jak mogę się z nią skontaktować.

  42. Płaczę cały czas, a naprawdę, mimo swojej wielkiej wrazliwości, zbyt wielkiej jak na ten popaprany świat, płaczę czesto – jednak tak bardzo, jak po lekturze tego listu, juz dawno nie płakałam…

    Nie dałam rady przeczytać drugi raz. Krzyczeć się chce, wyc wręcz nad niesprawiedliwością losu, ludzi. Jakby nie dość ta rodzina w życiu przeszła.

    Prawda jest przykra, ale ci, którzy najbardziej pomocy potrzebuja, zbyt sie wstydzą, by o nia poprosić. Ale TRZEBA prosić, bo to nie wstyd nie mieć.

    Pani dzieci mają to, co najwazniejsze – Pani ogromną miłość i oddanie, dlatego prosze nam, także mamom, pozwolić podarować im odrobinę więcej usmiechu. Proszę też za pośrednictwem Kredki podać miejsce zamieszkania – przyjaciele często odnajduja się w najmniej oczekiwanym momencie, a jeden prawdziwy przyjaciel pomaga przenosic góry.

    I jeszcze jedno – jeżeli Pani to przeczyta – proszę walczyć! Wiem, łatwo pisać z wygodnego fotela, kiedy jest się zdrowym, bez wiekszych problemów, ale nie wierzę w sytuacje bez wyjścia, nie godzę się z tym! Musi Pani zyć, i dla dzieci, i dla SIEBIE. Ma Pani jeszcze tyle do zrobienia, tyle do przekazania dzieciom…

  43. Kredko, dziekuje Ci za ten wpis. 

    Paniu Zosiu: prosze sie odezwac, napisac Pani adres, chcemy pomoc!! :))) 

    Sciskam przeserdecznie Rodzine Kredkowa, Rodzine Milowe i Rodzine Zosiowa!

    Gosia, Tyno & Lulek 

  44. MÓJ BOŻE…ALEŻ MUSI BOLEĆ ŻYCIE…A TU ŻYĆ TRZEBA….Pani Zosiu…Proszę pozwolić nam pomóc…

  45. Wiedziałam,że jak tu wejdę to albo będe sie śmiać w głos albo ryczeć ja bóbr……..

    Ale dostałam w pysk………

    Najpierw chwilę siedziałam patrząc w monitor…natępnie łzy same pociekły bezwiednie…..

    Zrobie wszystko by nie narzekać,że dzieci znów marudne,że zrobiły bałagan,że pokapały dopiero co ubrana bluzkę,że mąz kupił nie taki jogurt jak lubię……

    Uczysz pokory…..Pani Zosia uczy…….

    Jeśli Pani Zosia zdecyduje się i da sobie pomóc…pomogę.

    Dziękuje za moje zycie..za moje dzieci i męża i za wszstko to co mam i za Pania Zosie,która dała piękna lekcje pokory.

  46. Chcę pomóc!

  47. Też chcę pomóc. Proszę o kontakt

  48. Proszę o kontakt email hejkasia@gmail.com

  49. Myślałam, że ja mam problemy. Nie mam.

  50. Problemy, krzywdy ludzkie, troski, zmartwienia.. Były, są i będą… Ważne jest, byśmy zaczęli je dostrzegać, koło siebie… Nie trzeba szukać daleko, by widzieć….Otwórzmy oczy..i serca..Zosia jest pewnie jedną z wielu mam w takiej a nie innej, parszywej sytuacji życiowej.. Tylko my zaoferowani swoimi jakże wyimaginowanymi ” problemami ” nie dostrzegamy, że w drzwiach obok na prawdę może dziać się krzywa. Pomoc materialna jest ważna, ale równe ważne jest dobre słowo.. Często lekarstwo na nasze serce… Zosiu, jesteś cudowna kobieta..a cuda się zdarzają. Wierzę, że limit nieszczęść został dla Ciebie wyczerpany!!! Będę się modlić za Twoją cudowną rodzinę, masz wielkie szczęście że ja masz!!! To ona jest nacenniejsza, .. Podziwiam Ciebie, że mimo tych nieszczęść, dajesz im ciepło, miłość, które nie są przeliczalne na żadne dobra materialne!! Zdrówka Zosiu!! Istnieją jednak ludzie, którzy częściej niż powinni otwierają oczy… Jeśli uważasz że potrzebujesz pomocy, wyciągnij tylko ręce… Tutaj ją znalazłaś.

  51. Dziękuje…. Dziękuje za to ze to przeczytałam…mój ojciec sie nie interesuje co sie dzieje z jego dziećmi, matka rozwiodła sie z nim bo pił, teraz sama pije a on przestał od taki paradoks…. Ja wzięłam ślub z człowiekiem uzależnionym od hazardu o czym dowiedziałam sie za późno… Niestety podpisałam juz wspólny kredyt który poszedł na jego długi a teraz ja musze go spłacać… Jesteśmy po rozwodzie dzięki Bogu… Mamy cudowna córkę jest piękna i mądra i jest wszystkim co mam… Ale do czego dążę… Jak zaczyna sie sypać to po całości… Najpierw mój ex maź przypomniał sobie ze ma dziecko (od 2 lat nie widział jej na oczy a od 3 lat nie płaci alimentów)  przypomniał sobie ze ma dziecko i złożył pozew o zmniejszenie alimentów na 250 zł sam sie bawi w najlepsze… Potem praca ktora pozwalała mi na to żeby żyć żeby kupic jej wszystko na co zasługuje, zaczęło sie sypać na rynku nie jest tak dobrze jak było kiedyś…następnie moja matka ktora woli wodke niż swoje dzieci… I jeszcze czekam na badanie które potwierdzi bądź zaprzeczy czy mam raka czy nie…. I doskonale rozumiem ta kobietę bo wiem ze jezeli mnie zabraknie to moje kochane dziecko ładuje w domu dziecka… Wczoraj zasypiając popłakałam sie a rzadko płacze bo życie nauczyło mnie ze trzeba byc twardym… Wczoraj zabrakło mi sił żeby isc do przodu żeby stawić czoło przeciwnościom… Wiem ze moje kłopoty sa niczym w porównaniu do tego co przeżywa autorka listu ale jej haryzma i chęć do życia dodały mi tchu i siły bo złe było ze mną i nie wiem co by było dalej bo miałam juz czarne myśli…. Mam tylko prośbę do autorki listu: daj sobie pomoc jest tyle ludzi którzy chcą ci pomoc i pomoc Twoim dzieciom i to nic złego ze ta pomoc przyjmiesz nie musi tak byc… Sama chętnie podziele sie tym co mam bo trzeba sobie pomagać… Dziękuje za to ze twoja siła jest moja siła…

  52. Zaczynam pisać po raz kolejny ale każde słowo brzmi tak banalnie…

    Chciałąbym pomóc, chciałabym jakimś gestem sprawić że Zosia częściej się uśmiechnie i sprawi, że jej dzieci będą jeszcze bardziej szczęśliwe.

    Dołączę się do akcji pomocy, jeśli taka będzie, albo poproszę o kontakt bezpośrednio Zosię/Kredkę carrier.pigeon@wp.pl

     

  53. Od wczoraj siędzę przed monitorem i nieznajduję słów by skomentowac….

    Przy tym liście problemy zdrowotne mojej córki wydają się byc błahostką….

    Też chcę pomóc, jeśli tylko mama się odezwie…

  54. W nocy spać nie mogłam, jak pewnie wiele z Was…

    Rano przyszły do mnie 2 zdrowe łobuzy, które mają w szafce ze 3 komplety zapasowych kredek i flamastrów…

    Jak wszystkie z Was: chcę pomóc, mogę wysłać paczkę, ale myślę, co możemy zrobić więcej? Pani Zosia pewnie odezwie się dopiero za kilka dni, kiedy znów będzie mogła wyjść do biblioteki. Już nawet myślałam o tym, aby – jeśli się nie odezwie – namierzyć IP komputera, z którego pisała i spróbować ją zlokalizować w ten sposób. Ale miejemy nadzieję, że się odezwie. Nie tylko dla siebie i dla swoich dzieci, ale też dla nas. Abyśmy mogły pomóc i mieć choć trochę mniejsze wyrzuty sumienia za to, że do tej pory narzekałyśmy, jakie to mamy wielkie problemy i ciężkie życie. I jeszcze jedno: może uda się wciągnąć Franka na listę jakiejś fundacji, aby móc przekazywać na jego konto 1% podatku?

     

     

  55. Ja również chcę pomoc !!!! Proszę o emaila! 

     

    Boże jak to przeczytałam to łzy w oczach mi staneły… Te problemy co ja mam – myślałam do dzisiaj ,że duże problemy – są zwyczajnie NICZYM !

  56. Bardzo chciałabym w jakikolwiek sposób pomóc, bardzo proszę o jakiś kontakt do tej Mamy, chociaż drobne prezenty dla dzieci na święta

    pozdrawiam

     

  57. Okropne to, że czasami trzeba usłyszeć o zmaganiach innych, żeby docenić, to co się ma. Przepełnia mnie złość na nasz polski socjal – Matka nie może się leczyć, bo dzieci wchłonie machina, jak to jest mozliwe?!?!

    Pani Zosiu, może warto się ujawnić? Może uda się uzyskać pomoc – na przykład Fundacja Anna Dymna, żeby zabezpeiczyć dzieciom opiekę w domu, a Pani pozwolić się leczyć. Tkwienie tak, to droga do nikąd, rak nieleczony kończy się w jeden sposób. Przepraszam, za ostrość, ale tak jest. Pani musi się leczyć!!!!!!!!!!

    Mój email trafia do Kredki, jeżeli Pani się odezwie, to ja spróbuję coś w mojej firmie, może się uda. A ubranka, kredki, inne graty chętnie też przekażę, żeby te 5 zł już tylko na jedzenie było. 

    Trzymam za Pania kciuki. Ma Pani bardzo dzielne dzieciaki.

     

     

     

  58. Ja też bardzo chciałabym pomoc p.Zosi. Droga Kredko, jeśli p.Zosia zechce sie ujawnic to proszę poinformuj mnie żebym mogła pomóc. Tak bardzo bym chciała…

    Marta

  59. Ewa mama Ady mówi:

    mysle, ze slowa sa tu zbedne

    wszystko juz zostalo napisane

    w takich sytuacjach zycie nas uczy pokory

     

    tez chcialabym pomoc, prosze o kontakt ewik2222@wp.pl

  60. Droga Kredko, jeśli p.Zosia zechce się ujawnić proszę daj znać. Bardzo chciałabym jej pomoc.

  61. Chciałabym pomóc,jeśli Pani Zosia się jeszcze odezwie to proszę namiary na maila!

  62. Po przeczytaniu poszłam ucałować mężą i córę i będę robić to częśćiej…dzięki Tobie Zosiu mądra kobieto!

    Kredko jeśli Zosia się odezwie z chęcią jej pomogę!

  63. czekamy do dnia w bibliotece…. bo co więcej można powiedzieć. A ja dziś narzeklam , że fura prasowania a mała nie zjadała obiadu…

  64. Kredko. Klockowa Mamo. Wyduś od tej kobiety nr konta. BŁAGAM. pomoc jej się należy. od nas. Bądź adres, wyślemy cokolwiek

  65. Zosiu, Ty musisz się leczyć, to najważniejsze. Z resztą sobie poradzisz, skoro już teraz dajesz radę, a tu tyle chętnych, dobrych ludzi się deklaruje… odezwij się do Kredki koniecznie!

    A moje dzieci dziś połamały kredki…

     

     

  66. Bardzo, bardzo chce Ci pomóc Zosiu, napisz do mnie proszę! Mam tyle ubrań po mojej 11- latce, zabawek, może jakieś kosmetyki dla Ciebie no i pieniądze. Mój mail: katogra@gmail.com

  67. Ja również chętnie pomogę!

    Kredko, a nie miało być w tytule "Gdyby to był film.." – wiem, że to drobiazg, ale rzuca się w oczy.

  68. Ja tez chcialabym pomoc, bardzo.poruszyl mnie ten wpis do glebi, caly dzien o nim mysle, chcialabym pomoc, jakkolwiek.

  69. Pani Zosiu, jeśli będzie to Pani czytać, to proszę przemyśleć to proste przysłowie: "Najlepszych przyjaciół poznaje się w biedzie". Jeśli da Pani sobie pomóc, zyska też Pani przyjaciół. "Nie mam żadnej pomocy. Ani pół przyjaciela, ani okruszka rodziny. " – tak nie musi być :)

     

  70. Gapię się w monitor, łzy mi lecą ciurkiem… ja i moje problemy…

  71. Łzy lecą same , w takich chwilach wszystko sobie uświadamiasz. Też jestem mamą , wiem jak jest. Bardzo chciałabym pomóc , również poproszę o adres tej Pani:) Zwłaszcza że idą święta , miło by było gdyby do dzieci przyszedł Św. Mikołaj .

  72. Nie ma co pisać , mam nadzieję ,że autorka listu się odezwie i pozwoli sobie pomóc, a jeśli nie sobie ,to dzieciom . Ja kredki bardzo chętnie wyślę i to nie jedne ! Idą Święta , więc niech Pani pozwoli sobie po przez pomoc tutaj zebranych babek na luksus na stole :-) i chwilę wytchnienia . Czekam na odzew tutaj i ruszam z pomocą :-)

  73. Nie zostało nic do powiedzenia.

    Tylko żal, że miłość do dzieci nie może tego raka wyleczyć…

     

  74. Brak mi słow.

    po chwili, dłuższej, zastanowienia, a potrzę naten wpis jeszcze 10 min od przeczytania – zanim w ogóle byłam w stanie się ruszyć…

    po prostu podziwiam tę kobietę za jej siłę, nie wiem jak ja bym się zachowała na jej miejscu, bo tego nie wie nikt, do puki sam nie znajdzie się w takiej sytuacji, można tylko gdybać.

    znów bark mi słów.

     

    i Tak nie doceniamy wielu rzeczy.

    jestem szczęśliwym człowiekiem!

     

  75. Sylwia Rogińska mówi:

    Wcześniej uciekł mi ten wpis na blogu. Ale myślę, zobaczę czy kredka cośnowego napisała, a tu TAKI wpis. Szok. Ryczę jak bóbr, mały mi tu lata i nie chcę,żeby widział, że płacze. Ale powiem tyle, że los jest niesprawiedliwy i nie docenia się tego co się ma :-( Sama mam ojca pijaka, któremu, życzę jak najgorzej za lata cierpień i myślę, dlaczego tak jest, że ludzi mądrych i wspaniałych los tak okrutnie dośwaiadcza,a takich złych ludzi, żadna cholera nie chce wziąć. Życzę tej Pani tego cudu, żeby spełniły się jej marzenia! I żeby dała sobie pomóc. To nie wstyd, a pomoc płynąca z głębi serca. Aga oczywiście pisz jak będziesz coś wiedzieć. A my ślemy buziaki dla tej wspaniałej mamy pani Zosi i jej dzieciaczków Hani, Antka i Frania :-*

  76. Popłakałam się…

    Już nigdy więcej nie będę marudzić. 

  77. Nie wiem co napisać po prost brak mi słów .

  78. Idą Święta proszę pozwolić nam sprawić Pani kilka prezentów Pani Zosiu.

    Chcemy pomóc, proszę o wieści.

  79. Pani Zosiu proszę się odezwać, podać namiary może coś będzoemy w stanie pomóc. 

    Jest Pani wyjątkową kobietą. 

  80. Chciałabym jakoś pomóc… Proszę się odezwać… kredki, książki, zabawki, ubrania, dla nas to może być drobiazg a dla innych tak wiele… 

    Czy ktoś wie może, czy w Poznaniu są prowadzone jakieś zbiórki książek, zabawek itp? bo nie tylko pani Zosia potrzebuje pomocy, chciałbym pomóc a nie wiem jak… 

  81. ostatnio napisałam u siebie, że przez chwilę mam swój prywatny, mały koniec świata bo…Chłopiec ma kaszel…

    o głupia ja…a przecież wiem, że w życiu wszystko się zmeinia szybko, choć naprawdę ciężko to mi nigdy chyba nie było…

     

    Pani Zosiu, nie prosi Pani o pomoc ale my tak bardzo byśmy chcieli…nie po to by przez chwile poczuć się lepszymi ludźmi…tylko po to by pomóc Pani wierzyć…bo nadzieja zawsze umiera ostatnia…

  82. Płakałam.Chcę pomoć. Kiedy Zosia nie odezwie się trzeba posta napisać specjalnie dla niej, za pomocą Ciebie….Kredka Ty tak pięknie piszesz…że damy radę.Odezwie się a my pomożemy…jak umiemy…

  83. witam ja też mam3dzieci nie pracuje i jest naprawde ciężko wiele cierpienie przeszliśmy ale staram sie nie poddawać dla mich dzieci one sa dla mnie wszystkim moim szczesciem wiarą nadzieja i miłośćia.Jeśli ktoś miałby jakieś ubranka używane lub zabawki to my z wdziecznościa przyjmiemy dziekuje wszystkim z całego serca

  84. takie prawdziwe i takie smutne że na świecie jest tyle cierpienia….a my? przechodzimy obojetnie zbyt zajęci swoimi ''problemami' które nie raz dotyczą tego że trzeba znowu sprzątnąć że trzeba wywiesić pranie itd.  eh…. wstyd,wstyd,wstyd!

     

  85. kochana zapisz się na bezpłatną terapie, zycie ze złym facetem zostawia w nas ślad. Pozdrawiam

  86. bardzo to smutne…i jeszcze bardziej pokazuje, że wiele problemów które dla nas się wydają mega problemami, po dłuższym zastanowieniu i porównaniu z sytuacją innych są niczym, a nasze życie jest bardzo bardzo szczęśliwe, a my po prostu za wiele chcemy, nie umiemy cieszyć się tym co mamy, nie doceniamy miłości, dobroci i tego wszystkiego co mamy, posiadamy…

     

    • No i dodam jedno bardzo bym chciała pomóc, tylko  nie wiem jak, gdzie …Czy szlachetna paczka dotrze to pani Zosi?

      • KlocekiKredka mówi:

        Asiu Kochana, Zosi pomożemy my, jako rodzina. Tam jest wiele kwestii, które trzeba ‚zabezpieczyć’, dowiedzieć się..

        Ja nie mogę podjąć się pośredniczenia.

        Ale po to dałam linki – bo ‚Zoś’ i ‚Franków’ jest tak wiele…

        • Wiemy, że nie możesz pośredniczyć, ale jakoś pomóc nam pomagać innym to już chyba tak…. tak wiele serc poruszonych tą histoią uświadomiło właśnie sobie w jakim spokojnym świecie żyją i jak błahe są nasze problemy… ja w każdym razie przesyłam mojego maila z BŁAGANIEM o informację gdzie mogę wysłać potrzebne pani Zosi rzeczy dla niej i dla dzieci:

           lipskay@wp.pl

  87. Wiesz, Kredko za co Cię lubię? Za twój "background" taki ludzki i za rozsądek. Nie wnikając w szczegóły tego jak rozwiązesz przypadek tej konkretnej Zosi, podoba mi się to, że pomożesz – tak "po cichu". Ze dowiesz się, "zabezpieczysz"

    czytam Cię super regularnie, komentuje rzadko ,ale za to często myślę sobie: "Fajna ta Kredka. Mądrze gada i fajne rzeczy wyszukuje". I fajnie tak po pedagogicznemu pewne sprawy przedstawia i przemyca. Czasami jak coś pokazujesz/organizujesz, myślę sobie, że nie zrobiłabym tego lepiej – to taki super-komplement był 😉

    Ciepłe pozdrowienia – mama ponad-dwulatka J i też pedagożka z wykształcenia

     

  88. Monika Jacyk mówi:

    Aga jesteś wielka, tylko tyle

     

    Pani Zosiu dziękuję Pani, za to, ze pozwoliła mi Pani inaczej spojrzeć na moje życie

  89. Kredko, znów to zrobiłaś!

    Za pierwszym razem nie wiedziałam, jak mam ten wpis skomentować – jest taki wzruszający i smutny. Porusza cholernie, ale i wywołuje taki mały uśmiech, że jest tam gdzieś taka matka, której nic nie zatrzyma, która uparcie robi wszystko, co może dla swoich dzieci i zachowuje pozytywne myślenie. Ogromny szacunek dla tej Pani! Mam nadzieję, że szybko uda się wszystko zorganizować i pomóc tej rodzinie – wspaniała mama i wspaniałe dzieci :)

    a link z edytowanej części postu po prostu udostępniam.

    Sama również postaram się nagłośnić sprawę tej fundacji i wspomóc rzeczowo lub finansowo.

  90. Droga Kredko,

    Ufff, jak dobrze… :) jak pieknie :)) Trzymam kciuki za rodzine dzielnej Pani Zosi. Trzymam za nia kciuki i wspieram w myslam z calego serca. 

    Tymczasem zgodnie z Twoja sugestia, przelalam pieniazki do "Ufnosci" – poczytalam o nich troche: okolo 10 lat temu pielegniarki w szpitalu nie mogly patrzec na to co dzieje sie z niemowlakami porzucanymi przez matki bedace niejednokrotnie w nalogach, i zalozyly fundacje, ktora prowadzi wlasnie osrodek Ufnosc w Czestochowie. Dzieciaczki maja tam warunki jak na taki osrodek swietne, tyle ze fundacja jest na skraju bankructwa i trzeba pomoc. Jak sie tylko da. 

  91. Ośrodek Ufność odwala kawał naprawde dobrej roboty. 

    Dzieci za którymi nie ma sie kto ująć przemawiają dla mnie bardzo mocno. 

    Symboliczna kwota wspomagam- mała kropelka dla maluchów .. 

  92. Kredko list Pani Zosi poruszył mnie do głębi- przeczytałam go tuż przed wyjściem do szkoły po córkę i w drodze cały czas o Niej myślałam połykając łzy 

    Pani Zosiu proszę dać sobie pomóc,chciałabym zorganizować jakąś paczkę z rzeczami dla dzieci 

    Kredko czy można jakoś fizycznie pomóc Pani Zosi może Ty masz namiary gdzie można wysłać paczkę lub wysłałabym ją do Ciebie a Ty byś przekazała adresatce?

     

    Pozdrawiam serdecznie i ten post pokazuje co w życiu jest naprawdę ważne i o czym często w codziennej pogoni i rutynie zapominamy…

  93. I z całych sił chcę wierzyć że okrutny los się odwróci od tej dzielnej kobiety i czeką Jej rodzinę kolorowa przyszłość bez większych problemów to niesprawiedliwe że tak pod górkę musi iść dzień w dzień…

     

    Ja się złoszczę na dzieci bo nie chcą jeść,na męża bo za dużo pracuje i mało go w domu ,zapominam przy tym docenić to że mąż nam zapewnia wszystko co potrzebne ,że mogę dzieciom kupić co sobie zamarzą i ulubione smakołyki do lanch boxu wrzucić ,że są zdrowe i pełne energii- pani Zosiu otworzyła mi pani oczy na rzeczy tak oczywistych że aż niewidocznych… i podejrzewam że nie tylko mi ale i wielu innym…

     

    Życzę dużo siły w codziennej walce z rzeczywistością i proszę pamiętam że nie musi się pani z nią zmagać sama,jest wiele osób które chcą pomóc proszę nam pozowlić 

  94. Ledwo otworzyłam KiKa, a tu taka kula emocji…

    Ledwo doczytałam do końca przez gęstą mgłę z napływających łez…

    Ledwo piszę, bo mgła opada wielkimi grochami…

     

    Gdyby to był film, to pewnie mało kto by go obejrzał, bo – jak wiele prawdziwych, mocnych produkcji – nie grano by go w multipleksach.

    Gdyby to był film, to pewnie najpierw zauważono by go na zagranicznych festiwalach.

    Gdyby to był film, to pewnie łatwiej byłoby wrócić do codzienności.

     

    Nie jest łatwo wrócić…

    Nie jest łatwo pogodzić się z niesprawiedliwością…

    Nie jest łatwo…

     

     

  95. Kredko, czy wiesz może, co się dzieje teraz u Zosi, która do Ciebie pisała? Często wracam myślami do tego wpisu i bardzo chciałabym wiedzieć, że u tej biednej rodziny wszystko ok i że szczęście się do nich uśmiechnęło?

    Proszę napisz, jak możesz choć kilka słów…

    Serdecznie pozdrawiam

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *